Na wstępie nadmienie, że nie jest to mój pogląd ale doradcy prezydenta ds. międzynarodowych Romana Kuźniara. W porannej audycji radia Tok FM wypowiadał się w bardzo ostrych słowach nt. demonstracji w Warszawie z 10 kwietnia : "Widziałem te wszystkie napisy, tego w Polsce nie było nawet w pierwszym okresie stanu wojennego, nie było tak silnej nienawiści" po czym dodał "Ci wszyscy, którzy za to odpowiadają pójdą do piekła"
Dla mnie jako studenta stosunków międzynarodowych profesor stracił bardzo wiele jako wykładowca bo od dyplomaty oczekuje się innego języka niż od zwykłego polityka parlamentarzysty. Sam profesor jak mówi, poszedł na demonstację by zobaczyc jak będzie ona przebiegac. To też ciekawa informacja - czyżby profesor nie wierzył w relacje mediów nt. liczby uczestników ? Tego nie wiem.
W dalszej audycji profesor wyraził pogląd że to my "skonstruowaliśmy ten incydent" mając na myśli sprawę tablicy po czym dodał że nie można miec pretensji do Rosjan że tablicę zmienili.
Mając takich doradców nie oczekujmy od głowy państwa by umiała skutecznie realizowac politykę zagraniczną zgodną z polską racją stanów - z jednej strony ostre słowa względem przeciwników politycznych z drugiej strony nadzieja że znoszenie upokorzeń ze strony Rosji zbuduje relacje partnerskie.
Ale co mogę wiedziec ja, zwykły student stosunków międzynarodowych ?
- M.Z



Komentarze
Pokaż komentarze (8)