"Nie powiem może czegoś odkrywczego i nowego, ale my jako wolontariusze, działacze ruchu sportowego, olimpijskiego ciągle podkreślamy, że polityka jak najdalej od sportu, że sportu nie należy wykorzystywać do polityki."
Opinię taką wygłosił dzisiaj Piotr Nurowski, szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Gdybym mógł, zadałbym mu jedno pytanie doprecyzujące. Jakim cudem udawało mu się przestrzegać sformułowanej przez siebie zasady kilka dekad temu, kiedy jednocześnie zdarzało mu się pełnić rozmaite wysokie funkcje w Polskim Związku Lekkiej Atletyki z jednej strony i w Związku Młodzieży Socjalistycznej i Komitecie Wojewódzkim PZPR w Warszawie (Wydział Propagandy) z drugiej?
Być może wzorował się po prostu na innym "wolontariuszu", Juanie Antonio Samaranchu. Rzeczywiście, życiorys chyba jeszcze bogatszy: były przewodniczący MKOl, minister sportu za czasów Franco, ambasador Hiszpanii w Moskwie, promotor do MKOl m.in. kandydatury Iwana Sławkowa, bohatera korucyjnej afery związanej z wyborem Londynu na gospodarza igrzysk i zięcia Todora Żiwkowa.
Wypowiedzi też w podobnym, górnolotnym tonie, jak u Nurowskiego. Chociażby ta, wygłoszona na stulecie MKOl w siedzibie ONZ w Nowym Jorku:
"Mając na uwadze polityczny, społeczny, naukowy i technologiczny rozwój, nigdy nie wahaliśmy się adaptować naszego punktu widzenia, aby sprostać wymaganiom czasów, ale naturalnie zawsze pozostawaliśmy wierni naszej duszy."
Słowa te podsumował najlepiej Marek Jóźwik, dziennikarz sportowy i olimpijczyk:
"Pan Samaranch bawił z wizytą w ONZ, gdzie przekonywał o wyższości olimpizmu nad polityzmem. Ja to rozumiem tak: odkąd Nikita Chruszczow przekonywał Zgromadzenie o wyższości komunizmu nad kapitalizmem z udziałem własnego buta, każdy może tam wpaść i zrzucić, co mu leży na wątrobie. W ONZ wysłuchali Nikity, dlaczego więc nie mieli wysłuchać Juana"
Ja od siebie dodałbym jednak, że działacze sportowi, zwłaszcza ci wyżej postawieni, powinni unikać wygłaszania podobnych komunałów o wyjątkowości i nieprzemakalności sportu na brud i brutalność świata polityki.


Komentarze
Pokaż komentarze