John Cleese ma coraz więcej powodów, by wzorem niejakiego Rogera starać się o polski paszport. Oprócz taniego kredytu i cioci w Pcimiu znalazłby w naszym kraju niewyczerpane źródło inspiracji do nowych odcinków Latającego Cyrku. Kontynuację kilku legendarnych skeczy mielibyśmy jak w banku. I to obojętnie, czy słynny komik zacząłby przeglądać nasze gazety od pierwszej, czy od ostatniej strony.
Pomysły z kultowej scenki przedstawiającej MECZ PIŁKARSKI FILOZOFÓW Niemcy-Grecja można by uaktualnić i w kontekście Euro 2008 przerobić na mecz Niemcy-Polska. W składzie naszych rywali znaleźliby się tym razem m.in.: Margrabia Hodon, Otto von Bismarck, Herbert Hupka, Erika Steinbach, Rudi Pawelka, Agnes Trawny, Angela Merkel oraz naturalizowany pomocnik (kiedyś Kwaśniewskiego) Herr Donald i paru dziennikarzy z niemieckich mediów polskojęzycznych.
Jedenastka Biało-Czerwonych pozostałaby natomiast wielką niewiadomą nawet po jej wyczytaniu. Dziwnym trafem składałaby się bowiem z graczy, których w protokole zawodów zapisać by trzeba było jedynie pierwszą literą nazwiska, zaś podczas transmisji telewizyjnej konieczne byłoby ukrywanie ich wizerunków pod charakterystycznymi czarnymi prostokącikami. Jedynie trener byłby postacią łatwiejszą do zidentyfikowania, a to ze względu na wyróżniające go nienaganne maniery, starannie dobrane garnitury i elokwentne wypowiedzi.
Następnie, zupełnie niespodziewanie, ni stąd ni zowąd na boisko wkroczyć mogła by HISZPAŃSKA INKWIZYCJA. Aresztowałaby ona sędziującego mecz Dalaj Lamę (w oryginale Konfucjusz), który wszystkim bez wyjątku piłkarzom pokazał czerwone kartki za grę w wyprodukowanych w Chinach koszulek Adidasa.
Ciężkiego przesłuchania nie uniknąłby także naturalnie nasz selekcjoner. Poddany zostałby dobrze wypróbowanym torturom w postaci pieszczenia miękkimi poduszkami i sadzania w wygodnym fotelu. Symbolizowałoby to dobitnie determinację naszych działaczy w walce z patologiami w polskim futbolu.
Na koniec odcinka nieśmiertelny SKECZ Z PAPUGĄ. Tym razem jednak reklamującemu niefortunny zakup Johnowi Cleese'owi partnerowałby w roli sprzedawcy ze sklepu zoologicznego Michał Listkiewicz.
PRALINKA (Cleese) : Dzień dobry, przyszedłem z reklamacją...Halo! Proszę pani!
SPRZEDAWCA (Listkiewicz) : Co to ma znaczyć, "proszę pani" ?
PRALINKA : Przepraszam , mam katar. Przyszedłem z reklamacją.
SPRZEDAWCA : Przykro mi , ale teraz mam przerwę obiadową.
PRALINKA : To mnie nie interesuje , kolego. Chcę zareklamować tę oto papugę, którą kupiłem w tym oto sklepiku niecałe pół godziny temu.
SPRZEDAWCA : O tak , Kopana Pomarańczowa (w oryginale Norweska Błękitna). Coś z nią nie tak?
Żywe papugi!
Kupujcie!
PRALINKA : Zaraz panu powiem, co z nią nie tak. Jest martwa, ot co z nią nie tak.
SPRZEDAWCA : Wcale nie, ona drzemie, niech pan spojrzy!
PRALINKA : Słuchaj no, kolego, umiem odróżnić martwą papugę od żywej. Ta jest martwa.
SPRZEDAWCA : Ależ skąd, proszę pana! Ona tylko drzemie.
PRALINKA: Drzemie?
SPRZEDAWCA : Właśnie. Niezwykłe ptaki te Kopane Pomarańczowe. Piękne pióra, no nie ?
PRALINKA : Upierzenie nie wchodzi tu w grę. Ta papuga jest martwa jak kamień.
SPRZEDAWCA : Wcale nie , ona po prostu drzemie.
PRALINKA : Dobrze. Skoro drzemie, obudzę ją. (wrzeszczy do klatki) Hej, Orange !! Mam dla ciebie smakowite śniadanko, tylko się zbudź, Orange !!
SPRZEDAWCA (trącając klatkę) : O poruszyła się!
PRALINKA : Wcale nie. To pan pchnął klatkę.
SPRZEDAWCA : Nic takiego nie zrobiłem!
PRALINKA : Zrobił pan. (wyjmuje papugę z klatki i wrzeszczy do niej) Hej, Orange!! Orange!! (wali papugą o ladę) Papużko Orange, przebudź się! Orange!! (rzuca papugę w powietrze i czeka, aż spadnie na podłogę ) Oto, co nazywam martwą papugą.
SPRZEDAWCA : Nie jest martwa, tylko ogłuszona.
PRALINKA : Słuchaj no, kolego, mam już dość tej komedii. Ta papuga bezwarunkowo nie żyje. A gdy kupowałem ją niecałe pół godziny temu, zapewniał mnie pan , że jej totalny brak ruchu spowodowany jest zmęczeniem po długim i wyczerpującym skrzeczeniu!
SPRZEDAWCA : Przypuszczalnie usycha z tęsknoty za fiordami.
PRALINKA : Usycha z tęsknoty za fiordami? Co pan mi tu wciska? Dlaczego leży nieruchomo na plecach , odkąd przyniosłem ją do domu ?
SPRZEDAWCA : Pomarańczowe Kopane lubią kimać leżąc na plecach. Przepiękny ptak, jakie śliczne upierzenie...
PRALINKA : Pozwoliłem sobie dokładnie obejrzeć tę papugę i stwierdziłem, że początkowo siedziała na grzędzie tylko dlatego, że była do niej przybita!
SPRZEDAWCA : No jasne , że była przybita! Inaczej powyrywałaby pręty i fru!
PRALINKA : Słuchaj no koleś... (podnosi papugę z podłogi) Ta papuga nie zrobiłaby żadnego "fru" nawet, gdybym przepuścił przez nią 4 tysiące woltów! Ona śpi cholernym snem wieczystym!
SPRZEDAWCA : Wcale nie. Usycha z tęsknoty.
PRALINKA : Nie usycha, ale już uschła ! Tej papugi już nie ma! Przestała istnieć! Odeszła na spotkanie ze swoim stwórcą! To zdechła papuga! Sztywniak! Opuściło ją życie, teraz spoczywa w spokoju! Gdyby nie przybił jej pan do grzędy, nie wąchałaby kwiatków od spodu! Strzeliła w kalendarz i śpiewa teraz w anielskim chórze! To jest ex-papuga!
SPRZEDAWCA : W takim razie wymienię ją panu.
PRALINKA : W tym kraju trzeba się nagadać do utraty tchu, żeby cię wysłuchano.
SPRZEDAWCA : Przykro mi, ale papugi się skończyły.
PRALINKA : Rozumiem. wszystko jasne.
SPRZEDAWCA : Ale mam ślimaka.
PRALINKA : Czy on gada?
SPRZEDAWCA : Raczej nie.
PRALINKA : Zamienił stryjek siekierkę na kijek.
SPRZEDAWCA : Niech więc wybierze się pan do Bolton, do mojego brata, on prowadzi tam sklep ze zwierzętami i wymieni panu tę papugę. (daje mu wizytówkę sklepu, Pralinka wychodzi).
tłumaczenie oryginalnego skeczu: nieodżałowany Tomasz Beksiński


Komentarze
Pokaż komentarze (1)