Kiedy po raz pierwszy przeczytałem wpis Wojciecha Sadurksiego pt. "Kampania wyborcza rozkręciła się na dobre. (A może na niedobre?)" ( link: http://wojciechsadurski.salon24.pl/35020,index.html ) uważałem, iż postawił On w nim absurdalną tezę. Chodziło Mu mniej więcej o to, że partia rządząca przystępując do kolejnych wyborów parlamentarnych ma jeden komfort i (dla równowagi) jeden dyskomfort.
Przewaga miałaby polegać na tym, że partia rządząca może wykorzystać normalne funkcje rządzenia (ciekawe jakie funkcje miał też Sadurksi na myśli?) dla przysporzenia sobie elektoratu. Minusem natomiast jest fakt, iż partię rządzącą można w sposób łatwy rozliczyć z jej działań podczas trwania kadencji.
Następnie sugerował Sadurski, iż PiS ma ten luksus, iż de facto może korzystać z tego przywileju, jednak obciążenie ich nie dotyka. Jak już wspomniałem, wypowiedź wydawała mi się nonsensowna (i dalej jest w takim zamierzeniu, w jakim napisał to prof. Sadurski) jednak do czasu.
Dlaczego? Wyjaśniam. W czasie dwuletnich rządów PiSu opozycja i media wytykały rządowi dosłownie wszystko, a jak nie było niczego do wytknięcia to tworzyło się tzw. fakty medialne. Po prostu działania PiSu prześwietlane były z każdej możliwej strony.
Efekt? Jest kampania wyborcza i opozycji zabrakło argumentów. Zwyczajowo opozycja może tyle brudów partii rządzącej wyciągnąć na światło dzienne, że dzięki temu zyskuje coraz to większe poparcie. Co mogą jednak swoim wyborcom zaoferować dziś partie opozycyjne? Nic nowego. Nic.
Cała strategia sprowadza się do niebycia PiSem i ciągłego wałkowania tych samych tematów. Żadnej nowości, żadnej świeżości.
PiS z drugiej strony jest w bardzo dobrej sytuacji, gdyż ich głównym celem z jakim szli do wyborów była walka z korupcją. Stali się pierwszą partią w okresie postkomunistycznym, która realizowała główny cel programu wyborczego. Dlatego w ich przypadku, gdy nie oferują niczego nowego, ludzie są im skłonni ponownie zaufać. Nie okłamali wyborców.
PiS wygra. Wiedzą to już także ich przeciwnicy. Dziś wśród antyPiSowców jest tylko jedna modlitwa - nie o to, by PiS nie wygrał, lecz o to by wygrał jak najskromniej, a nam sympatykom tej partii pozostaje się tylko cieszyć.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)