cheshirecat75 cheshirecat75
119
BLOG

Seks i przemoc w polskiej "powieści konserwatywnej"

cheshirecat75 cheshirecat75 Polityka Obserwuj notkę 3

Miałem o tym napisać parę miesięcy temu, ale oczywiście mi się nie chciało i temat uciekł. Teraz powrócił dzięki artykułowi Orlińskiego w GazWybie oraz - bardzo emocjonalnej - reakcji RAZa opublikowanej przez "Rz" oraz w S24. To sobie coś na ten temat napiszę... 

Mianem "powieści konserwatywnej" określam tu utwory mniej lub bardziej literackie, napisane przez trzech czołowych publicystów kojarzonych z "prawicowym" bądź "konserwatywnym" światopoglądem, a mianowicie Ziemkiewicza, Wildsteina i Michalskiego. Używam cudzysłowów, bo różnie się te pojęcia definiuje, ale myślę że na potrzeby tego tekstu można ich postawę tak określić, nawet jeśli toczy się spór, co konserwatyzmem w polskich warunkach obecnie jest, a co nie. 

Tak się składa, że w okresie wiosna/lato przeczytałem "Dolinę nicości", "Ciało obce" oraz "Siłę odpychania"; ostatnio zaś doszła jeszcze "Żywina". Dlaczego wrzucam te książki do jednego worka? To proste - oprócz podobieństw światopoglądowych pomiędzy autorami, utwory te łączy podobieństwo opisywanego w nich obrazu polskiej rzeczywistości, a obraz ten jest "konserwatywny" - jeżeli przyjąć że określenie to oznacza niezgodę na postkomunistyczny kształt państwa i społeczeństwa (możemy więc ich pisarstwo i publicystykę określić mianem "nurtu krytyki postkomunistycznej" - dla mnie to to samo, co konserwatyzm, ale nie oczekuję, że wszyscy się zgodzą). We wszystkich książkach seks odgrywa również niebagatelną rolę (i tu się nolens volens muszę zgodzić z Orlińskim, choć nie wydaje mi się, aby wyróżniało to autorów "prawicowych"; zdaje się że i w "Lubiewie" były "momenty", ale Orliński jakoś się nie czepiał). Ale ja tu, od razu wyjaśnię - z Orlińskim nie polemizuję, gdyż sądzę że jego artykuł powstał dokładnie z powodów o których napisał RAZ w swoim sławetnym wpisie i w ogóle nie ma co komentować. Ja sobie zupełnie niezależnie od Orlińskiego o seksie chciałem podywagować... Chciałbym też zastrzec od razu (zanim ktoś zaliczy mnie do stronników jakiejś "sprawy") że piszę wyłącznie o walorach literackich przywołanych książek i nie ma to nic wspólnego z oceną ich autorów, których wszystkich za ich publicystykę cenię lub ceniłem.

Za najsłabszą pozycję z omawianej czwórki uważam "Dolinę nicości", która w ogóle nie jest powieścią - co najwyżem szkicem struktury powieściowej. Papierowe sylwetki bohaterów mające być odbiciem postaci znanych z telewizora i jednoczesne oparcie intrygi na bardzo znanych (choć zmodyfikowanych) głośnych wydarzeniach dało moim zdaniem marny efekt. Książkę najlepiej podsumował Minimal, co ciekawe - z pozycji człowieka podzielającego przedstawioną w niej wizję rzeczywistości. I tak jak wszystko w tej książce jest płaskie i schematyczne, tak bezbarwny jest w niej seks, pozbawiony jakiejkolwiek psychologii. Funkcjonalnie "momenty" służą w niej podkreśleniu, że seks jest atrybutem władzy, a partnerzy traktują się przedmiotowo. Ale jest to tylko jeden z wielu schematów w tej na schematach opartej książeczce.

Ciekawsza do analizy (bo niestety nie do czytania) jest "Siła odpychania" Michalskiego - śmiertelnie nudna opowieść o tym, jakież to procesy myślowe doprowadziły go do ideologii "konserwatyzmu ciepłej wody w kranie". O ile Wildstein schematycznie i płasko przedstawiał przynajmniej jakąś intrygę, o tyle  Michalski raczy nas pogłębioną analizą własnej niemożności do uporania się z czymkolwiek - tak z polską tożsamością jak i z kobietą która nie bardzo wiadomo czego od niego chce. Interesująca jest nie książka, ale autobiograficzny wątek jaki da się z niej odcyfrować - zdaje się że małżeństwo z Gretkowską nie wyszło Cezaremu na dobre. Sedno jego rozpisanych na dwa głosy (męski i żeński) rozważań sprowadza się do przekonania, że podobnie jak nie rozumie o co chodzi jej, nie rozumie też o co chodzi Polsce, która jest kobietą... O co zaś chodzi  bądź chodziło Gretkowskiej, tego niestety autorowi nie udało się zrozumiale przedstawić, co jednakowoż jakoś mnie nie dziwi - nie sądzę żeby to była jego wina. Tak czy owak, najlepiej nie zastanawiać się o co chodzi, tylko cieszyć ciepłą wodą w kranie. Seks w "Sile odpychania" jest równie pasjonujący jak cała reszta, to znaczy kompletnie bezpłciowy, co zrozumiałe gdyż jest to książka napisana przez intelektualistę dla intelektualistów.

Za zdecydowanie dobrą książkę uważam natomiast "Ciało obce", napisane w konwencji "strumienia świadomości", bardzo drapieżnego i trzymającego cały czas w napięciu. Seksu jest tu istotnie pełno i stanowi on klucz do portretu bohatera, a poprzez niego - do porteru naszej epoki. Wbrew bredniom, które wypisuje Orliński, to nie obsesja seksualna "Hrabiego" prowadzi go do samozagłady - ona jest odreagowaniem (nieudanym) życia w kłamstwie, przy czym kłamstwo to dotyczy nie tylko jego życia rodzinnego, ale jest elementem struktury społecznej, w której bohater żyje. Świat "Ciała obcego" to świat w którym wszyscy wielopłaszczyznowo kłamią i oszukują, seks - choćby najbardziej wyuzdany - nie wyzwala i w końcu jedynym momentem prawdy okazuje się moment własnej śmierci. Psychologicznie obraz bardzo ciekawy i moim zdaniem - zaskakująco prawdziwy. Zaś przedstawiony niejako mimochodem opis ufundowanej na kłamstwie III RP wypada właśnie dlatego przekonująco, że stanowi tylko tło (ale tło przemyślane) dla uwikłania życiowego narratora.

"Żywinę" dorzucam na koniec, tylko po to by stwierdzić że autor - moim zdaniem niepotrzebnie - posłuchał któregoś z recenzentów (bodaj czy nie Wolskiego), który napisał, że po lekturze "Ciała obcego" miał przesyt "momentów" a niedosyt "tła społecznego". No to RAZ zmienił proporcje i moim zdaniem nie wyszło mu to na dobre, bo powieść - choć o niebo lepsza niż "Dolina nicości" - sytuuje się w tym samym nurcie "krytycznej publicystyki postkomunistycznej", tyle że zostałą dużo ciekawiej napisana. Wiem że RAZ przywiązuje sporą wagę do tej książki i podkreśla że najistotniejszy jest w niej wątek osobisty dojrzewania Radka do ojcostwa, ale - niestety - ja tego tak nie odebrałem. Historia Żywiny i jego kariery dominuje lekturę, a książkę czyta się przede wszystkim po to, żeby dowiedzieć się jak to tak naprawdę z tym wypadkiem było. To osobista historia Radka staje się tłem dla wątku publicystycznego a nie odwrotnie i mam nadzieję że autor usłyszy tę opinię od kogoś, od kogo będzie w stanie ją przyjąć - bo moim zdaniem powinien iść w kierunku nakreślonym w "Ciele obcym", a nie w "Żywinie".

Co z tego wszystkiego wynika? Wydaje mi się, że autorom "nurtu krytyki postkomunistycznej" najbardziej zagraża ich publicystyczne zaangażowanie. Wildstein próbował potraktować powieść jako proste przedłużenie publicystyki, Michalski przez autoanalizę wytłumaczyć, dlaczego jego publicystyka i punkt widzenia się zmienia, a Ziemkiewicz w najnowszej powieści uległ pokusie "podkreślenia tła społecznego", którym na co dzień zajmuje się w mediach. Od strony literackiej żadnemu nie wyszło to na dobre, a z omawianych książek najlepsza wydaje mi się ta, która od publicystyki uciekła najdalej, czyli "Ciało obce".

A seks? A seksem to zawsze można przywalić, jak komuś autor podpadnie. Przypomnę tylko że Andrzej Stasiuk zaczynał od opisów zoofilii i krytykom się wtedy podobało... Całkiem prywatnie to ublewam, że RAZa tak poniosło po tekście Orlińskiego bo na takie numery to tylko ironią, tylko ironią...

Przestało mnie już zaskakiwać, że ludzie ciągle potrafią mnie zaskoczyć... Mam też bloga, na którym publikuję świńskie opowiadania: Salon Odrzuconych... Tekstów I jeszcze jednego, na którym publikuje świńskie zdjęcia: Zdjęcia z Kasetki

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka