Szymon Grych Szymon Grych
41
BLOG

"Kto kogo", czyli zapasy w Zakazanym Mieście

Szymon Grych Szymon Grych Polityka Obserwuj notkę 0

W cieniu rywalizacji o medale na igrzyskach w Pekinie, samotnej walki Tybetańczyków i debaty o prawach człowieka w Chinach, absorbującej dziś (tylko) zachodnią opinię publiczną i ambarasującą (przede wszystkim) zachodnie rządy, przez najbliższe miesiące toczyć się będzie inna gra. Czołowi działacze chińskiej partii komunistycznej szykują się do pojedynku, którego końcową stawką będzie scheda po obecnym przywódcy, Hu Jintao.

Kilka dni temu w chińskim politbiurze utworzono specjalny zespół, którego zadaniem będzie czuwanie nad bezproblemowym, rzecz jasna z punktu widzenia interesów rządzących Państwem Środka elit, przebiegiem ostatniej fazy przygotowań oraz samych igrzysk. Na jego czele stanął wiceprezydent Xi Jinping, jeden z dwóch najpoważniejszych kandydatów do objęcia steru władzy po planowanym na 2012 rok odejściu Hu Jintao.

 

Przemawia wiceprezydent Xi, przysłuchuje się prezydent Hu
źródło: AP 
 

 

Interpretacja przetasowań kadrowych w ścisłym kierownictwie KPCh od lat nastręcza wiele problemów nawet najbardziej uważnym obserwatorom tamtejszej sceny politycznej. Powierzenie Xi tak eksponowanego, ale jednocześnie wiążącego się z dużą odpowiedzialnością zadania, można próbować tłumaczyć na dwa sposoby. Notabene, obydwie wersje do końca sobie wzajemnie nie przeczą, a każda z osobna odzwierciedla taktykę i intencje jednej z dwóch walczących ze sobą frakcji.

Z jednej strony to kolejna ważna funkcja, którą w krótkim czasie objął Xi. Świadczy to o jego ciągłym awansie w rankingu potencjalnych sukcesorów. Jest to także oznaką wzrostu znaczenia stojącej za nim grupy „szanghajskiej” (w tym mieście Xi był szefem partii). Prezydent Hu, mimo iż nie darzy Xi specjalną sympatią, musi liczyć się z jego zdaniem. Być może o nominacji zdecydowały także względy pragmatyczne. Zarządzając bogatą prowincją Zheijiang, Xi dał się poznać jako sprawny administrator, w dodatku pozostający w dobrych stosunkach z zachodnimi dyplomatami i biznesmenami. Wygląda zatem na człowieka zdolnego podołać ciężkiemu zadaniu, jakie mu zlecono. Ostatnie dni pokazały jednak, że ryzyko poważnych kryzysów w przygotowaniach do igrzysk, jest spore.

Co dla jednych jest ryzykiem, dla innych oznacza nadzieję. Wszelkie ewentualne potknięcia i niepowodzenia Xi zostaną zapewne skrzętnie wykorzystane przez jego głównego rywala do fotela prezydenckiego, Li Kequianga. Bardzo prawdopodobny sukces sportowy, jaki Chińczycy osiągną na igrzyskach, a więc pierwsze miejsce w klasyfikacji medalowej, będzie miał wielu ojców. Głównym spijającym śmietankę nie będzie jednak raczej Xi Jinping. Natomiast z pewnością właśnie on będzie się świetnie nadawał na kozła ofiarnego po bardzo możliwych niedociągnięciach organizacyjnych. Wówczas obronić go może nie być w stanie nawet nieoficjalny patron grupy szanghajskiej, stary prezydent Jiang Zemin.

Za cherlawy na sportsmena, By iść w posły zbyt uczciwy, faktu jednak to nie zmienia, że obie te dyscypliny kocha aż do zapomnienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka