Christopher Ziyo
Oderint dum metuant!
12 obserwujących
34 notki
41k odsłon
  2452   1

Moje pudło z arcydziełami kina cz. V

Myślałem, że tę cześć mojego cyklu o arcydziełach kina, które trzymam w przybytku potocznie określanym jako "pudło", napiszę nieco później. Zainteresowanie czwartą jego częścią było jednak w tak wystarczająco duże, że wymyśliłem sobie aby nie kazać dłużej czytelnikom Salonu24 czekać na kolejną jego część. Przypominam, jak napisałem w poprzednim wydaniu, że w planie mam napisać dodatkową notkę prezentującą te pozycje, które od momentu kiedy stworzyłem swą klasyfikację arcydzieł, zasłużyły sobie na miejsce wyższe, niż kilka z tych, które się w niej znalazły. Wszystkich, którzy ciekawi tej zapowiedzi, informuję z chęcią, że dostały się na topowe miejsca mojego zestawienia. A są i takie, które wzbiły się nawet ponad ranking!

Przed rozpoczęciem chciałem Wam przypomnieć, że moja klasyfikacja, to nie jest zestaw filmów, które uważam za najwybitniejsze w dziejach kina. Nie są one też tylko i wyłącznie subiektywną oceną tego czy mi się film podoba bardziej od innych, czy mniej. Są filmy, które sprawiają mi więcej przyjemności, niż niejedna produkcja z mojego zestawienia, a jednak nie mogę ich w niej umieścić, bo wiem, że pod względem warsztatowym czy ze względu na gatunek i formę jaką reprezentują nie są arcydziełami. Moje pudło zawiera produkcje, które staram się oceniać jako coś w rodzaju krytyka-amatora, więc to przede wszystkim poziom warsztatowy pcha je na wyżyny mojej klasyfikacji. Fabuła i moje subiektywne radości nie mają w tym pierwszoplanowego znaczenia. I to wszystko niezależnie od tego, czy w oczach etatowych krytyków swoimi ocenami kompromituję się jako "znawca kina". Nie jestem z ich świata, więc guzik mnie to obchodzi - że tak zarzucę.

Wróćmy jednak do finalnego etapu tego, co stworzyłem kilka lat temu.

#8

Salto [1965]

Reżyseria: Tadeusz Konwicki
Produkcja: Polska
Gatunek: dramat/poetycki

Obsada: Zbigniew Cybulski, Andrzej Łapicki, Gustaw Holoubek, Marta Lipińska

Oj wielu zadziwia miejsce tego filmu w moim zestawieniu. Po tak długim okresie od momentu kiedy się w nim pojawił przyznaję, że macie Państwo uzasadnione obiekcje. Nie zmieniam zdania co do tego czy to arcydzieło, ale zgodzę się, że zawędrowało one w moim rankingu arcydzieł za wysoko. Jednak tak jak pisałem w poprzedniej, czwartej części moich notek z tego cyklu, ze względu na odległą datę jego komponowania nie chciałem nic zmieniać jeśli chodzi o ułożenie filmów się w nim znajdujących. Napiszę tylko, że wypaść dalej niż do drugiej dziesiątki na pewno by nie mógł. Ale dlaczego znajduje się w ogóle w tym rankingu pośród tak wybitnych dzieł kina? Przede wszystkim z powodu tego jak Konwicki opowiedział tą historię i jak genialne postaci stworzył. Aktorstwo tutaj oczywiście nie jest mniej istotne, jednak to klimat i istna przebojowość postaci czyni z tego filmu coś naprawdę wyjątkowego, a co w sposób szczególny ukochały moje zmysły. To jednak nie wszystko. Zbrodnią byłoby nie wspomnieć o mistrzostwie zdjęć Kurta Webera, który w polskiej kinematografii zajmuje jedno z czołowych miejsc jeśli chodzi o operatorów kamery. Sprawił, że moje oczy na ten aspekt sztuki filmowej otworzyły się znacznie szerzej i dzięki czemu zrozumiałem, że jest on tak samo ważny jak aktorstwo i kunszt reżyserski.

#7

Opowieści o detektywie [1951]

Reżyseria: William Wyler
Produkcja: USA
Gatunek: dramat/noir

Obsada: Kirk Douglas, Eleanor Parker, Lee Grant, William Bendix

Film pojawił się wysoko w mojej klasyfikacji przede wszystkim dlatego, że swoim klimatem i poziomem warsztatu przypomina inne arcydzieło, które w moim notowaniu zajmuje miejsce wyższe, a w klasyce kina ma miano absolutnie jednego z najwybitniejszych dzieł swojej epoki i gatunku. Jeśli ktoś nie wie dlaczego klasyka kina lat 40, 50 i 60-tych dalece góruje nad produkcjami z późniejszych dekad, to ten ten film w sposób wręcz wybitny, to wyjaśnia. Aktorski geniusz przeniesiony z niezrównanej potęgi teatru na ekrany kin, to coś, co w tym filmie od samego początku rzuca na kolana. Ten mistrzowski spektakl już na samym początku objawia nam postać, która dla każdego na długo zostanie w pamięci jako aktorstwo absolutne i nie do odkrycia w innych produkcjach nie tylko tamtej dekady, ale i dekad następnych. Jakby tego było mało nie tylko w tej drugoplanowej roli zderzamy się z wybitnością. Nawet role trzecioplanowe wydają się być legendarnymi. To cała magia tego dzieła i zupełnie wystarczająca, by zachęcić każdego do obejrzenia tego filmu, a co przy okazji szczęśliwie pozwala nie zdradzać szczegółów jego fabuły. Zapewniam was, że już od pierwszych minut nie będziecie w stanie opuścić budynku, w którym toczy się jego akcja i co nadaje mu status arcydzieła, nie chce dziać się nigdzie indziej.

#6

Dola Człowiecza (Trylogia) [1959]

Reżyseria: Masaki Kobayashi
Produkcja: Japonia
Gatunek: drmat/wojenny

Obsada: Tatsuya Nakadai, Sô Yamamura, Keiji Sada

Kolejne arcydzieło w wykonaniu japońskiego mistrza Masaki Kobayashiego. Całość geniuszu tego filmu zawiera się w trylogii złożonej z ponad trzygodzinnych filmów, a to samo w sobie powoduje, że błędem byłoby oceniać ją inaczej niż jako całość. I faktycznie, gdy oglądałem kolejne jej części przez długi okres czegoś mi brakowało. Miałem problem z odkryciem w niej wybitności jaką bez trudu znajdowałem w poprzednio oglądanych produkcjach tego reżysera. Wciąż rzucał się w oczy wybitny warsztat twórców, czy choćby geniusz aktorski, ale jednak opowieść osadzona w innej epoce, powodowała wrażenie, że ów wybitność reżysera jeszcze nie była tych samych rozmiarów jak w kolejnych jego legendarnych dziełach. To złudne. Film okazuje się ostatecznie zrozumianym, gdy kończymy przygodę z całą trylogią i mamy pełen obraz tego, co reżyser przez ponad dziewięć godzin nam budował. W moich oczach po raz kolejny, a pierwszy raz w sposób szczególny w świecie kinematografii, wybitność twórcy "Doli człowieczej" zostaje potwierdzona. Film otworzył drogę reżyserowi na inne kontynenty, co dla wielu miłośników sztuki filmowej okazało się później jednym z największych darów jakie kinematografia mogła zesłać.

Lubię to! Skomentuj46 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura