201 obserwujących
1302 notki
1169k odsłon
  386   0

"Święta" terrorystka (1)

W połowie XIX wieku w Rosji narodził się kobiecy terroryzm. Jedną z najsłynniejszych z nich była Maria Spiridonowa.


      Nazywane nihilistkami, wstępowały w szeregi Narodnej Woli, by zostać terrorystkami. Pierwsze z nich to Katarzyna Breszko-Breszkowska, z czasem ochrzczona „babcią rewolucji”, Zofia Bardina, Wiera Figner czy Wiera Zasulicz. Ta ostatnia w styczniu 1878 roku raniła gubernatora Petersburga, Fiodora Trepowa, w jego własnym biurze.


      Jej sprawa sądowa wzbudziła powszechne zainteresowanie w całej Europie. Przebywający we Francji Iwan Turgieniew donosił, że „historia Zasulicz zaniepokoiła absolutnie całą Europę”. Po dwóch miesiącach rozprawy Zasulicz została uniewinniona.


      Ww. Turgieniew napisał w tym samym roku  wiersz „Próg”, w którym ukazuje wszystkie niebezpieczeństwa, na jakie narażają się rosyjskie terrorystki:
„– O ty, co pragniesz przestąpić ten próg, czy wiesz, co cię czeka?
– Wiem – odpowiada dziewczyna.
– Chłód, głód, nienawiść, drwina, pogarda, zniewaga, więzienie, choroba
i wreszcie – śmierć.
– Wiem.
– Całkowite wyobcowanie, samotność.
– Wiem. Jestem gotowa. Zniosę wszystkie cierpienia, wszystkie ciosy”.


      Na początku XX wieku narodowolki zastąpiły eserki – członkinie Partii Socjalistów-Rewolucjonistów, które bez mrugnięcia okiem chwytały za rewolwer i rzucały bombą. Jedną z nich była  Zinaida Konoplannikowa, która dokonała zamachu na komendanta Lejb-Gwardyjskiego Siemionowskiego Pułku, generała Gieorgija Miena, który w grudniu 1905 roku krwawo stłumił bolszewickie powstanie w Moskwie. Ona też jako pierwsza użyła określenia „czerwony terror”, którym lud miałby odpłacić samodzierżawiu za „terror biały”.  Została skazana na śmierć, a w jej ślady podążyły inne czerwone terrorystki.


      W historii najmocniej zapisała się jednak Maria Spiridonowa, nazwana z czasem „eserowską bogurodzicą” i „świętą terrorystką”.


       Maria Aleksandrowna Spiridonowa urodziła się w Tambowie dosyć zamożnej rodzinie szlacheckiej. Po ukończeniu gimnazjum planowała zostać nauczycielką.


       Po śmierci ojca zmuszona do podjęcia pracy, aby wspomóc finansowo matkę, została maszynistką. W pracy poznała dwóch braci – młodego adwokata Michaiła Wolskiego i starszego Władimira, który był relegowany z uniwersytetu kijowskiego za działalność rewolucyjną i zesłany do Tambowa.

      Bardzo szybko zakochała się w Władimirze, który opowiadał jej o rewolucjonistach, którzy poświęcili życie walce z znienawidzonym samodzierżawiem. Pod wpływem swego ukochanego wstąpiła do partii eserów.


        W marcu 1905 roku wzięła udział w demonstracjach, aresztowana spędziła kilka miesięcy w więzieniu.  Po wyjściu na wolność podjęła się wykonania wyroku na radcy gubernatora Tambowa Gawriła Łużenowskiego, który krwawo rozprawił się z buntem tambowskich chłopów.


        Wyglądająca wciąż na młodziutką dziewczynę, choć dwudziestodwuletnia, specjalnie ubrała się niczym gimnazjalistka, by nie wzbudzać podejrzeń, dokonała w styczniu 1906 roku zamachu na Łużenowskiego na dworcu w Borisoglebsku. Ostatnią kulę przeznaczyła dla siebie, jednak wcześniej została obezwładniona przez żandarmów.


        Po przewiezieniu na posterunek została brutalnie pobita, a następnie przewieziona do Tambowska.  W liście do petersburskiej gazety „Ruś”  opisała swoją historię, dzięki czemu jej sprawa stała się głośna w całej Rosji.  Pisali o niej z uznaniem książę anarchista Piotr Kropotkin i Włodzimierz Lenin.


        „Tak, chciałam zabić” –  oświadczyła Marusia na procesie. A jej obrońca Nikołaj Teslenko zawołał: „Przed wami stoi nie tylko poniżona, zhańbiona i chora Spiridonowa, przed wami stoi chora i zhańbiona Rosja!”.


       Po dwumiesięcznej rozprawie sąd skazał ją na karę śmierci, jednak ze względu na wykrytą u oskarżonej gruźlicę zamieniony na dożywotnią katorgę w kolonii katorżniczej w zabajkalskim Nerczyńsku, miejscowości położonej niedaleko chińskiej granicy.


       Stała się bohaterką ludu, a ikona świętej terrorystki zajęła w wielu domach miejsce pomiędzy ikonami świętych prawosławnych.


        W trakcie pobytu na zesłaniu zaczęła cierpieć na zaburzenia nerwicowe,  po latach uznane przez bolszewików za „histeryczną psychozę”.


        Po rewolucji lutowej jeden z pierwszych dekretów nowego rządu wprowadzał amnestię dla wszystkich więźniów politycznych. Po uwolnieniu Spiridonowa pojechała do Czyty, gdzie zorganizowała eserski komitet rewolucyjny.


       W maju 1917 roku przyjechała do Piotrogrodu, gdzie przyłącza się do lewego skrzydła Partii Socjalistów-Rewolucjonistów, na którego czele stanęli Borys Kamkow i Mark Natanson. Byli oni przeciwni współpracy z  Rządem Tymczasowym, który uważali za burżuazyjny. Pragnęli natomiast ścisłego związku z Radami, którym chcieli oddać pełnię władzy w demokratycznej Rosji.


       W Petersburgu Spiridonowa rozpoczęła pracę w prasie lewych eserów - „Ziemli i Woli”, „Naszej Puti” i „Znamii Truda”.


        Dla swoich politycznych przyjaciół była prawie jak Joanna d’Arc, czyli kobieta w zbroi, dla drugich – jak dla Zinaidy Gippius związanej z  prawą frakcją eserów – „płciową psychopatką”, „kandydatką do żółtego domu” i „Marusią-otrułasią”.


       Na przełomie maja i czerwca 1917 roku podczas obrad III Zjazd partii, lewi eserzy wystąpili z deklaracją potępiającą „ugodową politykę KC”.  Latem natomiast zacieśniają współpracę z bolszewikami.


       Na II Zjeździe Rad Delegatów Robotniczych i Żołnierskich, który odbył się już po przewrocie bolszewickim,  Spiridonowa przemawiała w imieniu lewych eserów.  „Na trybunę weszła szczupła, - relacjonował John Reed - blada kobieta w okularach, z gładko przyczesanymi włosami, o wyglądzie nauczycielki szkolnej z Nowej Anglii. Była to najbardziej znana i najbardziej wpływowa kobieta w całej Rosji”.


      W swoim przemówieniu Maria dowodzi, że „przed rosyjskimi robotnikami otwierają się nowe, nieznane dotąd w historii horyzonty… Wszystkie ruchy robotnicze w przeszłości zostały pokonane, ale obecny ruch jest międzynarodowy i dlatego będzie niezwyciężony! Nie ma na świecie siły, która potrafiłaby ugasić ogień rewolucji! Stary świat rozpada się, nowy powstaje…”


      Jej słowa nie odpowiadają rzeczywistości, Bolszewicy, którzy dokonali zamachu, nie zamierzają się z nikim dzielić władzą. W odpowiedzi  mienszewicy oświadczają, że „spisek wojskowy został przygotowany i przeprowadzony przez partię bolszewicką w imieniu rad za plecami wszystkich innych partii i frakcji reprezentowanych w radach”.


      Lewi eserzy popierali jednak bolszewików, którzy ogłaszają dwa dekrety -  o pokoju i ziemi, które wypełniały najważniejsze cele lewych eserów.


      W Smolnym dochodzi do spotkania Lenina ze Spiridonową.  „Na jednej z ciemnoczerwonych sof siedzi Spiridonowa, - wspominała Krupska - a koło niej Iljicz i miękko, czyli namiętnie, o czymś ją tam przekonuje”.


CDN

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale