3 obserwujących
13 notek
5457 odsłon
669 odsłon

Czy Sikorski dokonał zamachu stanu w 1939?

https://capitalbook.com.pl/environment/cache/images/0_0_productGfx_85ba4591ba92e177697414fadb1126b5.jpg
https://capitalbook.com.pl/environment/cache/images/0_0_productGfx_85ba4591ba92e177697414fadb1126b5.jpg
Wykop Skomentuj52
  • Czy Sikorski dokonał zamachu stanu w 1939?

    Skoro wiadomo, że obecnie w bantustanie rządzą agentury, jedna przez drugą, jak na wyścigi, jeździ do „zamorskiego sojusznika” po instrukcje. A to Bolek z neokomunistą Balcerowiczem, wcześniej pisowiec jeden przez drugiego jeździli, teraz są zapowiedzi, że ten z senatu też pojedzie dziękować, bo rzekomo do bantustanu wróciła demokracja. A dowód taki, bo on dostał krzesło.
    W takim razie, od kiedy rządzą w bantustanie agentury? Pewne jest, że odkąd „zaoceaniczni sojusznicy” sprzedali bantustan Sowietom na przećwiczenie, czyli od `45. Ale prawdopodobnie już wcześniej rządziły agentury, mianowicie od `39. Argumenty za tym, że agentury rządzą bantustanem od `39 poniżej. Cytaty z książki o polskim kontrwywiadzie w czasie 2WŚ, Rostkowski J. Świat muszkieterów. Zapomnij albo zgiń:

  • 1. Po ucieczce polskiego rządu z RP w `39 roku do Rumunii, tam prezydent i rząd został internowany i w całości przepadł.
    „Trudno dziś stwierdzić, czy rumuńską postawę wobec internowanych Polaków zawdzięczać można wpływom zdążającego do Francji Sikorskiego, jest jednak faktem, że od Polaków odwrócili się wówczas wszyscy sojusznicy. Według wyraźnego oświadczenia złożonego 17 września 1939 roku w Kołomyi ministrowi spraw zagranicznych Józefowi Beckowi przez ambasadora Gheorghe Grigorce`a nasz rumuński sojusznik miał umożliwić sprawny tranzyt polskich władz przez swoje terytorium.
    (Olgierd Terlecki, Pułkownik Beck, KAW 1985, s. 345.) Tej podstawowej dla nas obietnicy nie dotrzymano. O Francji i Anglii nie warto wspominać - wobec tajnego porozumienia zawartego pomiędzy sztabami wojskowymi tych państw, już w dniu 4 maja 1939 roku zakładającego w przypadku niemieckiego ataku na Polskę jedynie niewielkie, ograniczone działania na froncie francusko-niemieckim. Jakiekolwiek bombardowania wojsk niemieckich wspierające walczących Polaków dopuszczono dopiero po zaatakowaniu przez lotnictwo niemieckie celów niewojskowych we Francji.
    W efekcie rumuńskiego, niezgodnego z umową internowania prezydent Mościcki przebywał w niewielkim mieście Bicaz, polski rząd w odległym Slanic, a marszałek Rydz-Śmigły w jeszcze bardziej oddalonej na południe Krajowej”.

  • 2. Prezydent Mościcki, internowany w Rumunii wyznaczył na swojego następcę Wieniawę-Długoszowskiego, którego jednak „sojusznicy zaoceaniczni nie dopuścili do władzy, bo Wieniawa Długoszowski pytał się ich, gdzie jest wojna, którą zapowiadali.
    „Mościcki, pozbawiony wszelkich doradców i bieżących, dokładnych informacji, musiał teraz podjąć najważniejszą dla walczącej jeszcze Polski decyzję - wyznaczyć nowego przywódcę. Zadanie niełatwe, bowiem nie było wówczas wiadomo, co się działo z branym pod uwagę gen. Kazimierzem Sosnkowskim, a Rydz-Śmigły, z powodu internowania, również nie wchodził w grę. Pozostawał w zasadzie jeden człowiek, zdolny wojskowy i niezły oraz ustosunkowany polityk doskonale znający Francję i Francuzów, a pełniący wtedy funkcję ambasadora Rzeczpospolitej w Rzymie. Był nim generał Bolesław Wieniawa-Długoszowski.
    I stało się. Odchodzący prezydent na następcę, zgodnie z art. 24 Konstytucji, desygnował Wieniawę. Bardzo dobry wybór, lecz zdolny i pracowity Wieniawa, przed wojną niemal bożyszcze dla wielu Polaków (a szczególnie Polek), był postacią skrajnie nie-akceptowalną zarówno dla generała Sikorskiego, jak i dla Francuzów łakomym okiem spoglądających na polskie masy żołnierskie gotowe do walki z Niemcami. A było o co zabiegać, bowiem z Polski udało się wydostać około osiemdziesiąt tysięcy oficerów i żołnierzy różnych rodzajów broni. Francuski „sprzymierzeniec” stanął wszakże przed zaskakującym dla niego dylematem. Lepiej walczyć w swojej sprawie cudzymi rękami, lecz aby wykorzystać Polaków, należało dogadać się z polskim rządem, a ten przebywał na internowaniu w Rumunii. Desygnowanie jadącego już z Rzymu Wieniawy-Długoszowskiego na prezydenta zdaniem Francuzów jeszcze pogorszyło sprawę, bo znano nieposkromiony charakter generała uchodzącego powszechnie za wojskowego, który oficerski honor cenił ponad wszystko. Słusznie przewidywano, że Wieniawa natychmiast zacznie pytać o sojuszniczą pomoc dla walczących jeszcze w Polsce oddziałów i przyczynę naruszenia traktatów o wzajemnej pomocy. Takie pytania i nalegania oraz mogący z tego powstać międzynarodowy bałagan nie były na rękę ani Francuzom, ani Anglikom”.

  • 3. Dlaczego „zaoceaniczni sojusznicy wybrali Sikorskiego? Bo lubił kasę, należał do „totalnej opozycji”, która przed 2WŚ donosiła „zagranicy”, że w bantustanie „demokracji niet”, są dowody, że już przed wojną sprzedawał się za pieniądze.
    „Sikorski stawał się dla aliantów prawdziwym „mężem opatrznościowym”, umożliwiającym szybkie rozwiązanie trudnej sytuacji. Potrzebny był im słaby i spolegliwy rząd polski, posłusznie wykonujący wszystkie polecenia. Sanacyjni politycy - Wieniawa, a przede wszystkim Beck, przy swoim dążeniu do niezależności - takiej gwarancji nie dawali.
    a) Sikorski pasował idealnie. Wiedziano przecież o nim wszystko. Pamiętano, jak w 1926 roku usiłował przekonać francuski rząd, by wywarł nacisk na Polaków pozwalający na usunięcie ze sceny politycznej Józefa Becka, którego serdecznie nienawidził.
    b) Francuski wywiad donosił o wcześniejszych (1921 r.) powiązaniach Sikorskiego z aferą firmy Francpol, mającej dostarczać silniki lotnicze i samoloty wtedy, kiedy nie było jeszcze fabryk mogących je produkować.
    c) W meldunkach wspominano także o niewyjaśnionym do końca, a będącym praktycznie zdradą stanu, przekazaniu Czechom polskich planów wojskowych. Taki szef polskiego rządu, spolegliwy i łatwy do sterowania także ze względu na ogromne ambicje, które w nim drzemały, bardzo im odpowiadał.
    d) A może nasi francuscy „sojusznicy” znali nawet opinię Piłsudskiego o generale, nieomylnego zazwyczaj w ocenie podwładnych, który dostrzegając talent organizacyjny i dowódczy Sikorskiego, pisał jednocześnie o nim tak: [...] łatwo oceniający zdolności ludzi, o ile nie przysłoni mu wyroku taka czy inna prywata, do czego bardzo i bardzo jest skłonny. [...] W stosunku do podwładnych w miarę rozkazujący, miły w obejściu, trochę zanadto smakujący w popularności, niekiedy niebezpieczny dla nich, wobec tego, że jest łatwy do prywaty i do zwalania winy i odpowiedzialności z siebie na innych.
    (Acta Universitas Wratislaviensis 3079, Socjologia XLIV, Wrocław 2008, Jerzy Zdański, Rola generała Wł. Sikorskiego w wojnie polsko-bolszewickiej, s. 453).

  • 4. We wrześniu 1939 w Rumunii Sikorski obiecał ambasadorowi Us, że chętnie wykona wszystkie instrukcje, jak tylko dostanie krzesełko.
    „Władysław Sikorski dla osiągnięcia założonych celów gotów był poświęcać ludzi, którym zawdzięczał wiele, a których w danej chwili uważał za wykorzystanych i niepotrzebnych. A jeśli do tego dołożyć chwiejność poglądów i łatwość w uleganiu wpływom doradców myślących jedynie o własnych rozgrywkach personalnych i osiąganiu maksymalnych korzyści finansowych? Czy takie postawy mogły wpływać na treść i jakość rozkazów płynących do zmagającego się z okupantami kraju?
    Generał był osobą potrafiącą precyzyjnie przygotowywać przedsięwzięcia wspierające jego drogę do władzy. Podczas krótkiego pobytu Sikorskiego w stolicy Rumunii Tadeusz Zakrzewski, attache wojskowy RP w Bukareszcie, otrzymał od niego ścisłe zalecenia dotyczące selekcji uciekinierów z Polski, zamierzających przedostać się do Francji. Oczywiście wśród nich nie mogli się znaleźć przedstawiciele przedwojennego rządu ani ugrupowań z nim związanych - i to był dopiero początek właściwej selekcji.
    Sikorski przebywał w Bukareszcie 48 godzin, 20 oraz 21 września i mieszkał na terenie ambasady francuskiej. Tam odbywały się narady, w których uczestniczył Zakrzewski. 22 września o 10.00 generał wraz z ambasadorem USA Anthonym Dexell-Biddle opuścili ekspresowym pociągiem Bukareszt i udali się do Paryża.
    Ciąg dalszy nastąpił 24 września 1939 roku natychmiast po przyjeździe generała do Paryża. Już następny dzień bez wahania można nazwać pierwszym dniem, pomijanego w historii i w efekcie zapomnianego, zamachu stanu. Generał zebrał na naradę swoich współpracowników i jednoznacznie nakazał ostre działania mające zdyskredytować w oczach Francuzów nowego, legalnie przecież desygnowanego prezydenta, czyli generała Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego”.

  • 5. Sikorski nakłamał Francuzom, że Wieniawa jest alkoholikiem i że nie może tak być, żeby alkoholik był prezydentem bantustanu, przez to Sikorski wymusił na Wieniawie dymisję.
    „Sikorski przedłożył osobiste animozje nad postępowanie zgodne z konstytucją i interes walczącej jeszcze Polski. Dał temu wyraz, głosząc wielokrotnie publicznie, że Wieniawa jest nałogowym alkoholikiem, która to prawda nie jest znana szerzej polskiemu społeczeństwu. Było to oczywiste łgarstwo, które nie może wyjść z ust człowieka zamierzającego objąć stanowisko naczelnego dowódcy polskiej armii, a może i całego rządu, bo go z owych urzędów powinno eliminować! Ale Sikorski nie widział w tych kalumniach niczego złego; stanowiły dla niego jedynie narzędzie walki politycznej, a w swych działaniach, trzeba przyznać ze smutkiem, był niebywale skuteczny. Kiedy Wieniawa-Długoszowski znalazł się w stolicy Francji, z maszyn paryskiej drukarni schodził już pierwszy zagraniczny numer Monitora Polskiego zawierający dekret o nominacji generała. Reakcja Sikorskiego i jego stronników była natychmiastowa.
    (S. Koper, Polskie piekiełko 1939-45, 2012, s. 66).
    Były ambasador francuski w Warszawie, Leon Noel, który wcześniej przyczynił się do internowania w Rumunii Józefa Becka i Edwarda Rydza-Śmigłego, poinformowany o zaistniałej sytuacji, ponownie wsparł dążącego do władzy generała. W wyniku ich wspólnych działań władze francuskie zawiadomiły polskiego ambasadora w tym kraju, Juliusza Łukasiewicza, że nie aprobują decyzji Mościckiego oraz nie zgadzają się na objęcie urzędu przez generała Wieniawę-Długoszowskiego. Francuzi oświadczyli również, że nie będą aprobować żadnej decyzji rządu, który on utworzy.

  • 6. Sikorski zadowolony, że „zaoceaniczni sojusznicy” wybrali tubylcom prezydenta, chętnie zgodził się, żeby siąść na krzesełku.
    „W wyniku następnej narady prezydentem wybrany został niegdysiejszy senator, wojewoda i marszałek sejmu, Władysław Raczkiewicz. Z braku innych opcji Raczkiewicz wyznaczył na premiera Władysława Sikorskiego, który nominowany niedługo na Naczelnego Wodza Sił Zbrojnych osiągnął to, czego pragnął od lat najbardziej - władzę absolutną. Jak wiele znaczyła we francuskich oczach owa polska władza, najlepiej świadczy umieszczenie polskiego rządu w odległym od Paryża o 265 kilometrów Angers, co było praktycznie izolacją”.
    Rostkowski J. Świat muszkieterów, ss. 97-105.
  • https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adys%C5%82aw_Raczkiewicz#Prezydent_RP_na_uchod%C5%BAstwie

  • Wynik: Sikorski dogadywał się z ambasadorami „zaoceanicznych sojuszników”, jak tu uwalić partię rządzącą w `39. Poinstruował polską ambasadę w Rumunii, kogo mają puszczać na Zachód a kogo nie. W czasie, gdy tzw. sojusznicy, nie kiwnęli palcem w bucie, żeby bronić tubylców w bantustanie, Sikorski myślał o tym, jak uwalić konkurenta politycznego na prezydenta, który domagałby się od tzw. sojuszników wypełnienia traktatów, Sikorski niczego się nie domagał tylko krzesła.

  • Pytanie proste, czy wymuszenie na Wieniawie-Długoszowskim dymisji było zamachem stanu, czy to zwykła praktyka w demokracji?

Wykop Skomentuj52
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura