Blog
antyMichnix
cameel
cameel Szukam wyjścia z DolinyNicości
60 obserwujących 145 notek 239772 odsłony
cameel, 29 października 2016 r.

Ukraińcy boją się "Wołynia", Niemcy boją się "Smoleńska"

Przedziwnie się to wszystko układa. Gdy Ukraińcy odwołali uroczysty pokaz filmu "Wołyń" w Kijowie nawet nie byłem tym zaskoczony. Przyjąłem to jako coś spodziewanego, ludzie ci w większości nie przepracowali wciąż prawdy o tym, że przy okazji walk o wolną Ukrainę dokonywali strasznych mordów na polskiej ludności cywilnej. Wypierają to ze swojej świadomości społecznej. Nihil novi.

Warto jedynie przy okazji zwrócić uwagę na to, że taki zarzut pojawia się w zagranicznych i polskojęzycznych publikacjach w stosunku do Polaków w kontekście współodpowiedzialności za Holokaust. Tymczasem w Polsce kręci się filmy (dofinansowywane przez Polski Instytut Sztuki Filmowej), które wprost, nieraz nawet w groteskowo brutalny sposób (vide "Pokłosie") oskarżają Polaków o zbrodnie na Żydach. Porównajmy to sobie z sytuacją na Ukrainie, gdzie nie tylko nikt nie kręci filmów o zbrodni wołyńskiej, ale gdzie odwołuje się pokaz polskiego filmu na ten temat.

Ukraińcy boją się "Wołynia", tak jak boją się prawdy o zbrodni wołyńskiej.

Tymczasem drugi nasz sąsiad, Niemcy, niespodziewanie i szczerze mówiąc, w dziwnie podobnym stylu, odwołują w Berlinie pokaz filmu "Smoleńsk". Donosi o tym, z trudem ukrywaną satysfakcją, Gazeta Wyborcza : "Boimy się o bezpieczeństwo widzów" ogłasza niemiecki kino, tak jakby wyświetlenie tego filmu mogło doprowadzić do jakichś zamieszek.

"Film jest tak kontrowersyjny, że ze względów bezpieczeństwa i dla ochrony gości oraz obiektu rezygnujemy z pokazu"

Wczytajmy się spokojnie w te niemieckie wyjaśnienia.Niemieckie kino zdecydowało, że będzie chroniło swoich widzów, przed zbyt kontrowersyjnym przekazem filmu Smoleńsk. Niemcy nagle okazują się zbyt delikatni, na brutalny przekaz z Polski. To nic, że sponsorują przeróżne "kontrowersyjne" filmy i spektakle, jak ten wystawiany ostatnio w Bydgoszczy, gdzie polska flaga wyciągana była z waginy, a Chrystus gwałcił muzułmankę. Wszelkie oburzenia na ten spektakl nazywane były próbą cenzury. Takie rzeczy Niemcom się podobają na tyle, że będą je eksportować do wszystkich "zaprzyjaźnionych" krajów. Co innego "Smoleńsk". W końcu w filmie jest przedstawiona wersja w której dokonano zamachu na Prezydenta Kaczyńskiego i jego delegację. Czy może być coś bardziej kontrowersyjnego i zagrażającego psychice niemieckiego widza?

Trzeba Niemców przed tym ochronić i na straży bezpieczeństwa niemieckiego widza stoi dzielne berlińskie kino "Delphi". Cytowany przez Gazetę Wyborczą niemiecki dziennik donosi z, typowo niemiecką shadenfraude: "Ledwo ambasador Polski w Niemczech Andrzej Przyłębski zdołał wydrukować i rozesłać 800 zaproszeń na uroczysty pokaz filmu 'Smoleńsk' w berlińskim kinie Delphi, a już zaproszenia te stały się makulaturą. Niemiecka premiera kontrowersyjnego także w Polsce filmu przewidziana była na wieczór 7 listopada w kinie Delphi. Lecz pokaz tam się nie odbędzie"

A mnie nachodzi tylko refleksja, że podobnie jak Ukraińcy, Niemcy boją się filmu "Smoleńsk", bo boją się prawdy o katastrofie smoleńskiej. Wypierają ją.

PS. Oczywiście abstrahuję tutaj od tego, czy film Smoleńsk przedstawia prawdę, czy nie, chodzi jedynie o porównywalną reakcję Ukraińców i Niemców na próbę zorganizowania pokazu polskiego filmu.

Opublikowano: 29.10.2016 12:16.
Autor: cameel
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie



free counters

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • Pierwszą osobą, która zaczęła rozpowszechniać informację o 4 podejściach do lądowania...
  • Popieram i pozdrawiam
  • "Bloger folt37 nie prowadzi bloga żeby dyskutować. Pan się dałeś nabrać" No cóż, po...

Tematy w dziale