Blog
Pieniądze. Bezpieczeństwo. Innowacje
Tomasz Wójcik
0 obserwujących 25 notek 23950 odsłon
Tomasz Wójcik, 2 maja 2017 r.

Jak rozwijały się w Polsce płatności zbliżeniowe?

385 4 0 A A A

Dzisiaj zapłacenie kartą zbliżeniową w sklepie jest już praktycznie standardem, a wszystkie nowe karty płatnicze mają do tego wbudowaną technologię. Jednak zbliżeniowa rewolucja miała miejsce dopiero w ostatnich kilku latach. 

Chociaż pierwsze testy kart z technologią zbliżeniową prowadzą nas do Azji sprzed 20 lat, to jednak prawdziwa rewolucja dzieje się w ostatnich kilku latach w Europie, ze szczególnym uwzględnieniem naszej części Europy i naszego kraju – Polacy przyjęli tak entuzjastycznie technologię zbliżeniową, że tego trendu już nie da się zatrzymać.

Skąd się wzięły zbliżeniówki? 

Według opracowania Janusza Kunkowskiego z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, pierwszym dużym wdrożeniem kart zbliżeniowych było wprowadzenie w 1997 roku systemu Octopus w Hongkongu. System ten obsługiwał opłaty w komunikacji miejskiej. 

Z kolei pilotażowy program bankowych kart płatniczych wyposażonych w technologię zbliżeniową został zrealizowany w grudniu 2002 roku w Stanach Zjednoczonych. Chociaż dzisiaj USA są wciąż jeszcze daleko za nami w kwestii popularności technologii kart zbliżeniowych, to jednak właśnie ten kraj wprowadzał pierwsze wdrożenia płatności. 

Do Europy karty zbliżeniowe zawędrowały w 2006 roku, a pilotażowe programy ruszały w Wielkiej Brytanii i Turcji – krajach, które dzisiaj także pozostają w czołówce państw najchętniej adaptujących innowacje przez konsumentów.

Przełom w płatnościach zbliżeniowych w Polsce

W 2009 roku, 3 lata po wdrożeniach w wielkiej Brytanii i Turcji, organizacje płatnicze zaczęły przekonywać banki do wprowadzania zbliżeniówek w Polsce. Pierwszym odważnym był bank Zachodni WBK, chociaż wtedy jeszcze traktowano to jako ciekawą innowację, a nie od razu zmianę standardów płatności kartami. 

- O tym, czy karty zbliżeniowe okażą się sukcesem zadecydują sami użytkownicy kart, którzy albo zaakceptują nowy sposób płatności i będą aktywnie ich używać, albo potraktują je jak kolejną nowinkę technologiczną, która zostanie zapomniana po początkowym okresie fascynacji. Obecnie istnieją wszelkie przesłanki ku temu, aby zrealizował się pierwszy z tych scenariuszy – komentowali ówcześni specjaliści od produktów kartowych banku. 

Zainteresowanie przerosło oczekiwania, bo już w roku 2010 łączna liczba transakcji zbliżeniowych w Polsce wyniosła 1,7 mln. To właśnie ten rok uznaje się za przełom na skalę europejską, ponieważ przyspieszyliśmy z wydawaniem kart, rozwojem terminali płatniczych i zaczęliśmy aktywnie korzystać ze zbliżeniówek. W połowie 2011 roku liczba kart wzrosła prawie trzykrotnie i kart zbliżeniowych było już 5,8 mln, co stanowiło 18 proc. wszystkich kart na rynku. Według ówczesnych badań firmy POLASIK RESEARCH, był to w danym czasie ewenement na skalę europejską, a w 2013 roku byliśmy już oficjalnie europejskim liderem pod względem rozwoju płatności zbliżeniowych. 

Rewolucja nie do zatrzymania

Siedem lat to dla nowoczesnych technologii wystarczająco dużo czasu, by osiągnąć efekt skali na danym rynku. Dla porównania, według danych NBP, na koniec 2016 roku karty zbliżeniowe stanowiły 77,3 proc. wszystkich funkcjonujących na polskim rynku. Nasz bank centralny podał również, że w grudniu ubiegłego roku na ok. 531 tys. terminali funkcjonujących w Polsce, aż 485 tys. było gotowych na przyjmowanie kart bezstykowych. W 2016 roku pobiliśmy jeszcze jeden rekord - pierwszy raz w historii kwartalna liczba płatności zbliżeniowych przekroczyła pół miliarda.


© Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Gospodarka