598 obserwujących
693 notki
3860k odsłon
2717 odsłon

SZPAK – CZYLI WERYFIKACJA KOMOROWSKIEGO

Wykop Skomentuj93

 

Zdolność bycia kimś innym, niż jest się w rzeczywistości to cecha niezwykle przydatna w życiu. Dla polityka wprost bezcenna. Działalność polityka polega zwykle na umiejętnej grze, a kto lepiej posiadł tę sztukę, ma większe szanse zaskarbić sobie uznanie publiczności. Szpaka – jak twierdzą ornitolodzy, można nauczyć niemal każdego słowa, lecz najlepsze efekty osiąga się wobec ptaków żyjących w niewoli.

Gdy w 1992 roku Wojskowe Służby Informacyjne rozpoczęły działania przeciwko Radosławowi Sikorskiemu - wiceministrowi obrony narodowej w rządzie Jana Olszewskiego, Sprawa Operacyjnego Rozpracowania otrzymała kryptonim „SZPAK”. Nie wiemy, dlaczego wybrano nazwę tego ptaka. Być może, płk. Lonca lub płk. Bogusz, prowadzący SOR „SZPAK” byli ornitologami-amatorami, a może tą dowcipną nazwą chcieli podkreślić, że są całkiem niezłymi psychologami? 

Dokładna data wszczęcia sprawy nie jest znana, choć pierwsze zachowane notatki pochodzą z maja 1992r.Zawarte w nich informacje, o zajęciach zawodowych i kontaktach towarzyskich Sikorskiego, uzyskano ze „źródeł osobowych”. Podano nawet sumę rachunku za połączenia telefoniczne z początku maja 1992 r. a autor tego dokumentu (prawdopodobnie płk Lonca) podkreślił wręcz, że są to „dane operacyjne”. Jako powód wszczęcia SOR „SZPAK” podano, iż Sikorski jest „zaangażowany w działalność polityczną ugrupowań stawiających sobie za cel osłabienie struktury i spoistość wojska, osłabienie autorytetu Zwierzchnika Sił Zbrojnych i kierownictwa MON. W perspektywie podporządkowania Sił Zbrojnych określonym celom politycznym „Szpak” [tj. R. Sikorski] szczególnie zaciekle atakuje Wojskowe Służby Informacyjne podważając ich cele i zadania, chce paraliżować działania WSI. Prawdziwy motyw działań ludzi WSW/WSI był oczywisty - ówczesny wiceminister ON Sikorski oraz rząd Olszewskiego zmierzali do sojuszu z NATO.

Można powiedzieć, że WSI nie miało, za co kochać Sikorskiego i założenie sprawy operacyjnego rozpracowania leżało w interesie ówczesnego układu. Przez trzy lata na podsłuchu były telefony Sikorskiego, m.in. linia w miejscu zamieszkania. "Pluskwy" założono również w chobielińskim dworku. Sprawa miała zostać zakończona w roku 1995. Jakie materiały zebrano, czego dowiedziano się o kontaktach Sikorskiego, o jego przeszłości - nie wiemy, ponieważ teczka SOR SZPAK jest niekompletna. Płk Ryszard Lonca w czasie wysłuchania przed Komisją Weryfikacyjną WSI stwierdził, że: „Teczka sprawy „SZPAK” była grubsza, jej część została zniszczona bądź wyłączona ze sprawy”.

W roku 1992, już pod upadku rządu Jana Olszewskiego, w znanym artykule w angielskiej gazecie „Spectator”, Sikorski tak pisał o swoich doświadczeniach z wojskowymi służbami:

"WSI były ostatnią funkcjonującą organizacją komunistyczną, która mogła przejąć kontrolę nad krajem, gdyby ze Wschodu znów zaczęły wiać chłodniejsze wiatry. Jeszcze długo po puczu w Związku Radzieckim polscy szefowie WSI wciąż myśleli, że ich czas może nadejść. (...) Obecni i byli oficerowie WSI mieli mieszkania i zagraniczne konta bankowe, prowadzili operacje przemytu broni, mieli własne źródła dochodu i własne kontakty na Wschodzie i na Zachodzie. W ciągu kilku ostatnich miesięcy komunizmu sprzedawali swe tajemnice każdemu, kto gotów był zapłacić".

Te wyznania wywołały wówczas w Polsce prawdziwą burzę. Głównym krytykiem Sikorskiego był wiceminister obrony narodowej w rządach Mazowieckiego, Bieleckiego i Suchockiej - Bronisław Komorowski. W wywiadzie dla "Gazecie Wyborczej" z lipca 1992 roku Komorowski twierdził m.in:

"Gdyby zapytać, jakie zmiany ekipa Sikorskiego przeprowadziła w MON, to się okaże, że sprowadzają się one do kilku hałaśliwych posunięć personalnych. (...) Minister skarżył się, że był podsłuchiwany. To śmieszne chwalić się przed zachodnim czytelnikiem, że było się podsłuchiwanym przez własnych podwładnych. Takie fakty się sprawdza, a winnych bierze za łeb. [...]Zarzut współpracy z obcym wywiadem to ciężkie oskarżenie. Takich oskarżeń nie można wygłaszać publicznie, jeśli się nie ma niezbitych dowodów. Podtrzymywanie przez Sikorskiego tych zarzutów dzisiaj, po odejściu z ministerstwa, jest próbą usprawiedliwienia własnej nieudolności”.

           Dziś – kandydat Platformy na prezydenta Bronisław Komorowski, próbuje przekonywać opinię publiczną, że nie miał nic wspólnego z inwigilacją Sikorskiego. Trudno wierzyć słowom marszałka Sejmu. Z kilku powodów.

Jako wiceminister obrony narodowej, Komorowski odpowiadał za kontrwywiad wojskowy – czyli formalnie nadzorował WSI. Pełnił tę funkcję przed i po Sikorskim – który wiceministrem był zaledwie przez 100 dni. Można się zastanawiać – dlaczego Komorowski - nauczyciel historii w Niższym Seminarium Duchownym w Niepokalanowie, dyrektor gabinetu ministra ds. współpracy z organizacjami politycznymi i stowarzyszeniami, został nagle oddelegowany na tak odpowiedzialne i trudne stanowisko? Co zdecydowało, że poczuł w sobie przypływ zainteresowań i pasji, związanych z wojskiem?

Wykop Skomentuj93
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale