Bronisław Komorowski już praktycznie wygrał wybory prezydenckie. Na miesiąc przed głosowaniem bije on na głowę Jarosława Kaczyńskiego i pozostałych „drugoligowych” kandydatów. Bardzo niewiele brakuje mu do odniesienia zwycięstwa w pierwszej turze, a ewentualna druga tura tylko zwiększa jego szanse, bo jak donosi dzisiejszy onet, „ma on większe rezerwy”. A więc, wiemy już, kto będzie kolejnym prezydentem Polski, chyba że…
Chyba, że, sondażownie zaczną wykazywać przypływ elektoratu Kaczyńskiego (nie na tyle jednak duży by dawać nadzieję jego zniechęconym stronnikom na zwycięstwo, ale na tyle duży by było czym usprawiedliwić po wyborach pomyłkę), wybory skończą się jego zwycięstwem w pierwszej lub drugiej turze, sondażownie przedstawią skomplikowane wyliczenia ukazujące gwałtowny wzrost popularności prezydenta elekta przed samymi wyborami, ukrywanie preferencji przez „niedojrzały” elektorat Kaczyńskiego, oraz wpływ powodzi i różnych innych zdarzeń na wynik głosowania, a publicyści pogrążą się w rozważaniach nad tak wspaniałym finiszem kampanii PREZYDENTA JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO. Finisz ów nie uchroni jednak elekta i jego partii przed gwałtownym rozczarowaniem społeczeństwa jego postawą i miesiąc po wyborach notowania Kaczyńskiego polecą na łeb i na szyję, by wkrótce onet mógł donieść, że żaden prezydent Polski nie miał jeszcze tak niskich notowań u swojego narodu. I tak już upłynie nieszczęśnikowi cała zmarnowana kadencja, w pogardzie i nienawiści u tych, którzy go wybrali. Coś się zacznie zmieniać dopiero przed samą reelekcją…


Komentarze
Pokaż komentarze (25)