Blog
Cato234
Cato234
Cato234 Ceterum censeo communismum esse delendum.
0 obserwujących 9 notek 112662 odsłony
Cato234, 26 października 2010 r.

CZĘŚĆ II: Fizyk, Prof. M.Dakowski w spr. katastrofy smoleńskiej

 .SMOLEŃSK 2010.

 

W dniu 15.10.2010 na moim blogu opublikowałem list Profesora Mirosława Dakowskiego do Prokuratora Generalnego RP Andrzeja Seremeta  w sprawie katastrofy smoleńskiej. Notka wywołała żywą dyskusję, pod listem pojawiło się ponad 400 komentarzy. Wiele osób gratulowało profesorowi odwagi i dziękowało za zajęcie naukowego stanowiska w sprawie katastrofy. Ale były też głosy krytyczne - zarzucano autorowi listu głównie brak pokazania wyliczeń, na których oparł swoje wnioski.

Profesor Dakowski postanowił podzielić się z czytelnikami swoją wiedzą i wykonanymi przez siebie obliczeniami kinetyki i dynamiki wypaku rządowego samolotu Tu-154. Artykuł opublikowano pierwotnie na stronie: http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=2504&Itemid=100

____________________________________________________________________________________


Mirosław Dakowski
profesor zw. fizyki, dr hab.

Prawa zachowania fizyki a oficjalna dezinformacja

 

W trakcie przyziemiania

Pytanie zasadnicze jest tylko jedno: dlaczego maszyna na autopilocie, z systemem nawigacji tej klasy znajdowała się - zanim do czegokolwiek doszło - 70 do 100 metrów poniżej prawidłowej wysokości. I z boku.

W sytuacji, gdy szczegółowa wiedza o parametrach końca lotu Tu-154M jest zarezerwowana wyłącznie dla strony rosyjskiej, wszystkie rejestratory tych danych są zagarnięte przez stronę podejrzaną, nawet oryginał t.zw. „trzeciej skrzynki” został im przekazany, nam pozostaje potężna broń - korzystanie z niezmiennych i nie dających się zafałszować praw logiki oraz praw natury, czyli „praw zachowania” fizyki.Nie wystarczą one do zrozumienia, co się tam stało. Pozwalają jednak wykluczyć wersje anty-fizyczne, anty-logiczne. Oto jedna z prób ich wykorzystania.

I. „Pół beczki”

Przy zderzeniu z pierwszą brzozą samolot leciał lotem bez znacznych przechyłów na skrzydło. Jeśli zawadził o brzozę skrzydłem, to  

1)      siły skręcające, powodujące powstanie ew. momentu obrotowego, były jedynie w płaszczyźnie poziomej, bez składowej pionowej. Ze względu na efekt cięcia opisany niżej, pod koniec cz. II, generowany moment był (dla samolotu) niewielki.

2)      Urwanie końcówki skrzydła nie zmienia ani pędu samolotu, ani (w sposób znaczący) siły nośnej uszkodzonego skrzydła. Hipotetyczne uszkodzenie lotek w ten sposób, by samolot uzyskał skrajnie różną siłę nośną skrzydeł, nie jest możliwe przy uderzeniu blisko końca skrzydła. Gdyby jednak nastąpiło takie (zupełnie nieprawdopodobne) uszkodzenie, to przechylenie (obrót kadłuba), przy wysokości przemieszczania się kadłuba około paru metrów nad gruntem, ze względu na wielki pęd układu spowodowałoby zrywanie dalszej części skrzydła, a nie obracanie się płatowca wokół osi podłużnej. Ostatecznym dowodem na nie wykonanie pół-beczki przez Tu-154M są zdjęcia kół i podwozia. Te elementy są ubłocone ze wszystkich stron, a nie ew. z jednego boku (to ostatnie sugerowałoby ślizganie się kadłuba przez jakiś czas na boku).

II. Prosty model

Z punktu widzenia kinetyki i dynamiki ruchu samolot Tu-154M można w pierwszym przybliżeniu rozpatrywać jako bardzo mocną rurę z duralu z podłużnymi i poprzecznymi żebrami wzmacniającymi. W Smoleńsku Tu-154M nie uderzył w ziemię dziobem całości swej konstrukcji (nie ma krateru). Jego „ślizganie się” po lasku czy zagajniku zostawiło ślad, którego długość można ocenić na 1000 do 100 m. (bierzemy pod uwagę większe uszkodzenia lasku).

Analiza udostępnionych zdjęć z terenu katastrofy prowadzi do wniosku, że samolot tracił prędkość uderzając o kolejne drzewa i ślizgając się po podmokłym gruncie. Niewidoczne jednak były większe uszkodzenia gleby w postaci bruzd. Osoby w tak spowalnianym obiekcie, jeśli są zapięte w pasy bezpieczeństwa, odczują ścinanie kolejnych drzew, czy grzęźnięcie kół i podwozia w bagienku, jako serię kolejnych szarpnięć charakteryzujących się chwilowymi przyspieszeniami (trwającymi ułamki sekundy) rzędu 2-3 g, ale nie więcej.

Dla uzmysłowienia skutków kolejnych zderzeń z drzewami przesuwającej się rury może być przydatne następujące porównanie:

Porównamy pęd samochodu z pędem lądującego samolotu.

Dla poglądowości rachunków załóżmy, że samochód ma masę (m) jednej tony i prędkość (v) 100 km/h. Unormujmy jego pęd (p=m*v) do jedynki; jego energie kinetyczną też do jedynki (E=mv2/2).

Dla uproszczenia obliczeń modelowych przyjmujemy masę układu (lądującego samolotu)równą 80 ton. Na tę liczbę składa się: masa samolotu [56 ton], z resztą paliwa [ok. 13 ton], pasażerami [8 ton] i bagażami [3 t]. Przyjmujemy prędkość układu v=300 km/h.

Pęd takiego układu P jest więc 240 razy większy od pędu modelowego samochodu, a jego energia Ekjest 720 razy większa.

Jest rozsądnym założenie (w pierwszym przybliżeniu), że opór stawiany na początku przyziemiania przez napotkane przeszkody (drzewa) jest związany liniowo z powierzchnią przekroju pnia. W tym przybliżeniu zakładamy brak wpływu gatunku drzewa, np. „same brzozy”. Zmiana pędu obiektu przy cięciu takiego drzewa jest więc proporcjonalna do kwadratu średnicy (d=2*r, gdzie r to promień). Przyjmując, że pierwsza brzoza, z którą zetknął się Tu 154 (i którą częściowo ściął końcem skrzydła) miała średnicę 2*R= 30 cm (tak wynika ze zdjęć), możemy porównać skutki takiego uderzenia ze skutkami (dla pasażerów) uderzenia modelowego samochodu o drzewko o średnicy r:

Opublikowano: 26.10.2010 19:35.
Autor: Cato234
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem konserwatystą i demokratą. W sferze ekonomicznej - liberałem. Zawodowo zajmuję się biznesem. Prywatnie - politykuję. Poza tym zajmuję się rodziną, literaturą, filmem i sportem.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @Autor Panie Krzysztofie, W dwugłosie Pana i Pana Igora Janke racja leży zdecydowanie po...
  • @All A pamiętacie rodzinę jednego z oficerów BORu, która najpierw potwierdziła, że żona...
  • @autor, @all Ten film powinien zobaczyć każdy Polak. Czytelnicy GW i widzowie TVN nawet...

Tematy w dziale