Odpowiedź Rosjan na atak polskich kiboli narodowych na ambasadę Rosji w Warszawie, przyszła natychmiast. Rosjan jest trochę więcej, społeczeństwo ma zdecydowanie większe problemy niż nasze, więc wykluczonych mają odpowiednio więcej, którzy tylko czekają na takie okazje do ekspresji swojego odrzucenia społecznego.
A władze rosyjskie w trosce o dyplomatów polskich w Moskwie wzmocniły ochronę ambasady Polski. Ładnie to z wierzchu wygląda, ale pod spodem jednak swąd. Mocarstwa zwykle odpłacają się maluczkim pięknym za nadobne, pokazują siłę własnego patriotyzmu. Rosjanie - jak podają agencje - z "Innej Rosji" to margines polityczny dopuścili się podobnych czynów, jak nasi kibole patriotyzmu.
Nasi nacjonaliści z Innej Polski to też margines, tylko coś za szeroki. Sprawcy rosyjscy rzucili tylko kilka rac na teren polskiej ambasady, zdążyli rozwinąć transparent o wielkości Rosji czasów carskich "Rosja od Warszawy do Port Arthur". Ba, polski personel nawet tego zajścia nie zauważył.
Zauważyły agencje rosyjskie, posłały newsa w świat, ze szczególnym uwzględnieniem Warszawy. Czy nie było to mrugnięcie Władimira Putina o możliwościach Rosji?
Nie chcę spekulować. Rosjanie zawsze odpowiadali na podobne zdarzenia, jak warszawskie. Zwykle stały za tym władze. I nie chodzi o to, jak teraz było.
Chodzi o to, aby u nas przestrzegano prawa międzynarodowego o nietykalności obcego terytorium, a taką jest ambasada. Nasi politycy z partii rządzącej zwalają na opozycję i nacjonalistycznych "patriotów". Ale to nie oni rządzą. W tym wypadku odpowiedzialnymi są Donald Tusk i Bartłomiej Sienkiewicz. Wykołowany został minister spraw wewnętrznych przez organizatorów Marszu. Przede wszystkim kołowane jest polskie społeczeństwo, bo nie czuje się bezpieczne. Są sytuacje, w których reakcja państwa ma być zdecydowana i silna, jak walnięcie pięścią w stół.
Nie można oglądać się na opozycję, która wówczas podnosi głos w sprawie standardów demokratycznych, a sama ich nie przestrzega. Ocena zagrożenia przez nacjonalistów - tego zabrakło władzy przed i w trakcie Święta Niepodległości.
A to skutkowało takim incydentem, jak w Moskwie. W dyplomacji straty są o wiele większe, acz nie spektakularne. I na tym polu Polska będzie płacić za incydent warszawski.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)