W dzisiejszym wydaniu "Kropki nad i" Monika Olejnik gościła dwie persony: Elżbietę Kruk, będącą reprezentantem PiS oraz polityka LiDu, Jerzego Wenderlicha...
Program trwa pół godziny i pamiętajmy - dziś rządzi PO. Przedstawiciele dwóch opozycyjnych klubów parlamentarnych powinni, wydawałoby się, dyskutować (a de facto krytykować) o rządzie, prawda?
Otóż nie. Przez bite trzydzieści minut słuchamy o tym, jaki to PiS jest be, przy czym Kruk próbowała PiSu bronić, natomiast Olejnik i Wenderlich robili wszystko, by PiS oczernić.
To zresztą nie pierwszy już raz, gdy praktycznie cały czas antenowy, wykorzystywany przez program "Kropka nad i" (w czasie, gdy rządzi PO) poświęca się PiSowi. Czy to jest normalne?
Nie bardzo. Jeśli w Polsce nie dzieje się nic bardziej ważnego niż PiS, to może oznaczać tylko jedno - rząd nie robi nic. Tak dla przykładu - ile ustaw obecnego rządu zawetował Prezydent Kaczyński? Z E R O...
Ale wiem, ten rząd, rząd cudów, wymyślił nowy sposób rządzenia - rządzenie bez ustaw. Cóż z tego, że na całym świecie rządzi się wydając dość sporą liczbę ustaw? Tusk z ekipą wiedzą lepiej.
Widzę wszystkie wady PiSu, ale gdy okazuje się, iż PiS to jedyna partia opozycjna wobec PO (bo jak widać LiDu do opozycji zaliczyć nie sposób) to jak ich nie popierać?
I jak tu nie wierzyć Kaczyńskim, że inne partie poza PiSem można wrzucić do jednego worka? I jak tu nie wierzyć Kaczyńskim, że media są przeciw nim? Wystarczy obejrzeć jedną edycję niemalże dowolnego programu traktującego o polityce, by przekonać się, że Kaczyńscy mają rację.
Był kiedyś taki film "Przypadkowy bohater", w którym grający tytułową rolę Dustin Hoffman, narażając swe życie, ratuje pasażerów z płonącego samolotu. Całą zasługę za ten czyn przypisuje sobie jednak kto inny, włóczęga grany przez Andy Garcię, który po prawdzie sam na taki czyn, by się nie zdobył, ale idealnie nadawał się na medialnego bohatera, bo miał przyjazny wyraz twarzy i piękny uśmiech.
Chciałbym, by Wyborcy PO odpowiedzieli sobie na jedno pytanie - gdybyście byli w takim rozbitym, płonącym samolocie i bez czyjejś pomocy niechybnie mielibyście zginąć, wolelibyście, by uratował Was niemiły człowiek, czy może przeszkadzałby Wam jego styl bycia?
Pozdrawiam.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)