1 obserwujący
57 notek
19k odsłon
  342   0

Tej daty nie wolno zapomnieć!

Tak się składa, że 4 czerwca zbiegają się rocznice kilku ważnych wydarzeń. W 1989 roku odbyły się u nas pierwsze wybory, podczas których Polacy po raz pierwszy od 1947 roku mogli dać wyraz temu, co myślą o wprowadzonym tu przez Stalina ustroju. Ta rocznica jest powszechnie zauważana – praktycznie przez wszystkie media.

Nieco gorzej ma się sprawa z rocznicą drugiego wydarzenia, o trzy lata późniejszego, czyli odwołania w trybie nagłym rządu Jana Olszewskiego, które to wydarzenie znane jest pod nazwą ‘nocnej zmiany’ (od tytułu dokumentalnego filmu nakręconego przez Jacka Kurskiego i Piotra Semkę). To jest przede wszystkim odnotowywane przez media nurtu niepodległościowo-konserwatywnego, choć trzeba przyznać, że jest też obecne na portalu gazeta.pl, więc i w Wyborczej pewnie też.

Najgorzej niestety sprawa ma się z trzecią z rocznic, tym razem nie dotyczącej Polski, lecz wydarzeń na placu Tiananmen w Pekinie. Tego samego dnia, w którym my cieszyliśmy się z możliwości swobodnego uczestnictwa w wyborach a później z ich wyniku, komunistyczne władze Chin przy pomocy wojska i czołgów pacyfikowały społeczne (głównie studenckie) protesty na owym placu. Ta rocznica jest w mediach słabo obecna, a to gorzej niż skandal, bo to błąd! Twierdzenie, że to było dawno temu a dzisiejsze Chiny to zupełnie inny kraj, jest tak samo niemądre jak powszechna do niedawna wiara, że z Rosją można prowadzić politykę czy interesy na zasadach równości.

Podziwiając szybki rozwój gospodarczy i technologiczny Chin, wiele osób zapomina, że jest to kraj nadal rządzony przez komunistów. A komuniści – wiadomo – mogą sprawiać wrażenie ludzi cywilizowanych, używać najnowszych smartfonów, jeździć wypasionymi limuzynami, wchodzić w biznesy z Amerykanami czy Europejczykami, ale nie przestają być komunistami. Chińscy komuniści czy postkomuniści będą tolerować gospodarkę wolnorynkową, prywatną własność i inne znamiona kapitalizmu tak długo, jak długo da się to pogodzić z utrzymaniem pełnej kontroli nad państwem i jego obywatelami.

Jeżeli choć na chwilę o tym zapomnimy, to znowu politycy i obywatele tzw. wolnego świata dadzą się uwieść jakiemuś chińskiemu putinowi. Będą go podejmować na europejskich salonach rozściełając przed nim czerwony dywan (kolor skąd inąd w tej sytuacji jak najbardziej uzasadniony). A potem stać z rozdziawionymi buziami i głupio pytać „Jak to?”


Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka