Kobiety są jak przekład: piękne nie są wierne, wierne nie są piękne. (George Bernard Shaw)
Tym razem, niestety wierny przekład (za krótkie zdania, by zrymować w jakiś sposób), na szczęście słychać jak oryginał się rymuje.
NIE-PROSZENIE O RĘKĘ
Moja miła, pełna wdzięku, nie wkładajmy
Pod gardło kupidyna
Jego własnej strzały
Tylu zakochanych tego próbowało
Przypłacając swoim szczęściem
To świętokradztwo...
Mam zaszczyt
Nie prosić cię o rękę,
Nie zapisujmy
Naszych imion
Na końcu jakiejś ścieżki
Zostawiając pola wolności ptakom
Stalibyśmy się więźniami
Przyrzeczenia
Do diabła z kochankami, które
Przywiązują swoje serca do rączek
Garnków!
Mam zaszczyt
Nie prosić cię o rękę,
Nie zapisujmy
Naszych imion
Na końcu jakiejś ścieżki
Wenus często się starzeje
Gubi głowę przed
Patelnią
Za żadną cenę nie chciałbym
Oberwać płatków do rosołu
ze stokrotki
Mam zaszczyt
Nie prosić cię o rękę,
Nie zapisujmy
Naszych imion
Na końcu jakiejś ścieżki
Pozbawia się je uroku,
Zdradzając zbyt wiele sekretów
Meluzyny
Atrament ze słodkich bilecików blaknie
Szybko wśród kartek książek
kucharskich
Mam zaszczyt
Nie prosić cię o rękę,
Nie zapisujmy
Naszych imion
Na końcu jakiejś ścieżki
Może się wydawać odpoczynkiem
Włożenie w cień, na dno słoiczka
Z konfiturą
Ślicznego, zakazanego jabłka
Ale ono jest ugotowane, ono straciło
Swój smak „natury”
Mam zaszczyt
Nie prosić cię o rękę,
Nie zapisujmy
Naszych imion
Na końcu jakiejś ścieżki
Służącej nie potrzebuję,
Ani sprzątaczki i od jej troski
zwalniam cię...
Jako wieczny narzeczony
O kobiecie moich marzeń
Zawsze myślę...
Mam zaszczyt
Nie prosić cię o rękę,
Nie zapisujmy
Naszych imion
Na końcu jakiejś ścieżki



Komentarze
Pokaż komentarze (7)