Szymon Grych Szymon Grych
20
BLOG

Krwawe zwycięstwo

Szymon Grych Szymon Grych Polityka Obserwuj notkę 0

W niedzielę reprezentacja Iraku zmierzy się w finale piłkarskiego Pucharu Azji z drużyną Arabii Saudyjskiej. Wynik wydaje się być sprawą otwartą. Pewne jest tylko jedno. Poleje się krew.

Sam awans do finału już jest wielkim, niespodziewanym sukcesem i powodem do świętowania dla milionów mieszkańców Iraku. Podobnych okazji nie ma w tym umęczonym kilkuletnią wojną kraju za wiele. Po zwycięskich bojach w ćwierćfinale z Wietnamem i półfinale z faworyzowaną Koreą Południową rozentuzjazmowany tłum spontanicznie wylegał na ulice wielu irackich miast. Kibice objawiali swą radość w specyficzny, typowy dla tego regionu świata sposób - strzelając w niebo. Działo się tak pomimo ostrzegających przed niemiłymi konsekwencjami takiego zachowania reklamówek emitowanych w telewizji. Efekt? Trzy osoby zabite i 25 rannych w samym tylko Bagdadzie.

 

źródło: reuters.comReakcja irackich żołnierzy i policjantów na zwycięstwo piłkarzy nad Koreą

Niestety, nie były to jedyne ofiary tego sportowego święta. Ponad 50 osób straciło życie, gdy nagle w tłumie kibiców wybuchła bomba. Dotychczas tego rodzaju zamachy rzadko miały miejsce podczas wydarzeń sportowych. Dlaczego tym razem terroryści obrali sobie za cel futbolowych fanów? Być może dlatego, że są bardzo zainteresowani trwaniem w społeczeństwie irackim głębokich podziałów religijnych i etnicznych. Być może dlatego, że w dopingujących wspólną dla całego Iraku drużynę ludziach dostrzegli zalążki odbudowania poczucia elementarnej wspólnoty.

Świętujący szyici nie zważali na to, że w dzielnicy obok, w sąsiednim mieście, z tego samego powodu radują się sunnici. Sunnitom nie przeszkadzało, że w innej prowincji podobnie spontanicznie gromadzą się Kurdowie, by cieszyć się z tej samej zwycięskiej serii rzutów karnych z Koreańczykami.

Przykład na to, jak razem można wiele osiągnąć dała im sama wieloetniczna drużyna narodowa(?). Prowadzący ją brazylijski selekcjoner Jorge Vieira sam przyznaje, że z początku trudno mu było walczyć z wewnętrznymi podziałami w zespole. Nie był to jedyny problem, przed jakim stanął, gdy zaledwie dwa miesiące temu objął swoją funkcję. Irackie kluby nie chciały zwolnić swoich najlepszych zawodników. Obawiały się, że najzdolniejsi, po nie daj Boże udanych występach, mogą już nie wrócić na stare śmieci i przenieść się do oferujących większe pieniądze oraz komfort pracy drużyn z innych krajów arabskich. Zresztą taki exodus ma już miejsce od kilku dobrych lat.

Trudno przecież dziwić się młodym ludziom, że nie uśmiecha się im trenowanie na zaniedbanych obiektach pośród huku wybuchów i świstu zabłąkanych kul. Zniechęcająca jest też ciągła niepewność towarzysząca rozgrywkom ligowym wszystkich szczebli - odwoływane mecze, całe kolejki, marna frekwencja na meczach spowodowana ciągłą obawą większości ludzi przed publicznymi zgromadzeniami.

Czy ostatnie dwa tygodnie będą tylko chwilą uniesienia, jaśniejszym, ale szybko blednącym epizodem w tragicznych, najnowszych dziejach Iraku? Czy też można je traktować jako nieśmiałą zapowiedź przełomu, lepszych czasów? Szansa na to jest bardzo wątła, ale chyba trzeba wierzyć, tak jak piłkarze kurdyjskiego Arbil FC, mistrza Iraku powinni wierzyć w zwycięstwo przed meczem z Milanem, Realem czy Chelsea.

 

źródła: Reuters, AP, "International Herald Tribune", "The New York Times"

Za cherlawy na sportsmena, By iść w posły zbyt uczciwy, faktu jednak to nie zmienia, że obie te dyscypliny kocha aż do zapomnienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka