Opublikowanie akt ze śledztwa ws. afery podsłuchowej przez Zbigniewa Stonogę spowodowało natychmiastową reakcję premier rządu Ewy Kopacz.
Zdymisjonowani zostali ministrowie i zrezygnuje marszałek Sejmu. Tak głębokiej – acz wymuszonej – rekonstrukcji rządu dawno nie było.
Szemrany biznesmen dokonał tego, na czym opozycja zjadła zęby i jej się nie udało.
Ewa Kopcz przesłała dwa sygnały, że afera taśmowa z czasów Donalda Tuska dopiero teraz uzyskuje odpowiednią sankcję polityczną.
Przede wszystkim premier bierze odpowiedzialność za rząd, a nie za kontynuację.
Szemrany Stonoga może przez pięć minut cieszyć się, że trzęsie polską polityką. Opozycja – a jest nią w tej chwili tylko PiS – domagać radykalnych rozwiązań.
Zasadnicze zrobiła premier, tym samym wytrąciła PiS najsilniejszy argument.
Co zrobi Ewa Kopacz z rekonstrukcją? – to zupełnie inna para kaloszy. Czy będzie to tylko przetasowanie, czy nowe otwarcie? – to być, albo nie być dla Platformy. W tej chwili Platforma została uratowana przed katastrofą.
Na jesieni nikt może nie pamiętać afery taśmowej i jej pokłosia zafundowanego przez Stonogą. Nowi ministrowie, jak Rafał Trzaskalski i jemu podobni, przejmą resorty i inicjatywę medialną.
Wybitny polityk potrafi przekuć przegraną na naukę dla siebie – a to zwykle kończy się sukcesem. Czy Ewa Kopacz jest na to gotowa? Czy jednak dojdzie do IV RP Smoleńskiej ze skutkiem dla Polski wiadomym, rzeczywistą katastrofą.



Komentarze
Pokaż komentarze (65)