Kot z Cheshire Kot z Cheshire
75
BLOG

Prognozowanie prognoz, czyli komu ku-ku, a komu zia-zia?

Kot z Cheshire Kot z Cheshire Polityka Obserwuj notkę 16

Na początek wyobraźmy sobie sytuację. Rzecz dzieje się w Polsce, tu i teraz. Kilka firm stara się o intratne zamówienie rządowe, które gwarantuje miliardowe zyski. Na podjęcie decyzji o wyborze ma wpływ opinia o konkurentach wydana przez pewną firmę konsultingową, doradczą czy coś w tym rodzaju. A teraz najlepsze. Opinia jest pisana anonimowo i całkowicie arbitralnie przez ową firmę. Nikt za nią nie odpowiada, co więcej- sytuacja taka jest zgodna z prawem- nikt nie ma prawa jej weryfikować, jest ostateczna.

 Dwa pytania:
 
1.  Jakie jest prawdopodobieństwo że opinia powstanie na skutek kosztownych i pracochłonnych badań, a jaka że na skutek prostego aktu przepływu pieniędzy z konta (tego na Seszelach) oferenta na konto (to na Kajmanach) zarządu firmy?
 
2. Czy coś takiego jest w ogóle możliwe do wyobrażenia w normalnym kraju?
 
Na pierwsze pytanie odpowiedzcie sobie państwo sami, na drugie odpowiem ja. W normalnym kraju nie, ale w Polsce jest to wyobrażalne. Dokładnie na takich zasadach działają u nas ośrodki badania opinii publicznej.
 
Publikowane sondaże mają wpływ na kształtowanie się opinii publicznej (truizm). Odbywa się to w dłuższym okresie czasu. Służą temu nie tylko same dane ale i tytuły w rodzaju: „Komorowski miażdży Kaczyńskiego!”,  „Platforma dystansuje Pis!”, „Komorowski zwycięża już w pierwszej turze!”, „Dwukrotna przewaga PO nad Pis!”, „Platforma mogła by rządzić samodzielnie!” itd., itp.  Takie sygnały powtarzane przez rok- dwa silnie oddziaływają na podświadomość i wywołują przeświadczenie że owa wspaniała platforma jest czymś zdecydowanie lepszym od żałosnego pisu, skoro go „miażdży” i „dystansuje”, a w ogóle to jest superprofesjonalna, skoro „mogła by rządzić samodzielnie”. O oddziaływaniu samych danych już pisałem: wywołują one zniechęcenie u zwolenników słabszej (w sondażach) partii i decydują o tym na kogo odda swój głos liczne grupa tych, dla których wybory to „wyścigi konne dla ubogich”, w której liczy się to by właściwie wytypować zwycięzcę.
 
Mimo tego że wielu z nas zdaje sobie z powyższego sprawę, to jesteśmy bezbronni. Zawsze chciwie wczytujemy się w kolejne publikowane „badania”, choć dobrze wiemy że to tylko  grupka geszefciarzy robi nas w …
 
I dlatego dziś, specjalnie dla wszystkich „wierzących” niezwykła gratka:
 
WIEM JAK BĘDĄ SIĘ KSZTAŁTOWAŁY SONDAŻE NA PRZESTRZENI PONAD ROKU, DO NAJBLIZSZYCH WYBORÓW PARLAMENTARNYCH! TADAMMMMMM!!!
 
Po wyborach prezydenckich to betka: jeśli wygra Komorowski to sondaże po wyborach pokażą od razu „miażdżącą” przewagę PO na PiS-em, coś tak 50/20%, jeśli wygra Kaczyński, to pierwsze sondaże pokażą równowagę lub nawet niewielką przewagę Pis-u, która stopniowo będzie malec, by dojść do 50/30% po kilku (4-5) miesiącach. W obu przypadkach taka przewaga PO będzie się utrzymywać, bardzo nieznacznie malejąc, prawie do wyborów. Na miesiąc- dwa przed wyborami zacznie się ten słynny „pościg”- pisowi zacznie rosnać słupek, zaś platformie opadać. Przed samymi wyborami partie omal że się zrównają, a w niektórych badaniach Pis nawet przeskoczy na chwilę PO. Wybory wygra PiS.
 
Jak napisałem wcześniej- po wyborach to betka. Jednak prognozując kształt prognoz między dwiema turami wiele ryzykuję. Przyznam, że tak naprawdę to nie wiem jak się zachowają obopy, ale spróbuję. W normalnych warunkach było by łatwo: po prostu prognoza pokazała by dużą przewagę Komorowskiego i tyle. Gdyby zdążyli zrobić dwie publikacje, to druga by lekko zmniejszyła ową przewagę by nieco pobudzić leniwe lemingi.
Teraz jednak sytuacja nie jest normalna, bo głosowanie odbędzie się w porze wakacyjnej i mobilizowanie elektoratu PO staje się sprawą kluczową. Dlatego prognozuję, że sondaże pokażą minimalną przewagę Komorowskiego nad Kaczyńskim, rzędu ok. 10%. Jeśli będą dwie publikacje, to druga zmniejszy przewagę do 5-3% przed samymi wyborami. Kto wygra- tego nie wiem. To jest real, a ja nie jestem wróżką. Swoje przewidywania opieram na doświadczeniu i założeniu, że sondażownie są po to, by zrobić platformie „ku-ku”, a pisowi „zia-zia”.

Ja jestem umysł ścisły. Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka