100 obserwujących
91 notek
684k odsłony
4210 odsłon

W tupolewie nie mogło starczyć miejsc dla wszystkich

Wykop Skomentuj66

Pomijając już przeróbkę salonki, która odbyła się tylko i wyłącznie na papierze i to po 10.04.2010, wszyscy delegaci i tak nie mogli się zmieścić do jednego tupolewa.

Część z pasażerów przewoziła wieńce, które miały zostać złożone na grobach katyńskich. Wieńce takie są dość pokaźnych rozmiarów, a przepisy lotnicze nie zezwalają na przewożenie świeżych kwiatów w lukach bagażowych(1). Jedyna możliwość to przewożenie takich wieńców na siedzeniach w samolocie. Ile tych wieńców było?

Marcin Wojciechowski z GW twierdził nawet, że aż 20 rzędów i z tego też powodu dla dziennikarzy zabrakło miejsc w tupolewie (http://www.svoboda.org/content/article/2034647.html).

Nie tylko dla dziennikarzy - z pewnością cała delegacja nie mogła zmieścić się wraz z wieńcami do jednego samolotu.

Pierwszy tupolew z wieńcami i częścią delegacji wyleciał ok. 6.00 i wylądował w Smoleńsku(2). Dowodem na to są m.in. wieńce złożone na cmentarzu katyńskim:

'Przy wejściu prowadzącym do głównego miejsca uroczystości stoją piękne, wykonane z biało-czerwonych kwiatów wieńce. Na jednym z nich odczytuję nazwisko ofiarodawcy. Jest nim prezes Narodowego Banku Polskiego Sławomir Skrzypek. Zainteresowanie moje budzi największy wieniec, gdyż nie ma na nim szarfy z nazwiskiem ofiarodawcy, jednak przechodząc za kilkanaście minut zauważam, że przypięta jest na nim szarfa Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej".

W jaki sposób wieniec Sławomira Skrzypka dotarł do Katynia? Był ZANIM przyjechali pierwsi delegaci z pociągu - więc to nie oni przywieźli te wieńce.

http://www.currenda.diecezja.tarnow.pl/archiwum/2010/02/art-34.php


Znowu z tego artykułu:

http://wyborcza.pl/2029020,76842,7758738.html

"Wspomnienie o Leszku Solskim, który nie położył wieńca w Katyniu swojemu ojcu oraz stryjowi"

wynika, że Leszek Solski miał ze sobą wieniec na pokładzie samolotu. Na pewno nie trzymał go na kolanach - na to nie zezwalają przepisy.

 

-------------------------------

1) "Przewóz kwiatów nie jest zabroniony przez służby celne ani bezpieczeństwa. Przewóz sztucznych kwiatów może nastąpić zarówno w bagażu podręcznym, jak i w bagażu głównym. W przypadku żywych kwiatów, większość linii lotniczych zezwala na ich przewóz tylko w kabinie pasażerskiej jako bagaż podręczny.

Pamiętaj, że w przypadkach, kiedy bagaż podręczny jest ściśle limitowany (przede wszystkim w tanich liniach lotniczych) kwiaty muszą mieścić się w odpowiednich rozmiarach i wadze bagażu. Jeśli na danej trasie na pasażera przypada jedna sztuka bagażu podręcznego, kwiaty muszą być spakowane do tego bagażu lub stanowić go same w sobie".

http://www.esky.pl/porady-dla-podroznych/Loty/Bagaz/Przewoz-bagazu-specjalnego

 

2) Robocza hipoteza:

O 5.25 (zeznania śp. Remigiusza Musia) dziennikarze wystartowali z Warszawy. Pół godziny po nich (zeznania dziennikarzy) miał wystartować tupolew, czyli ok. 6.00. Czas przelotu 1 godzina daje nam godzinę 7.00 planowanego przylotu do Smoleńska.

Jeżeli wziąć za prawdziwe słowa Musia, że lot jaka trwał 1h15min to dziennikarze powinni wylądować o godz. 6.40. Dolatujący już tupolew miał w takim przypadku prawo zadać pytanie: "a wy wylądowaliście już?". Sądzę, że miało to miejsce ok. 6.45 - 6.50. W tym czasie mogła być też mgła.

Zakładając, że prawdą jest także, że świadkowie słyszeli i widzieli (pierwsze zeznania) kilkakrotnie przelatujący nad ich głowami samolot (także Prus o tym mówił), można założyć, że samolot miał jakąś awarię, która wynikła już w pobliżu Smoleńska. Samolot wypalał paliwo przygotowując się do lądowania awaryjnego.

Wiśniewski słysząc powtarzający się dźwięk samolotu, wygląda z zaciekawieniem przez okno i decyduje się uwiecznić niecodzienne zdarzenie.

Wosztylowie stoją na płycie lotniska i kibicują w lądowaniu awaryjnym - musi chyba być coś niecodziennego w lądowaniu, żeby piloci z innej maszyny co do jednego stali na lotnisku i wypatrywali innego samolotu.

Samolot ok. 7.50 ląduje awaryjnie od zachodu.

Wiśniewski biegnie na lotnisko, ale zostaje zatrzymany przez służby przez ponad godzinę, po czym przewieziony z powrotem do hotelu. Wosztylowie również zostają zatrzymani w jaku.

Pasażerowie zostają wyprowadzeni i wsadzeni do autokarów (o których mówił później Wiśniewski).

Samolot bez pasażerów, uszkodzony ponownie startuje w kierunku wschodnim i tam zostaje rozbity ok. godz. 8.20. Bahr słyszy samolot nad pasem. Wisniewski widzi z okna całe zdarzenie, ale nie ma możliwości kręcenia tego zajścia – jest już pilnowany. Widzi startującą, uszkodzoną maszynę, która przechyla się na lewe skrzydło i przelatuje nisko nad ulicą Kutuzowa.

Dzieci w pierwszej swej (moim zdaniem) prawdziwej relacji mówią, że samolot wcale o nic nie zahaczył i być może wylądował (http://clouds.salon24.pl/467773,smolenscy-swiadkowie-dostali-cukierki)

Ulica Kutuzowa i Gubienki są już zamknięte. Części tupolewa za pomocą zawiesi zostają przeniesione na polankę przy Siewiernym. Część delegacji (może BORowcy, którzy udali się za wcześnie na polankę) zostaje tam zabita. Film Koli – w tej hipotezie – jest prawdziwy.

Wiśniewski dostaje propozycję nie do odrzucenia – nakręcenie materiału życia.

Drugi tupolew wyleciał z Warszawy ok. 7.00.

----

DWA tupolewy 101 w 2010: http://clouds.salon24.pl/395705,2-x-tu154-101-w-kwietniu-2010

Wykop Skomentuj66
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale