[img]http://blog.akova.ca/wp-content/uploads/2009/09/drapeaufrance_quebec.jpg[/img]
Ehh niby Friday... niby FUN FUN FUN a tu... cóż korekty magisterki i angina atakuje ! A pomyśleć że tydzień temu, piłem zimą wódeczkę w doborowym a do tego internacjonalnym gronie(dodam że cykl Sauna-Zimny Prysznic - Jacuzzi to naprawdę fajna sprawa z alkoholem w tle... POLECAM ! :) ) , no cóż jak to mawia Kot "życie chłoszcze". Ponieważ [url=http://pl.wikipedia.org/wiki/Prokrastynacja]prokastynacja [/url] daje mi się we znaki... postanowiłem się podzielić małą relacją i przemyśleniem. Podczas Liberty English Camp 2011 miałem okazje spotkać dwóch Francuzów (więcej o nich [url=http://www.frizona.pl/threads/7783-Liberty-English-Camp-2011?p=154834&viewfull=1#post154834]tu[/url] ). Mając taką okazję, grzechem było by nie spytać się jak mają się relację Paryż - Quebec City. To zawsze dla mnie było interesujące jak to jest obecnie... znajduje się na youtube od czasu do czasu, różne wypowiedzi polityków z francuskiej sceny jednak brak znajomości języka Bastiata powoduje, że mogę tylko czytać z rysów twarzy... co do najobiektywniejszych form ocen nie należy. Cóż wracając do tych potomków Karol Młota, gdy usłyszeli pytanie "Czy Francja ma jakąś politykę względem Quebec'u", popatrzeli na mnie ze zdziwieniem po krótkiej wymianie zdań między sobą w ojczystym języku odparli "No such thing". Tłumacząc dalej, że wymiana gospodarcza między nimi a frankofońską prowincją jak i samym krajem klonowego liścia jest na tyle niska, że jest poza orbitą jakichkolwiek zainteresowań. To prawda, Francja jest siódmym partnerem eksportowym Kanady a jest to zaledwie 0,7 % ogółu z eksportu. Z kolei import francuskich dóbr do Kanady to 1,3% (źródło: wikipedia) czyli też nie za dużo. Dość racjonalne myślenie w głowach, raczej kojarzonych z krewkim temperamentem, Francuzów. Obaj Panowie podkreślali ,że wszelkie działania na polu naukowym, kulturalnym i językowym są wyraźnie obecne w stosunkach między La belle province a Francją. Ponieważ rozmowa się jakoś nie kleiła nie dopytywałem się i na tym rozmowa się skończyła.,
Tak więc Francuzi tak jak i Brytyjczycy wyzbyli się wszelkich imperialnych (w stylu XVII/XIX wiecznych) instynktów. Zresztą jeśli chodzi o francuzów to co tu się dziwić... Indochiny, Algieria i wymieniać by można jeszcze można wiele.... Tak więc znamy już wersję jednej strony, teraz pozostaje mi się spotkać z jakimś Québécoise i spytać jego o zdanie, kto wie może się uda na kolejnym Liberty Camp ? :)
145
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze