Kot z Cheshire Kot z Cheshire
46
BLOG

Nie ma żadnych prawyborów!

Kot z Cheshire Kot z Cheshire Polityka Obserwuj notkę 22

"Cała Polska żyje prawyborami w PO" ogłosił niedawno popularny bloger, śmiało przekraczając granice śmieszności. Myślę, że nie uwierzyłby w to że dla połowy Polaków sprawy te nie mają znaczenia do tego stopnia, że większość nich nie wie kto to Komorowski a kto Sikorski. Spośród pozostałych "prawybory" mają znaczenie tylko dla tych którzy w nie wierzą. Poza dziennikarzami i mieszkańcami stolicy jest to grupa tzw. "młodych wykształconych z wielkich miast". Mają oni nadzieję że oto tworzy się precedens który wkrótce stanie się regułą. Prawda jest zaś taka że żadnych prawyborów nie ma i nie będzie.

PO ma ogólną tendencję do tworzenia gry pozorów. Pamiętam rok 2005. Zastanawiałem się wtedy czy głosować na PO czy jak zwykle na UPR. PO wystąpiła wówczas z hasłem zmniejszenia liczby posłów do 100, oraz ordynacji większościowej (okręgi jednomandatowe). Moja wiedza na temat ordynacji wyborczych ograniczała się do kursu polityki jako przedmiotu obowiązkowego na studiach (jeden z ostatnich roczników dotkniętych tym szczęściem) była więc olbrzymia na tle społeczeństwa. Czując się wobec tego "wyrwanym do tablicy" zwróciłem uwagę podczas ulicznej debaty  na sprzecznośc tych postulatów. Sejm mamy  stanowczo za duży, ale jeśli mamy mieć okręgi jednomandatowe, to właśnie jego wielkość jest uzasadniona, gdyż zmniejszając ich ilość do stu pozbawiamy wybory większościowe ich podstawowych zalet: zbliżenia do ludzi, oderwania od central partyjnych i mediów ogólnopolskich. Lokalny boss PO nie rozumiał o co mi  chodzi i spowodował tym samym oddanie mego głosu na UPR. Od tamtego czasu patrzę na hasła PO z ironicznym dystansem.

Podobna sytuacja ma miejsce obecnie z "prawyborami". Jakoś niewielu ich entuzjastów zauważa, że są one skutkiem sytuacji wyjątkowej (gdyby nie dotyczyła PO mówiło by się"patologicznej"). Otóż partyjny przywódca nie staje do wyborów o najwyższy urząd w państwie, wybierając kierowanie z tzw. "tylnego siedzenia" (znów używając określeń zastrzeżonych dla PiS i inych partii niepopularnych w mediach). Taka sytuacja nie stanie się regułą, jak długo partie w Polsce będą miały przywódców, a to się nie zmieni dopóki nie zmieni się ordynacja. Prawybory są bowiem instytucją związaną z ordynacją większościową. W krajach o ordynacji proporcjonalnej po prostu nie mają sensu- są "kwiatkiem do kożucha". Tak naprawdę odbywają się podczas wyboru władz partii- także regionalnych.

To co się obecnie dzieje w PO jest więc rodzajem teatru dla lemingów. Wyznaczono dwóch kandydatów, z których tylko jeden ma szansę- tym samym dokonano wyboru. Tusk jednak nie byłby sobą, gdyby nie "strzelił sobie w stopę" przy okazji. Wygrał medialnie, ale skutki "w realu" tej ściemy mogą go jeszcze niemiło zaskoczyc.

Ja jestem umysł ścisły. Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (22)

Inne tematy w dziale Polityka