Polscy politycy ciągle szukają pomysłu na cud gospodarczy. Szukają jednak w złych miejscach.
"Polska nie powinna naśladować bogatych krajów zachodnich, bo nie jest bogatym krajem zachodnim. Polska powinna naśladować rozwiązania, które kraje zachodnie stosowały, gdy były tak biedne, jak Polska." - Milton Friedman (Laureat Nagrody Nobla)
Polscy politycy natomiast na siłę starają się kopiować pomysły krajów najbogatszych. Uczymy się wydawać pieniądze, których sami nie mamy.
Jest jednak pewien kraj w Europie, który zastosował się do rady danej Polsce.
Mówiąc oględniej, to zastosowano tam większość rozwiązań proponowanych przez tego wybitnego ekonomistę. Rezultaty okazały zdumiewające.
Tak dobre, że trudno w nie uwierzyć.
Ten cudowny kraj, to Estonia.
Krótkie przypomnienie najbliższej historii kraju:
W 1992r Estonia odzyskała niepodległość, ale gospodarka nadal była zależna od Rosji.
Inflacja wynosiła 1000%!!!!
Bezrobocie na poziomie ok. 40%!!!
Korupcja zżerała kraj od środka.
Wielu by zalecało eutanazję.
Pierwszym premierem kraju został historyk. Jedyne źródło wiedzy o ekonomii jakie posiadał , to jak sam twierdzi, książka Miltona Friedmana.
Wszyscy wiedzieli, że ostrożne reformy dadzą nikłe rezultaty. Postanowiono „przywalić z grubej rury”.
Estonia to trzeci kraj na świecie i pierwszy w Europie, który wprowadził podatek liniowy promowany przez Miltona Friedmana. Wielu jednak odradzało tak ryzykowne i niesprawdzone reformy – m.in. Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy.
W 1994 zaczęto od poziomu 26% od osób fizycznych i firm. W 2005 zmniejszyno do 24%, a rok później do 23%. Planuje się teraz co roku obniżać ten podatek o 1 punkt procentowy, by w 2011 osiągnąć poziom 18%.
W 2000 zniesiono całkowicie podatek dochodowy dla firm, jeśli zyski zostawały w firmie.
Do 2009r planuje się podatek dla firm ustanowić na poziomie 9% lub całkowicie znieść te obciążenie.
Podstawowa składka VAT wynosi 18% z listą towarów i usług objętych stawką 5 i 0%.
Zerowa stawka obejmuje m.in. ubezpieczenia, usługi zdrowotne, usługi związane z nauką, nieruchomości.
Założenia były proste. Nie utrudniać życia ludziom bogatym, bo to oni tworzą miejsca pracy – bezpośrednio, bądź pośrednio.
Ustawowo zakazano również deficytu budżetowego, co oznaczało bardzo ostrożną politykę socjalną.
Pierwszy rok dał wpływ budżetowy o 30% większy, niż najbardziej optymistyczne prognozy to zakładały.
Z korupcją nawet nie walczono. Zwyczajnie zlikwidowano okazje do jej popełnienia poprzez maksymalne ograniczenie wpływu polityki na gospodarkę. Wiązało się to oczywiście z daleko idącą prywatyzacją.
Trudno też mówić, że gospodarkę napędza tania siła robocza. Import jest tam wyższy, od eksportu. Zarabia się też tam więcej, niż w Polsce.
Dziś to Polacy zaczynają jeździć do Estonii.
PKB na mieszkańca wynosi tam 18 260 dolarów, podczas gdy w Polsce jest to 14 880. Różnica niby niewielka, ale należy brać pod uwagę także niższe opodatkowanie, a tym samym wyższe realne zarobki.
Wzrost PKB wynosi średnio ok. 10%.
Litwa i Łotwa poszły tą samą drogą – wzrost również w okolicach 10%, a zarobki wyższe, niż w Polsce.
Jaki jest przepis na tak wysoki wzrost według premiera Estonii?
Proste.
Wprowadzać reformy proponowane przez Miltona Friedmana punkt po punkcie.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)