Jak słyszę pomysły niektórych polityków na walkę z problemem emigracji, to mnie skręca.
Lukasz Foltyn pisze „Problem emigracji zarobkowej”.
Problem dla kogo? Dla mnie? Dla Kowalskiego? Czy dla Foltyna?
Osobiście nie czuję, by moje zarobki w Londynie były problemem.
Z pewnych powodów pewnym ludziom mocno zależy, bym wrócił razem z resztą polaków.
Tylko po co?
Bo to dobre dla gospodarki?
To jak Estonia może się rozwijać średnio w okolicach 10% rocznie mając populację połowy Warszawy?
A jak rozwija się zaledwie cztero-milionowa Irlandia?
Słyszałem nawet tłumaczenia, że jednym z powodów szybkiego rozwoju Irlandii i Estonii jest mała wielkość.
Skoro wielkość kraju ma znaczenie, to chyba dla Polski lepiej, jak maleje?
Zastanawia mnie też, dlaczego tak zależy im właśnie na nas? Wybrańcami jesteśmy?
Dlaczego nie zachęcają również Ukraińców, Rosjan, Białorusinów?
Przecież Anglia i Irlandia zaprasza każdego.
Wyspy zachęcają dobrymi zarobkami, a Polska?
Klepaniem biedy w „darmowych” mieszkaniach socjalnych.
Takie propozycje tworzą jednak zagrożenie, że zamiast ludzi chętnych do pracy, zlecą się do Polski pasożyty chętne na darmowe fanty. Ludzie z natury są chciwi.
Nietrudno o wątpliwości, czy ludzie odpracują te mieszkania.
Szkoda mi tylko podatników, którzy sponsorują te prezenty.
No bo ciężko zachęcić ludzi pracowitych niższymi zarobkami. Absurd.
Osobiście proponuję, by to pracodawców zwabić do Polski.
Bo to do nich emigrują dziś Polacy.
Nie ma innego powodu, niż kasa.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)