198 obserwujących
1291 notek
1158k odsłon
  779   1

Powojenna dyskryminacja przeciwników Hitlera (1)

Niemieccy przeciwnicy Hitlera byli nadal dyskryminowani w RFN.

     Okupacyjna administracja aliancka w Niemczech początkowo prowadziła politykę wspierania i protegowania dawnych przeciwników reżimu. Na jej polecenie często usuwano z mieszkań dawnych aktywistów NSDAP i ich rodziny. Prawa własności przenoszono na osoby wcześniej prześladowane przez reżim hitlerowski.


      Zdeklarowani naziści usuwani byli ze swoich stanowisk i na polecenie aliantów przyjmowano na ich miejsce osoby wcześniej represjonowane. Przydzielano im na preferencyjnych warunkach mieszkania, atrakcyjne miejsca pracy, przyznawano dodatkowe urlopy na podratowanie zdrowia. Budziło to powszechne oburzenie, tym bardziej że dawnych więźniów obozów koncentracyjnych uważano często za narodowych zdrajców.


       Z czasem gotowość do wspierania dawnych przeciwników reżimu przez władze alianckie osłabła, ale niechęć społeczeństwa niemieckiego do nich pozostała. Ze względu na narastającą krytykę tych specjalnych regulacji na korzyść poszkodowanych były one krok po kroku uchylane.


      Począwszy od połowy 1947 roku, naziści zaczęli się domagać zwrotu swoich majątków, które wcześniej zostały im odebrane przez władze alianckie.


      Sprawa ta stała się na przykład tematem dyskusji w bawarskim parlamencie krajowym 16 grudnia 1948 roku. Ówczesny bawarski minister finansów Friederich Zietsch zwracał uwagę, że dawni prześladowani usuwani są z mieszkań, które zostały im wcześniej przydzielone. Lokale te miały być zwracane ich dawnym właścicielom, wcześniejszym aktywistom reżimu hitlerowskiego.


      Podobnie działo się na rynku pracy. Okazało się, że proces denazyfikacji nie tylko nie doprowadził do usunięcia środowisk nazistowskich z życia zawodowego, lecz je umocniły. Dawni zwolennicy reżimu na skutek różnych powszechnie tolerowanych i akceptowanych manipulacji otrzymywali dokumenty potwierdzające ich polityczną rehabilitację. Dawało im to legitymację do pełnoprawnego powrotu do życia społecznego i zawodowego.


      Żądanie wsparcia dla dawnych prześladowanych spotykały się jednak ze sprzeciwem znacznej liczby posłów, uznających za priorytet integrację dawnych aktywistów reżimu hitlerowskiego w struktury nowego państwa


     Tym samym dawni naziści stali się  silną konkurencję dla osób niegdyś prześladowanych, a później zaangażowanych przez aliantów. Ponieważ tworzyli skuteczne grupy nacisku, ich działania odnosiły pożądany skutek. Najbardziej zagorzali naziści otrzymywali znowu swoje wysokie stanowiska, a dysydenci spychani byli do zadań poniżej ich kwalifikacji lub pozostawali całkowicie bezrobotni. Na przykład w Bawarii dawni członkowie NSDAP odzyskali swoje poprzednie stanowiska w 98%.


     Przeciwko praktykom dodatkowych świadczeń na rzecz dawnych dysydentów sprzeciwili się również prywatni przedsiębiorcy. Starali się – pod pretekstem unikania podziałów wśród załogi - odmawiać im praw do dodatkowych świadczeń i urlopów.


     Rzeczywistymi przegranymi powojennych przemian stali się również dawni członkowie komisji weryfikacyjnych, którzy byli postrzegani jako zdyskredytowana społecznie grupa kolaborantów. Po zakończeniu pracy w komisjach weryfikacyjnych nie mogli znaleźć pracy.   I tak w 1950 roku koło 66% dawnych członków Izb Orzekających pozostawało ciągle bez pracy.

      Osoby skazane za działalność polityczną uchodziły po 1945 roku w dalszym ciągu za element kryminalny. W ten sposób nowa władza ponownie skazywała dawnych przeciwników reżimu hitlerowskiego na społeczny ostracyzm i eliminację. Okazywano im pogardę i brak zrozumienia. Szykanowano również rodziny pomordowanych dysydentów jako krewnych osób okrytych hańbą.


      Za przykład może posłużyć także los opozycjonistów zaangażowanych w różne młodzieżowe organizacje o orientacji antyhitlerowskiej. Urzędy i sądy socjalne konsekwentnie odmawiały im jakichkolwiek odszkodowań za represje stosowane przez aparat terroru III Rzeszy. Prawnicy celowo traktowali opozycyjne środowiska młodzieżowe jako zdemoralizowane i zwyrodniałe.


      W podobnej sytuacji znajdowały się ofiary sądownictwa wojskowego. Więźniowie obozów karnych w Emsland, jednostek karnych i więzień Wehrmachtu byli w dalszym ciągu postrzegani jako kryminaliści.


      W związku z tym nikt dobrowolnie nie przyznawał się do wojennej przeszłości przed swoimi kolegami z pracy ani nawet własnymi dziećmi. Nałożone przez hitlerowskie sądy wyroki były przeszkodą nie tylko w otrzymaniu bardziej atrakcyjnej pracy, ale nawet elementarnych świadczeń socjalnych.


       Szczególnym dramatem dotknięte były rodziny osób skazanych na karę śmierci za zdradę wojny. Z tego paragrafu skazywano najczęściej za czyny o jednoznacznie politycznym charakterze lub za takie, które były wyrazem postaw nonkonformistycznych.  Z tego powodu skazywano np. żołnierzy krytycznie wyrażających się o sposobie prowadzenia wojny czy na temat reżimu hitlerowskiego.


       Po wojnie czyny te uchodziły za niepodważalne zbrodnie, choć rodziny pomordowanych podejmowały często wysiłki na rzecz przywrócenia godności żołnierzom skazanym za zdradę wojny. Najczęściej starania o rehabilitację w sądach i prokuraturach kończyły się niepowodzeniem.


CDN.

Lubię to! Skomentuj41 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura