Nie, Nie, już na wstępie muszę rozwiać nadzieje tych, którzy sądzili, że notkę poświęcę posłance Beger (lub też - jak mówią niektórzy - Begier).
Nie, tekst został poświęcony innej osobie, która moim zdaniem z panią Beger ma co najmniej kilka cech wspólnych, ale nie o nich chciałem napisać.
Wpis jest o blogerce Renacie Rudeckiej-Kalinowskiej. Zdaję sobie sprawę z faktu, iż powstał już cały szereg notek na jej temat, więc nie będę wielce oryginalny. Piszę jednak dlatego, że ze smutkiem spotrzegam, iż jest pewne grono osób, które broni RR-K i dlatego uważam, że trzeba od czasu do czasu odświeżyć prawdę o tej blogerce.
Ogólnie (wyjątek zrobiłem dla Jana Osieckiego) staram się nie wymieniać osób z nicka, ale po pierwsze w tekście przeczytacie odnośniki do jej bloga, a poza tym RR-K jest osobą wyjątkową (niestety w negatywnym sensie).
Ostatni raz miałem okazję poczytać na łamach Salonu24 akurat tekst RR-K. Generalnie nie czytuję jej, ale mam taki nawyk otwierania wszystkich wpisów, które wylądowały na pierwszej stronie. Oto link, do wpisu:
http://renata.rudecka-kalinowska.salon24.pl/35548,index.html
RR-K polemizowała tam z panem Maciejem Gawlikowskim, potem włączyły się i inne osoby. RR-K skierowała do M. Gawlikowskiego między innymi takie słowa (najpierw jednak za Wikipedią o panu Gawlikowskim):
"Maciej Gawlikowski (ur. 1967) – dziennikarz, producent filmowy, reporter i wydawca telewizyjny TVP.
W drugiej połowie lat 80. jeden z przywódców Konfederacji Polski Niepodległej w Małopolsce. Członek Rady Politycznej KPN. W KPN od 1983 do 1990 roku. Wcześniej aktywny w opozycji młodzieżowej, drukował też pismo Aktualności Regionalnej Komisji Wykonawczej Solidarności Małopolska (1983-1984). Prześladowany przez Służbę Bezpieczeństwa, w 1985 uciekł z konwoju SB, ukrywał się, po kilku miesiącach został pobity przez nieznanych sprawców. Wielokrotnie zatrzymywany, karany przez Kolegia do Spraw Wykroczeń.
Dziennikarz i wydawca prasy podziemnej, m.in. pism "Niepodległość", "Przegląd Krakowski", "Contra" (1983-1987). Dziennikarz pisma "Czas Solidarności" [1988-89]. Dziennikarz TVP, reporter i wydawca regionalnego programu informacyjnego "Kronika Krakowska", korespondent "Wiadomości", "Panoramy", "Teleekspresu" (1990-1993), reporter "Panoramy" (1992). Redaktor agencji informacyjnej SIS-Serwis (1993-1994). Autor wielu reportaży telewizyjnych. Współautor i wydawca programu "Puls Dnia". Szef Informacji "TV Wisła". Współautor wywiadu-rzeki (razem z Antonim Dudkiem) z Leszkiem Moczulskim, szefem KPN, pt. "Bez wahania" (1993). Korespondent telewizji RTL 7 ("7 minut"), "Zoom" (1997-2000). Niezależny producent telewizyjny."
A teraz cytaty z RR-K:
"Maciej Gawlikowski - ot i cały charakter obryńcy wartosci etycznych i odnowiciela moralnego. Uderzać, plotką, kalumnią, atakiem personalnym, na ślepo, byle jak, byle strzelać, bić po mordzie, flekować...
Mój panie, kiepski z pana obrońca przegranej sprawy. Rozumiem wstyd, zresztą nie tylko za bieżące wydarzenia, które kompromitują i Pana i opcje, której oddał Pan serce i duszę."
"Zainteresował mnie wtedy spór między Panem a Panem Bogusławem.
Popytałam wtedy w Krakowie o Pana.
Pomijając, że nie jestem skłonna wchodzić moim rozmówcom z butami w życiorysy i swoje zainteresowanie ograniczam do osób publicznych, zwłaszcza do ludzi władzy - powiem tylko tyle:
Ani jedna opinia jaką uzyskałam na Pana temat nie była pochlebna."
"Powiem wprost: To Pan, a nie ja ma związki z PZPR. Więc niech się Pan łaskawie skupi na związkach esbeckich z tymi, których Pan broni.
Chyba, ze Pana zobowiązania są takiej natury, że nie pozostało Panu nic innego jak bronić, bronić z całych sił..."
"Napisałeś w swoim ostatnim komentarzu:
'O wartosci czlowieka decyduja pewne ponadczasowe wartosci, humanizm,dobroc, umiejetnosc przebaczenia.
Ty i twoj protektor, Kaczynski,zgubliscie na swej zyciowej drodze te wlasnie cechy charakteru.Zostala przy was malosc i nedza,sczelnie obklejone blotem nienawisci.
Tyle,Gawlikowski,zostalo z twojej legendy.Wspoluczuje ci.' W tym najprostszym stwierdzeniu - jest cała tragiczna prawda. To wstrząsające i mądre słowa."
"Gawlikowski - pomówienia nie bedą publikowane. Jesteś zwykłym gówniarzem, który z plotki czyni argument w dyskusji."
A teraz fragmeny z innego wpisu RR-K, do którego link zamieszczam poniżej:
http://renata.rudecka-kalinowska.salon24.pl/31872,index.html
Cytaty (na temat Antoniego Mężydły):
"A co ma być z ludźmi PO? Jest świetnie! PO czuje się bardzo dowartosciowana przejściem do nas bohatera Solidarności - Antoniego Mężydły."
"A teraz poważnie: Jeśli tacy ludzie jak Mężydło odchodzą z PiS - to o ludzi do współrządzenia z PO nie martwię się wcale."
"Po drugie Mężydło to legenda Solidarności, opozycjonista taki jak Tusk czy Lech Kaczyński, a z pewnością nieporównywalny z Jarosławem Kaczyńskim, którgo rola jest mała, dość niejasna, zwłaszcza to, że nie był internowany i krążą na ten temat różne dziwne plotki."
Powyższe komentarze świetnie pokazują podwójną moralność i brak konsekwencji RR-K. Ponieważ Mężydło przeszedł do PO to RR-K nobilituje jego działalność w opozycji. Używa jej jako argumentu, który ma pokazać jakim jest on wspaniałym człowiekiem. Gawlikowski natomiast również ma piękny życiorys, ale ponieważ nie zgadza się z RR-K to otrzymał od niej garść obelg, inwektyw, insynuacji - po prostu doświadczył na własnej skórze tego, czego przed nim doświadczyło już wielu blogerów, czyli chamstwa Kalinowskiej.
Można zapytać: a może po prostu należało się p. Gawlikowskemu? Kto zechce i zajrzy do artykułu przekona się, że p. Gawlikowski prowadził dyskusję językiem kulturalnym i grzecznie.
Druga rzecz, którą łatwo można zauważyć jest zaprzeczanie przez RR-K sobie samej i to pod tym samym tekstem. Pisze mianowicie:
"To co jest dla Pana wstydliwe - mnie absolutnie nie interesuje. Nie interesuje mnie takze to co dla Pana nie jest wstydliwe.
Pana związki rodzinne z ludźmi z PZPR także."
W niczym nie przeszkadza jej to jednak, by spłodzić takie teksty:
"Przecież równie dobrze mogę zapytać Pan kiedy Pana wujek przestał pracować w komitecie PZPR. Lub kiedy Pan służył swoimi informacjami innym, sam pozostając w cieniu?"
"To Pan, a nie ja ma związki z PZPR."
Udowodniano tutaj już wielokrotnie kłamstwa, pomówienia, manipulacje, bluzgi, podwójną moralność, czy wycinanie komentarzy przez RR-K. Jak kto chce to może przejrzeć archiwum postów. Wiadomo, że RR-K nie odpowiada na argumenty i często, gdy komentarz jest zbyt celny, po prostu wyrywa chwastwa. I do tego właśnie sprowadza się sedno mojego wpisu, ponieważ przeczytałem taki oto komentarz:
"Do jasnej cholery!
Pierwszy raz się tutaj wpisuję i zapewne ostatni.
Ponieważ bywam na blogu RRK i pomimo częstych różnic w poglądach cenię ją jako blogerkę, nie mogę patrzeć obojętnie na to co wokół niej wyprawiacie.
O ile pytania Renaty w sprawie Kaczyńskiego są jak najbardziej zasadne, ponieważ jest on wysoko postawioną osobą publiczną, ktora w dodatku używa stanu wojennego jako elementu politycznej manipulacji, o tyle grzebanie w przeszłości osób prywatnych w celu zdyskredytowania ich jako rozmówców jest według mnie niegodziwością.
Jeśli ktoś naprawdę przejawia pasję grzebania się w cudzej, niechlubnej przeszłości to kadry PIS stanowią znakomity poligon doświadczalny dla tych upodobań. Ludzi związanych z PZPRem jest tam mnóstwo, aż dziw bierze że żaden z propisowskich pasjonatów historii najnowszej do tej pory nie wyciągnął z tego należytych wniosków, nie prześledził, nie zbadał i nie opisał jacy to ludzie piastują stanowiska w ich partii czy rządzie.
Zamiast tego pisowscy fajterzy wzięli się za blogerkę, której jedyną winą jest to, że należy do PO i krytykuje PIS.
Otóż, moi mili Państwo-wolno jej, zarówno jedno jak i drugie i w związku z tym jej przeszłość nikogo nie powinna interesować. Jest zwykłym, prywatnym człowiekiem, nie aspiruje do żadnych stanowisk państwowych, zwłaszcza tych najwyższych, na których kryształowa czy bohaterska przeszłość byłaby w najwyższym stopniu pożądana. W Salonie jest tylko blogerką, taką samą jak każdy z nas.
Do czego są Wam potrzebne informacje co robiła przed laty? Bo przecież nie do polemiki na argumenty, bo to możecie robić u niej na blogu bez przeszkód. Czy brak Wam argumentów? A może odmawiacie jej prawa do krytyki pisowskich rządów?
Otóż moi drodzy, tego niestety zrobić nie możecie, nie tylko w przypadku Bogu ducha winnej Renaty, nie możecie tego uczynić w żadnym przypadku.
Nawet nie ma sensu próbować."
Przeczytałem i nie potrafiłem pojąć jak można bronić Rudecką-Kalinowską. Od razu powiem, że wcale nie uważam, by RR-K nigdy nie napisała niczego z sensem lub też żadnej celnej krytyki pod adresem PiSu. Nie. Przekonałem się natomiast, że z RR-K NIE DA SIĘ DYSKUTOWAĆ oraz nie wolno mieć zdania odmiennego od jej, gdyż jest się po prostu obrażanym i często wycinanym. Sam tego doświadczyłem, więc nie jest to tylko czcze gadanie. W zasadzie zarzuty postawione w zacytowanym powyżej komentarzu można odnieść lekko do osoby RR-K i dlatego właśnie się dziwię, że można bronić jej w taki sposób.
Szanuję jej prawo do wygłaszania własnych poglądów, ale szanuję też własne prawo do krytykowania jej wpisów. Na zakończenie - panią RR-K dobrze określa sformułowanie, którego użył o niej właśnie M. Gawlikowski - poglądy betonu SLD z legitymacją PO.


Komentarze
Pokaż komentarze (48)