Christopher Ziyo
Oderint dum metuant!
7 obserwujących
28 notek
25k odsłon
384 odsłony

Smutny żywot redaktora Mazurka

Wykop Skomentuj4

To wszystko działo się wczoraj. Przez ekran monitora przebrnął mi tweet redakcji radia RMF FM, w którym zaprezentowano cytat z Kaji Godek, a do którego dołączono także króciutki klip wideo wywiadu, z którego ów cytat pochodził.


«Jarosław Kaczyński używa wszystkich swoich sił do blokowania ochrony życia. Ulega lobby aborcyjnemu, ulega lobby LGBT».


No czytam i jak byk prawda. Ustępliwość obozu rządzącego przed wszelkimi wpływami lewicowych środowisk jest widoczna, aż nadto, co najmniej od kilku miesięcy. Posiadająca od wielu lat pełnię władzy ekipa, raz za razem już nie tylko odrzuca jakąkolwiek próbę uchwalenia prawa antyaborcyjnego, ale także za pomocą swych prominentnych polityków niejednokrotnie torpeduje w mediach każdą zasłużoną wobec siebie krytykę w tej sprawie. Co szczególnie wymowne, w tle tego wszystkiego kompletne zignorowanie rekordowej zbiórki publicznej opiewającej na milion podpisów. Partyjna władza z Jarosławem Kaczyńskim na czele ignoruje już nie tylko głosy wewnątrz swojego ugrupowania, ale także i ogromnej rzeszy obywateli. Twierdzenie, że posunięta do takich granic niesubordynacja wobec pryncypiów, na ustach z którymi PiS szedł do władzy, nie jest wynikiem obawy przed wpływami środowisk pro-aborcyjnych i LGBT, to bełkot na poziomie oderwanych od rzeczywistości społeczno-politycznej fantastów lub betonowych zwolenników obecnej władzy.


Wróćmy jednak do głównego wątku mojej notki.


Tak się niestety stało, że zdecydowałem się jednak odtworzyć ww. klip wideo, bo byłem ciekaw jak u znanego z agresywnej wręcz uszczypliwości dziennikarza RMF FM, wygląda dyskusja z kimś, kogo trudno wyprowadzić z równowagi oraz kimś kto w żadnym stopniu nie pasuje do profilu tych postaci życia polityczno-społecznego w Polsce, po których wspomniany redaktor RMF FM jedzie zasłużenie jak po łysej kobyle, celnie punktując ich brak kompetencji, notoryczną obłudę, a zarazem często obnażając przy tym ich dramatyczny poziom intelektualny. Przewidywałem, że w końcu zobaczę normalną przeprowadzoną w tej audycji rozmowę, bo co jak co, ale Kaji Godek, trudno cokolwiek zarzucić z grona tych negatywnych cech, a to w konsekwencji eliminuje jakąkolwiek szansę do przeprowadzenia przez redaktora kolejnej miłej dla ucha „orki”. Niestety ten króciutki klip okazał się wyraźną zapowiedzią czegoś zupełnie innego niż w najśmielszych swoich wyobrażeniach, mógłbym się spodziewać. Nie mogłem nie obejrzeć tedy pełnej wersji.


W zasadzie redaktor Robert Mazurek, bo - rzecz jasna - o nim mowa, już od samego początku, w zaskakujący sposób zaczął wchodzić w buty tych wszystkich postaci życia medialnego, którzy od trzydziestu lat, w II-ej PRL vel III-ej RP, dają się nam we znaki swoim goebbelsowskim warsztatem. Poziom, który został zaprezentowany przez redaktora Mich…, tfu, Mazurka, to wzorcowy wręcz popis najbardziej prymitywnego dziennikarstwa jakiego można sobie wyobrazić. Ów bohater, już po chwili zaczął swój obrzydliwy spektakl od ordynarnie żałosnego socjotechnicznego zabiegu w knajacki sposób wykorzystując fakt, iż jego rozmówczyni jest matką niepełnosprawnego dziecka. Zaczął przywoływać kontrowersyjne słowa Janusza Korwin-Mikkego sprzed wielu lat, w których ten w znany sobie kontrowersyjny i diabelsko prowokacyjny sposób, osoby niepełnosprawne umysłowo zaczął określać terminami, które w naszym języku albo będąc dawnymi wyszły już z użycia, albo których inne znaczenia nie są powszechnie znane.


- Do jakiej szkoły chodzi Pani syn?
- Mój syn chodzi do szkoły specjalnej.
- To dobrze, to dobrze. Bo gdyby chodził do szkoły integracyjnej, to Janusz Korwin-Mikke powiedział mu, że w klasach integracyjnych ludzie normalni uczą się z debilami.


Kiedy Kaja Godek widząc w którą stronę idzie przedstawienie, w krótkim wywodzie dała do zrozumienia, że nie zamierza wdawać się w dyskusję budowaną na tak niskich lotów prowokacjach i że nasz „bohater” się ośmiesza, rozumiejąc to, redaktor Li…, tfu, Mazurek, wyłapując, że został w szybkim tempie rozgryziony jak przysłowiowy mały Kazio, natychmiast poszedł w śmieszne groźby oznajmiając, że jeśli będzie mu przerywane, to rozmowa się szybko skończy, po czym dołożył kolejny cytat z Korwin-Mikkego, w którym padły złowieszcze terminy „debil” i „idiota”. 


Widać wyraźnie, że redaktor Żakows…, tfu, Mazurek, garściami czerpie ze swojego niezbyt lotnego targetu, którego na co dzień bawi swoimi gówniarskimi pyskówkami i nie czuje się zobowiązany porządnie przygotować nawet własne prymitywne prowokacje. Niedouczony bowiem najpewniej nie zdaje sobie sprawy, że w języku polskim słowa „idiota” oraz „debil”, to według słowników terminy określające osoby upośledzone umysłowo i w obu przypadkach terminy te nie są jednoznacznie obraźliwe, bowiem jak podają słowniki, jeden oznaczał osobę upośledzoną dawniej, a drugi jako nieobraźliwy termin oznacza taką osobę dzisiaj chociaż w powszechnym rozumieniu jest kojarzony właśnie tylko jako ten w wersji obraźliwej. Wydawałoby się, że nie trzeba być jakoś szczególnie bystrym, aby znając JKM od kilkudziesięciu lat, zdawać sobie sprawę z tego, że wszystkie jego „kontrowersyjne” występy, to żerowanie na powszechnej ignorancji pospólstwa i że traktowanie jego słów w typowy dla pospólstwa potoczny sposób, to obnażanie się z tej ignorancji, a o co dokładnie we wszystkich „kontrowersyjnych” występach Korwina-Mikkego chodzi. Redaktorowi Sobienio…, tfu, Mazurkowi po prostu wydaje się tylko, że błyszczy, chociaż w rzeczywistości daje się łapać „kontrowersjom” JKM-a w sidła, jak ostatnia pierdoła bez wyobraźni.

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale