60 obserwujących
145 notek
241k odsłon
6928 odsłon

Mój Marsz Niepodległości [videorelacja]

Wykop Skomentuj85

Nauczony doświadczeniem rocznicy 10 kwietnia 2010 roku, a także późniejszą konfrontacją osobistej obserwacji z załganymi medialnymi relacjami tym razem postanowiłem opisać swoje przeżycia zanim zapoznam się z przekazem michnixa (chociaż ogólny zarys tego przekazu dotarł do mnie, za pośrednictwem telefonu, jeszcze w trakcie trwania marszu), aby oddać swoje wrażenia zanim unurzam się w bagnie manipulacji.

Z góry przepraszam za nieco chaotyczne i poszatkowane ujęcia w formie migawek, ponieważ nie obrabiałem ani nie montowałem w żaden sposób zgromadzonego materiału.

Zachęcam wszystkich do kolportowania i udostępniania jak największej liczbie osób.

 


Wczorajszy dzień zaczął się bardzo wcześnie, bo już o 6:00 rano, na dworcu PKP w Opolu. Tym razem w wyprawie do Warszawy towarzyszyła mi siostra, która postanowiła przełamać lęk przed dużymi skupiskami ludzi. Gdy zbliżaliśmy się do miejsca zbiórki zauważyłem bardzo dużą (jak na Opole) ilość radiowozów i policjantów. Okazało się, że czeka na nas pierwsza, tego dnia, z całej serii kontroli policyjnych.

Policjanci uzbrojeni w strzelby (sic!) rozpoczęli spisywanie oczekujących na autokary, spisano moją siostrę. Policjant starszy stopniem podszedł do swoich kolegów i powiedział: "Gdyby ktoś nie miał dokumentów, to wiecie co z z nim zrobić..."

Tajniacy (o których będzie jeszcze mowa), zaczęli nam robić zdjęcia. 

Atmosfera od samego początku była nerwowa. Niestandardowa mobilizacja znacznych środków policji na wstępie pokazała nam jak służby państwowe traktują ludzi chcących świętować Święto Niepodległości. Ja osobiście poczułem się jak potencjalny terrorysta, którego trzeba izolować, ponieważ jest niebezpieczny.

Opolska grupa wypełniała trzy autokary, można nas podzielić na trzy podgrupy. Jedną z nich stanowili kibice Odry Opole, drugą ONR-owcy, trzecia to zróżnicowana grupa osób osób która odpowiedziała na apel organizatorów Marszu Niepodległości. Do tej ostatniej grupy należałem m.in ja i moja siostra. O swoich motywacjach, które spowodowały że znalazłem się 11.11.11 w Warszawie pisałem dokładnie rok temu w tekście "O radykalizacji nastrojów"

Zanim jednak weszliśmy do zamówionych autokarów, kierowców poddano drobiazgowej kontroli, sprawdzano wszystko, od dokumentów, przez stan techniczny (fachowa policyjna ocena rury wydechowej), po stan trzeźwości kierowców. Zaproszono ich do zaimprowizowanego w jednym z radiowozów biura kontroli dokumentów.

Gdy w końcu udało nam się wyruszyć, postanowiłem się zdrzemnąć, jednak nie dane mi było pospać, gdyż po ok. godzinie jazdy zostaliśmy zatrzymani do kolejnej "standardowej" kontroli policyjnej. Kierowców po raz kolejny drobiazgowo sprawdzono, przeglądano dokumenty i zaproszono na chwilę do radiowozu.

W tym miejscu wypada wspomnieć o towarzystwie, którego dotrzymywali nam panowie policjanci. Od Opola do Warszawy towarzyszyła nam eskorta tajniaków, tych samych którzy robili nam zdjęcia na dworcu PKP. Byli do nas bardzo przywiązani, zatrzymywali się z nami na każdym postoju. Oprócz tajniaków w czasie postojów towarzyszyli nam lokalni policjanci w oznakowanych radiowozach. Ciekawe, czy "antyfaszyści" z Niemiec mięli podobną obstawę i byli równie drobiazgowo kontrolowani?

Na jednym z postojów można było zauważyć, że część osób z pozostałych dwóch autokarów traktuje ten wyjazd trochę jak wycieczkę, włączając w to picie piwa w autobusie, na szczęście w autokarze do którego trafiliśmy z siostrą panował trochę inny klimat, w pewnym momencie jeden z panów wyciągnął płyty z pieśniami patriotycznymi które wprowadzały nastrój podniosły. Za to w drodze powrotnej młodzież przejęła kontrolę nad udźwiękowieniem puszczając m.in piosenki De Press.

Po przyjeździe do Warszawy przywitaliśmy się z naszymi nieodłącznymi towarzyszami podróży z nieoznakowanego radiowozu i ruszyliśmy w stronę pl. Konstytucji. W drodze, pod jednym z wiaduktów trafiliśmy na pierwszą dosyć dużą grupę kibiców. Przyznam szczerze, że w tym momencie zacząłem trochę żałować swojej decyzji o przyjeździe, ponieważ nie tak (a przynajmniej nie wyłącznie tak) wyobrażałem sobie moich maszerujących towarzyszy.

Widok dużej grupy głośnych i dobrze zbudowanych mężczyzn, w dodatku rzucających wokół siebie petardy, mógł powodować pośród osób postronnych uczucie niepokoju i zagrożenia.

Na szczęście później, już na pl. Konstytucji proporcje się zmieniły i znaleźliśmy się w bardziej zróżnicowanym towarzystwie, były rodziny z dziećmi, starsze panie i panowie, dużo młodzieży pozbawionej barw klubowych, byli także sympatyczni panowie w kostiumach oraz Polacy z Litwy:

 

Ulica Marszałkowska była całkowicie zablokowana przez kordony Policji:

 

Naczelny opolskiej "Niezależnej Gazety Obywatelskiej" Tomasz Kwiatek rozdawał pośród zgromadzonych egzemplarze NGO, które rozeszły się bardzo szybko, ja postanowiłem, swoim zwyczajem, poszukać i sfilmować podczas pracy dziennikarzy Ministerstwa Prawdy:

Wykop Skomentuj85
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale