"My nie wydajemy oświadczeń, my gramy w tenisa" - tak pól roku temu komentowały decyzję o wspólnych występach w grze podwójnej Shahar Peer (Izrael) i Sania Mirza (Indie). Obydwie są młode, obydwie z podobną szybkością pną się w górę tenisowego rankingu, obydwie mają największe sportowe sukcesy prawdopodobnie jeszcze przed sobą. Obydwie zdobyły już jednak miejsce w historii stosunków żydowsko-muzułmańskich. Trwający obecnie z udziałem obydwu dziewczyn turniej w stolicy Kataru Dausze to jej kolejny podrozdział.
"Będzie tu traktowana niczym żona emira". Organizatorzy imprezy nie pozostawili cienia wątpliwości, że w starającym się o organizację igrzysk olimpijskich w 2016 roku mieście obecność Shahar Peer jest jak najbardziej mile widziana. Zapewnili zawodniczce, 24-godzinną ochronę, jednak nie jest pewne, czy ona tego rodzaju pomocy potrzebuje. Sama bowiem ledwie trzy miesiące temu zakończyła blisko dwuletnią służbę wojskową. Z obowiązku obronnego wobec ojczyzny w Izraelu nie zwalnia się żadnych kobiet, nawet odnoszących sukcesy zawodowych sportsmenek.
Przyjazd do Kataru tej 20-latki z Macabim jest jednym z bardzo nielicznych przykładów wyłamania się z wzajemnego sportowego bojkotowania się przez państwo żydowskie i świat islamu. Kiedy w 2002 roku

Nie były to zresztą pierwsze i ostatnie kłopoty, jakie spotkały 21-letnią Sanię Mirzę we własnym kraju. Gdy tylko pojawiła się na światowych kortach w 2005 roku, szybko znalazł się muzułmański duchowny, który nałożył na młodziutką zawodniczkę fatwę z powodu jej... wyzywającego stroju. W ubiegłym roku zbulwersowała sporą część rodzimej opinii publicznej nie tylko wspólną grą z Żydówką, ale także wypowiedziami na temat zalet i znaczenia bezpiecznego seksu. Wreszcie w styczniu na Pucharze Hopmana (nieoficjalne drużynowe mistrzostwa świata) pech chciał, że podczas przerwy w meczu fotograf zrobił zdjęcie jej bosych stóp tuż obok flagi Indii. Tym razem znać o swojej czujności dali obrońcy czci i honoru młodego państwa hinduskiego. Niewykluczone, że tenisistce z Hajderabadu grozi proces za obrazę symboli narodowych. Ten incydent przelał czarę goryczy. Mirza zrezygnowała ze startu w marcowym turnieju w Bangalorze, czym zasygnalizowała, że jej noga więcej nie postanie na żadnej imprezie na ojczystej ziemi.


Komentarze
Pokaż komentarze