201 obserwujących
1304 notki
1171k odsłon
  603   2

Cyniczna gra Moskwy w 1939 roku (2)

Agresja sowiecka na Polskę ujawniła zły stan Armii Czerwonej.

     W trakcie mobilizacji ujawnił się duży chaos organizacyjny, który sprawił, iż do 11 września, a więc do dnia, w którym pierwotnie miano zakończyć ześrodkowanie wojsk do uderzenia na Polskę, do jednostek stawiło się jedynie 80% rezerwistów. Znacznie gorzej przedstawiał się mobilizacyjny pobór koni oraz środków transportu mechanicznego. Liczba pozyskanych z gospodarki narodowej pojazdów mechanicznych objęła jedynie 40%  pierwotnych planów.

    To wszystko sprawiło, iż do dnia agresji na Polskę jednostki sowieckie nie osiągnęły pełnej gotowości bojowej. Nie dziwiły więc meldunki, zgodnie z którymi „jednostki 121 DS. po postoju w granicach Mińska ruszyły do granicy, posiadając w swych szeregach 400 osób częściowo umundurowanych, z których wielu było w kapciach, boso, w cywilnych spodniach i cyklistówkach”; „286 samodzielny batalion saperów 36 KS przybył bez parku pontonowego i kompanii technicznej (…) na skutek złej jakości traktorów otrzymanych z gospodarki narodowej. (….) Transport samochody, przybyły z gospodarki narodowej, posiada słabe ogumienie i faktycznie prawie połowa jest już zepsuta, brakuje opon, dętek, części zapasowych”.

    Razem w agresji na Polskę miało wziąć udział 466 516 sowieckich żołnierzy, wyposażonych w 5500 wozów bojowych, w tym 4850 czołgów.

    Po stronie polskiej na wschodzie, znajdowały się nieliczne oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza, Brygady Rezerwowej Kawalerii Wołkowysk i Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie” oraz rozbite oddziały wojska polskiego, wycofujące się po walkach z Niemcami.

    Mimo przewagi wroga i zaskoczenia żołnierze polscy oraz mieszkańcy stawiali dzielny opór. W wielu miejscowościach doszło do potyczek z sowietami, m.in. pod Kowlem, Sarnami, Baranowiczami, Tarnopolem. Do rangi symbolu przeszła obrona Wilna (18–19 września), Grodna (20–21 września), a także bitwa pod Kodziowcami (w nocy z 21 na 22 września) stoczona pomiędzy pułkiem ułanów z sowieckim oddziałem pancernym, czy dwudniowa bitwa pod Szackiem (28–29 września) stoczona przez oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza pod dowództwem gen. Wilhelma Orlik-Rückemanna.

    Polskie straty w trakcie walk z Sowietami sięgnęły 6 do 7 tysięcy zabitych i 10 tysięcy rannych, podczas gdy Armia Czerwona według ówczesnych oficjalnych danych straciła 737 żołnierzy, ranne zostały 1862 osoby.

    Łatwe zwycięstwo nad Polską wprawiło sowieckie polityczne i wojskowe kierownictwo w euforię. 13 listopada 1939 roku dowódca 4. Armii, Wasilij Czujkow w wygłoszonym w Mińsku przemówieniu, transmitowanym również przez radio, buńczucznie stwierdził:  „Jeśli partia nakaże, uczynimy jak w pieśni: Na Warszawę, na Berlin”.  Na telegramie z tą informacją, Stalin zanotował:  „Do towarzysza Woroszyłowa. Czujkow jest najwyraźniej durniem, o ile nie wrogim elementem” .

    Stalin nie chciał zawczasu niepokoić niemieckich sojuszników. Mieli oni wszak prowadzić wojnę przeciwko zachodnim mocarstwom „kapitalistycznym”.

    Analiza przebiegu agresji sowieckiej na Polskę nie dawała przesłanek do zwycięskiej euforii, w jaką wpadli Czujkow i inni generałowie Stalina.

    I tak na przykład bardzo źle przebiegała mobilizacja oddziałów artyleryjskich. Także samo użycie wojsk nie obyło się bez wielu błędów, organizacyjnego chaosu, licznych awarii traktorów. W trakcie przemarszów oddziały sowieckie porzuciły olbrzymie ilości amunicji artyleryjskiej.

     Wprost katastrofalnie wyglądała sytuacja jednostek kolejowych, które nie były przygotowane do walki i zawiodły, jak przyznano w późniejszym raporcie.

    Bardzo źle funkcjonowała współpraca między poszczególnymi częściami jednostek. W czasie ataku ogniowego przedzierające się naprzód oddziały szybko wpadały w panikę.

    Gdy dochodziło do starć z polskimi obrońcami, oddziały sowieckie ponosiły spore straty osobowe i sprzętowe.

     Wiele strat Armia Czerwona poniosła nie tyle ze strony polskich obrońców, co niekompetencji własnych dowódców, którzy nie potrafili nawet czytać map i błądzili ze swymi żołnierzami. Dochodziło niejednokrotnie do bratobójczej wymiany ognia. Także zaopatrzenie oddziałów było fatalne, stąd w wielu wspomnieniach mieszkańców polskich Kresów przewijały się obrazy obdartych i brudnych czerwonoarmistów, którzy zardzewiałe karabiny mieli przewieszone przez plecy na sznurkach. Wyszło wtedy na jaw, iż pomimo olbrzymich ilości sprzętu Armia Czerwona była kolosem na glinianych nogach.

    Wojskowe i polityczne kierownictwo sowieckiego państwa nie zwracało uwagi na te niedoskonałości i wpadło w euforię zwycięstwa, zamiast wyciągnąć wnioski z doświadczeń kampanii. Dopiero przebieg wojny z Finlandią przyniósł pewne otrzeźwienie i skłonił Stalina do pewnych zmian w wojsku.

     W kwietniu 1940 roku Stalin z perspektywy czasu wypowiadał się na ten temat niezwykle krytycznie: „Strasznie zaszkodziła nam polska kampania, ona nas zepsuła. Pisano artykuły, wygłaszano przemówienia, że nasza Armia Czerwona jest niezwyciężona, nikt jej nie dorówna, że wszystko ma, jest bez skazy, nigdy nie miała i nie ma braków. […] Nasza armia nie pojęła, […] że wojna w Polsce była wojskowym spacerkiem, a nie wojną”.

     Jesienią 1939 roku jednak na Kremlu panowała atmosfera przełomu: dziewiętnaście lat po nieudanej próbie przedarcia się do Europy, po klęsce pod Warszawą, obrano wreszcie drogę „polityki ofensywnej”, zaczęto realizować naczelne hasło Lenina o szerzeniu rewolucji z bronią w ręku. Polska przeszkoda została zniszczona, a Związek Sowiecki przeszedł od
rewolucyjnej defensywy do ataku.

     Decydujące znaczenie miał fakt, że dzięki sojuszowi z Niemcami Związek Sowiecki zdobył wschodnie obszary Polski, a kolejne zdobycze terytorialne (kraje bałtyckie, Besarabia i Finlandia) zdawały się niemal pewne. Do tego w Europie toczyła się wymarzona przez bolszewików imperialistyczna wojna, w której nie uczestniczyły oddziały sowieckie.

    Równocześnie ZSRS zapewnił sobie dzięki umowie gospodarczej z Niemcami dostawy nowoczesnych instalacji i maszyn, mających służyć dalszej budowie i rozbudowie przemysłu zbrojeniowego.

     Udało się wreszcie stworzyć bezpośrednią granicę niemiecko-sowiecką, o czym marzyli już Lenin i Trocki.

     Niespełna trzy tygodnie przed wybuchem wojny z Niemcami, 4 czerwca 1941 roku na posiedzeniu Głównej Rady Wojennej Andriej Żdanow przyznał, iż  „Wojny z Polską i Finlandią nie były wojnami obronnymi. Wstąpiliśmy na drogę polityki ofensywnej. […] Przystąpiliśmy do realizacji leninowskiego hasła”. Hasła, które nakazywało, aby  „w razie konieczności zwycięski proletariat ruszył przeciwko kapitalistycznym państwom nawet z wykorzystaniem środków militarnych” – aby szerzyć rewolucję”.



Wybrana literatura:

B. Musiał – Na zachód po trupie Polski
C. Grzelak – Kresy w czerwieni. Agresja Związku Sowieckiego na Polskę w 1939 roku

R. Szawłowski – Wojna polsko-sowiecka 1939

Agresja sowiecka na Polskę w świetle dokumentów. 17 września 1939  

M. Kornat – Polska 1939 roku wobec paktu Ribbentrop-Mołotow

J. Łojek – Agresja 17 września 1939 r.


Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura