W lecie 1945r. moskiewskie Dynamo otrzymało zaproszenie na tournee po Wielkiej Brytanii. Oficjalnym przyczynkiem miała być wdzięczność za alianckie braterstwo broni. Bardzo szybko „boisko zweryfikowało” rzekomy przyjacielski i towarzyski charakter całego przedsięwzięcia. Brytyjska opinia publiczna w większości traktowała drużynę przyjezdnych z ciągle egzotycznego kraju jako „ciekawostkę przyrodniczą”. Inny ton, znacznie bardziej bojowy czy nawet nacjonalistyczny, dominował w prasie radzieckiej, która niezwykle prestiżowo i ambicjonalnie potraktowała wyjazd swojej eksportowej drużyny, będącej zresztą de facto reprezentacją narodową. Była ona bowiem wzmocniona najlepszymi zawodnikami z innych czołowych klubów.
Symptomy natężenia poziomu konfrontacji celnie uchwycił jednak też jeden z obserwatorów ze strony brytyjskiej, nie kto inny tylko George Orwell, autor „Folwarku zwierzęcego” i „Roku 1984”. Atmosfera towarzysząca wizycie piłkarzy Dynama natchnęła go do wysnucia ciekawych i jakże uniwersalnych wniosków: „Wszystkie niemal uprawiane dziś dyscypliny sportu wiążą się ze współzawodnictwem. Grasz aby wygrać i gra nie ma znaczenia o ile nie robisz wszystkiego, co w twej mocy, aby zwyciężyć. Na zielonej trawce, wybierając składy, nie angażując lokalnego patriotyzmu, możliwa jest gra dla czystej zabawy i sprawności. Jednak, gdy tylko pojawia się problem prestiżu, gdy tylko jednostka lub drużyna czuje, że może zostać upokorzona poprzez porażkę, od razu budzą się najdziksze wojownicze instynkty. Zna to każdy, kto uczestniczył chociażby w szkolnym meczu piłkarskim. Na poziomie międzynarodowym sport to zaiste udawana sztuka wojenna. Najbardziej jednak charakterystyczne jest nie zachowanie zawodników, a podejście widzów i stojących za nimi narodów. Doprowadzają się do one furii z powodu tych absurdalnych zmagań i naprawdę wierzą, że bieganie, skakanie i kopanie piłki jest sprawdzianem narodowych cnót.”
Dalej pisze: „Gdy tylko budzi się silne uczucie rywalizacji, znika chęć grania zgodnego z zasadami. Ludzie chcą widzieć jedną drużynę na szczycie, a drugą poniżoną i zapominają, że zwycięstwo osiągnięte dzięki oszustwu lub interwencji tłumu jest bezsensowne. Nawet jeżeli widzowie nie ingerują fizycznie, usiłują wpłynąć na grę pozdrawianiem swoich zawodników oraz buczeniem i lżeniem rywali. Poważny sport nie ma nic wspólnego z fair play. Wiąże się z nienawiścią, zawiścią, butą, nierespektowaniem jakichkolwiek zasad i sadystyczną przyjemnością bycia świadkiem przemocy: innymi słowy jest to wojna minus strzelanie.”
Orwell, człowiek, który genialnie opisał mechanizm funkcjonowania totalitaryzmu, był porażony tym, jak łatwo przez sport ujawniają się negatywne emocje. Musiał być świadom faktu, że we wszystkich systemach, które zbudowane są na absolutnej kontroli każdej dziedziny życia i manipulacji nią, również sport jest przedmiotem takiej brutalnej ingerencji. Jednak czy z równym niesmakiem skomentowałby atmosferę w warszawskiej Hali Gwardii podczas bokserskich mistrzostw Europy w 1953 roku, gdy w najczarniejszej dobie stalinizmu kibice przeżywali chwile autentycznej euforii obserwując, jak wychowankowie „Papy” Stamma raz za razem posyłają na deski pięściarzy radzieckich? Czy nie dostrzegłby drugiej strony medalu? Czy nie zauważyłby, że sport w sytuacjach beznadziejnych może dawać nadzieję i otuchę milionom ludzi przez najbardziej nawet nieludzki system gnębionych i przytłoczonych?
I choćby było to jedynie złudzenie sprawiedliwości, normalności, przyzwoitości, człowieczeństwa, to często taki miraż pozwala przetrwać tym najszlachetniejszym wartościom najtrudniejszy czas. Trudno odmówić racji wielu argumentom Orwella, ale jak zatem potraktować życie sportowe toczące się podczas prawdziwych wojen? Czym wytłumaczyć rozgrywanie spotkań piłkarskich w oblężonym i zagłodzonym Leningradzie? Jak zinterpretować mecz pomiędzy drużynami Luftwaffe a Dynama w zajętym przez Niemców Kijowie, nawet jeśli opowieść o późniejszym rozstrzelaniu gospodarzy za ośmielenie się wygrania jest wyłącznie legendą? Na myśl przychodzi tylko jedno określenie: triumf humanizmu.
W historii sportu są wątki haniebne, są i bohaterskie. Podczas wyreżyserowanej olimpiady w Berlinie nazistowscy inżynierowie umysłów nie przewidzieli przypadku Jesse Owensa. Sport radziecki to propagandowo wykorzystane sukcesy na igrzyskach, ale też sowieckie niepowodzenia w sportach najpopularniejszych. Na dziejach sportu w Europie Wschodniej cieniem kładzie się dominacja ZSRR, ale jakże wielkie znaczenie dla stłamszonych przez Sowietów narodów miały stosunkowo nieliczne zwycięstwa nad ekipą Wielkiego Brata. To prawda, że zimnowojenne olimpijskie bojkoty cechowała hipokryzja i nieskuteczność, ale warto pamiętać także o tym, jak szybko rodzina olimpijska podnosiła się po tragicznych wydarzeniach w Monachium w 1972 roku. Futbol w Ameryce Łacińskiej to zarówno Wojna Futbolowa, jak i pomundialowa euforia, jaka w 1986 roku była udziałem świeżo doświadczonego dyktaturą i wojną narodu argentyńskiego.
Większego sensu nie ma też wzdychanie do rzekomo nieskazitelnych czasów starożytnych. Ówczesne piękne olimpijskie ideały nijak się mają nawet do mitu o powstaniu igrzysk w okolicznościach, które trudno byłoby dziś określić mianem „fair play”. Fundator pierwszych igrzysk, Pelops, wygrał wyścig rydwanów dzięki oszustwu (kiedyś dokładniej przybliżę tę historię)! A w rzeczywistości zdarzały się jeszcze większe "przekręty".
Sport ma wiele oblicz. Czasem jest to oblicze enerdowskiej pływaczki, innym razem Władysława Kozakiewicza. Sport po prostu nie jest ani gorszy, ani lepszy od całej otaczającej go rzeczywistości. Wchodząc w interakcje z polityką, potrafi niekiedy wspierać pozytywne w niej tendencje, innym razem zaś umacnia niekorzystne czy wręcz groźne dla gatunku ludzkiego, społeczeństwa, grup i jednostek zjawiska. Jak pisze profesor filozofii na UJ, Józef Lipiec: „Sport światowy stanowi zespół znaków, przy pomocy których pisze się bezwiednie historię świata, tak samo jak językami przemówień w ONZ, not dyplomatycznych, roczników statystyki gospodarczej, odezw do ludności i rozkazów wydawanych armiom.”


Komentarze
Pokaż komentarze (14)