Anglosasi mówią "watch your language" w pewnych sytuacjach. Czy dziennikarze powinni ważyć słowa? W Polsce mamy tendencję do poszerzania granic specyficznie rozumianej wolności słowa, co w praktyce wygląda tak, że dziennikarz może wykorzystać w swoim artykule oszczerstwa i kłamstwa, po czym, gdy zostanie mu to udowodnione i gdy ktoś wystąpi z pozwem sądowym, oburzać się, że spadają zupełnie nieuzasadnione sankcje na "ludzi mediów".
"Watch your language" mogła swego czasu pomyśleć p. Kublikowa i p. Olejnikowa, pisząc o pracownikach Polskiego Radia, ale wcale tego nie uczyniły. Gdy w ub. roku J. Targalski skierował sprawę do sądu (http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4153786.html?skad=rss), Kublikowa twierdziła tak:
"Podtrzymuję to, co pisałam o zachowaniu Jerzego Targalskiego jako wiceprezesa Polskiego Radia. To nie są moje oceny. Przytaczałam opinie jego podwładnych i fakty przez nich opisywane. Jeżeli zostały naruszone czyjeś dobra, to chyba tych pracowników, którzy usłyszeli, że są "złogami gierkowsko-gomułkowskimi"."
Nie wskazywało więc nic na to, że dziennikarka poczuwa się do jakiejkolwiek winy. Już nie wchodzę tu w kwestię, czy swoimi działaniami z Olejnikową realizowały konkretne zamówienie polityczne "na odcinku media publiczne", czy nie, bo to w tej chwili nie jest istotne. Gdy więc zaczęły się przedostawać do mediów wieści, że świadkowie zeznają zupełnie inaczej niż przedstawiały sprawę Kublikowa z Olejnikową (http://wiadomosci.onet.pl/1679740,327,1,1,,item.html), zaczęly się pojawiać dość zaskakujące głosy, jakoby to Targalski "brał pomstę" na Bogu ducha winnych dziennikarkach, które może "trochu przesadziły" ze swoimi oskarżeniami, ale przecież "chciały jak najlepiej", a poza tym chodzi o "wolność prasy" i "wolność słowa".
Naraz do tych głosów dołącza T. Sakiewicz, który dziś w salonie po otrzymaniu telefonu od Olejnikowej, deliberuje nad tym, czy jednak dziennikarz dziennikarza powinien ciągać po sądach, czy nie. Można by zadać sobie pytanie, czy dziennikarz ponosi jakąś rzeczywistą odpowiedzialność cywilno-prawną za swoje działania medialne, czy jest zupełnie bezkarny, ale mniejsza z tym.
Ja bowiem uważam, że takie sądowe rozprawy z nierzetelnymi pracownicami/pracownikami mediów to bardzo dobry sygnał, bez względu na to, czy pozew składa dziennikarz czy nie. Dziennikarz dziennikarzowi wilkiem? Bardzo dobrze. Do tej pory bowiem polskie wilki dziennikarskie przebierały i przebierają się w skóry owiec, udając, że rzetelnie relacjonują jakieś wydarzenia, a wpadając w szał, gdy się im wytknie oszczerstwo, łgarstwo czy dezinformację.
Niech więc nareszcie, zgodnie z przysłowiem, poniosą i wilka. Nawet, jeśli to wilk płci żeńskiej, że się tak wyrażę ;P


Komentarze
Pokaż komentarze (45)