Blog
Bez dekretu
Aleksander Ścios
600 obserwujących 693 notki 3851194 odsłony
Aleksander Ścios, 9 grudnia 2009 r.

SKĄD ICH RÓD

 

Trudno byłoby znaleźć większych obrońców praw człowieka i wolności słowa, niż ludzi służących w ludowej armii. Wraz z rzeszą byłych esbeków, stanowią dziś prawdziwą awangardę polskiej demokracji. Wizyta na stronie internetowej stowarzyszenia ProMilito czy równie zacnego Związku Byłych Funkcjonariuszy Służb Ochrony Państwa może wprawić w niemałe zakłopotanie zwolenników poglądu, jakoby komunistyczni funkcjonariusze byli ludźmi pozbawionymi zasad, lub za nic mieli obowiązujące prawo. Na stronach tych znajdziemy teksty orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, projekty i oceny ustaw, wystąpienia do najwyższych organów państwa, głosy w obronie wolności wypowiedzi i nawoływania do respektowania prawa.

Poświęcę kiedyś więcej miejsca tym wytworom myśli panów oficerów. Warto bowiem opisać heroiczną walkę tych środowisk z tzw. dezubekizacją, odbierającą esbekom wyższe świadczenia emerytalne, zacytować nawoływania do ograniczenia samowoli odwetowców z IPN-u, czy przedstawić wzruszającą twórczość ludzi piszących na blogu Pro Milito, zatroskanych o stan państwa, oficerskie emerytury i prawa do wolności wypowiedzi.

Władze stowarzyszenia, poruszone przed kilkoma miesiącami cyklem tekstów, w których przedstawiłem postaci i cele tej organizacji zapowiedziały wzniosłą obojętność wobec twórczości „fanatycznych publicystów” i z wysokości generalskich stanowisk oznajmiły, iż :

„Stowarzyszenie skupia się na zadaniach wynikających ze Statutu i nie będzie trwonić ani sił ani czasu na komentowanie, czy dementowanie kłamliwych oszczerstw wobec Stowarzyszenia i jego członków. Odstępstwo od tej zasady spowodowało by lawinę następnych bezpardonowych ataków ze strony wszelkiej maści fanatycznych publicystów. [...] Wplątanie nas w tego typu dyskusje i polemiki spowodowałoby, że musielibyśmy poświęcić na to nasz cenny czas, zamiast na działalność statutową”.

Gdy w sierpniu tego roku, główny publicysta Pro Milito, w tekście krytycznym wobec moich publikacji pytał dramatycznie - „A może, Pro Milito od władzy oczekuje prawdy i praworządności?” – przyznam, że nie bardzo wierzyłem w takie właśnie intencje stowarzyszenia. Niesłusznie.

Przed kilkoma dniami „Rzeczpospolita” poinformowała bowiem, iż od kilku miesięcy Prokuratura Okręgowa w Warszawie sprawdza, czy Antoni Macierewicz jako wiceminister obrony narodowej nie złamał ustawy o ochronie informacji niejawnych. Chodzi o podejrzenie, że udzielił on zgody na dostęp do informacji tajnych i ściśle tajnych "szeregu osobom nieposiadającym poświadczenia bezpieczeństwa".

Gazeta informuje, że „o możliwości popełnienia przestępstwa organy ścigania w połowie roku poinformowało Stowarzyszenie "Pro Milito", zrzeszające m.in. byłych oficerów zlikwidowanych Wojskowych Służb Informacyjnych”.

Na stronach Pro Milito, próżno szukać wzmianki o tego rodzaju czynach władz stowarzyszenia. Najwyraźniej oficerowie LWP, w akcie naturalnej skromności nie uznali za stosowne pochwalić się walką z przestępczymi działaniami Macierewicza i Komisji Weryfikacyjnej WSI. W kontekście tej informacji, łatwiej jednak zrozumieć słowa gen.Dukaczewskiego z niedawnego wywiadu dla dziennika „Polska”, gdzie ostatni szef WSI stwierdził:

Z doniesień medialnych wiemy, jakie informacje te komisje ujawniały. Inna sprawa, że prawie połowa członków komisji weryfikacyjnej w momencie jej tworzenia nie miała dostępu do informacji niejawnych. To ja się pytam, jak oni pracowali? Pytam też, dlaczego komisja likwidacyjna nie zakończyła swojej działalności sprawozdaniem. Tych pytań jest więcej, nie tylko od nas, szefów WSI. Wiele osób, które odeszło ze służb, zwraca się właśnie do nas i opowiada o konkretnych sytuacjach, kiedy przy likwidacji WSI łamano prawo.”

 Podobny ton wypowiedzi znajdziemy w liście – apelu, jaki ośmiu byłych szefów WSI wystosowało we wrześniu br. do premiera.

"Rozwiązywaniu WSI towarzyszyła atmosfera likwidacji organizacji kryminalnej, dbającej o obce interesy, a służący w WSI żołnierze i pracownicy cywilni zostali potraktowani jak pospolici przestępcy"- piszą w liście byli szefowie WSI. "Do dziś nie potwierdzono tego w zarzutach prokuratorskich, aktach oskarżenia, czy wyrokach sądów"

Zdaniem tych ludzi, trzeba jak najszybciej uporządkować sprawy związane z działalnością wojskowych służb specjalnych.

"Działania naprawcze powinny być poprzedzone analizą dokonanej w tych służbach dewastacji, spowodowanej: nieznajdującym uzasadnienia ujawnieniem aktywów służb, zaniechaniem prowadzonych operacji, zwolnieniem wysoko wykwalifikowanych pracowników i zastąpieniem ich w wielu przypadkach niekompetentnymi amatorami, obniżeniem poziomu pracy informacyjnej, utratą wiarygodności w oczach sojuszników" - czytamy w liście.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Mail: bezdekretu@gmail.com 

....................

Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na „zdradę o świcie” i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu „niezastąpionych”. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

............... image

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • detoxic Mówiąc szczerze - nie interesuje mnie rzesza ujadaczy zadowolonych z mojego odejścia....
  • obiboknawlasnykoszt Proszę też tę drogę wskazywać innym :) Dziękuję Panu i pozdrawiam
  • obiboknawlasnykoszt Jest Pan wielce łaskawy z tą lampą, bo ja zostawiłbym ich w kompletnych...

Tematy w dziale