ochocki ochocki
54
BLOG

Sejm celem

ochocki ochocki Polityka Obserwuj notkę 3

W piłce nożnej zająć czwarte miejsce to tyle, co przegrać w półfinale. Mogło być lepiej, ale mogło też być dużo gorzej. Janusz Korwin-Mikke nigdy nie był tak wysoko, poza brydżem sportowym i szachami. Pora zastosować taką szachową kombinację, która za niecałe półtora roku wprowadzi konserwatywny liberalizm do parlamentu.

Sondażowe wyniki z godziny dwudziestej:
Komorowski 45,7 %
Kaczyński 33,2 %
Napieralski 13,4 %
Korwin-Mikke 2,3 %

Publiczność zagłosowała zgodnie z formułą ciągnącego się od 2005 roku plebiscytu "PiS czy PO", i zaiste 13 procent Napieralskiego pozwala lewicy uciec grabarzowi spod łopaty. Nasilające się pytania o to, komu i do czego jest potrzebna w Polsce lewica, rozstrzygać się będą w ciągu nadchodzących miesięcy. Oby Napieralski nie usiłował twierdzić, że jest potrzebna wyłącznie jako alternatywa dla PO-PiSowskiej wojny, bo potknie się o wracającego z zesłania w Brukseli Olejniczaka, bardziej chyba pomysłowego, a przynajmniej ideowego. Niech zresztą obaj twierdzą co chcą, życzę lewicy na zawsze już 10 procent we wszelkich głosowaniach, bo malarii życzyć jej nie wypada.

Prezydentem 4 lipca zostanie Komorowski, bo w starciu z Kaczyńskim jednak Platforma jest bardziej sexy, a to wciąż wybory estetyczne, a nie polityczne przecież. Dla Polski jest zupełnie obojętne, który z dwojga kryptosocjalistów zasiądzie na drugorzędnym urzędzie pod żyrandolem w Pałacu. Prezydenta mieć będziemy takiego, jak lubimy, czyli miłego, statecznego, bez ikry - więc nie wychylającego się poza protokół, ładnie wyglądającego na defiladach niezależnie od tego, czy zgoli wąsy, czy przyjdzie z żoną.

Ale Korwin, co zdziałał?

O ile wynik 2,3 % nie zwala z nóg, to cieszy zwycięstwo odniesione nad Pawlakiem, Olechowskim, Jurkiem i Lepperem. Udało się Korwinowi rozerwać idącą od 20 lat łeb w łeb bandę czworga. Oby wyborcy zapamiętali to jako sukces Korwina, a nie zbieg okoliczności. Będę o to walczył piórem (klawiaturą) póki ktokolwiek zechce czytać.

Psychologiczny sukces polega na pokazaniu się tuż za podium  i odróżnieniu się od peletonu kandydatów przypadkowych typu Ziętek, czy - z całym szacunkiem - Morawiecki. Media będą miały utrudnione pomijanie i przemilczanie Korwina, na co ten słusznie narzeka, odkąd startuje w jakichkolwiek wyborach. Przełamany został też mit zmarnowanego głosu, o ile elektorat pozwoli sobie powiedzieć, że głosowanie zgodne z poglądami i sympatiami politycznymi jest zaprzeczeniem marnowania głosów, czyli skreślania według sondaży. Wybory to nie Służewiec, gdzie najbezpieczniej jest obstawiać faworyta.

Ciężar kampanii parlamentarnej w 2011 roku znów spadnie na barki jednego Korwina. Taktyka ta posiada zalety, bo jedna medialna i wyrazista twarz może pociągnąć dzisiejszych i przyszłych sympatyków, ale też wady. Kandydaci WiP i UPR, którzy muszą wystartować z jednej listy i pod wspólnym szyldem, wciąż będą anonimowi w okręgach, i choć w wyborach do Sejmu głosuje się na ogół na listy, a nie poszczególnych ludzi, to jednak celem tych wyborów będzie stworzenie drużyny, która zasiądzie w ławach poselskich jako klub. Źle się stanie, jeśli w gronie tym znajdzie się garstka przypadkowych amatorów liberalizmu bez wyrazu. Korwin-Mikke, oby żył jeszcze 100 lat, potrzebuje następców. Równie barwnych jak on sam nie znajdzie, ale bez jakichkolwiek głosicieli idea liberalizmu konserwatywnego w Polsce zaniknie.

Do wyborców Komorowskiego i Kaczyńskiego ponownie kieruję gorzkie i wredne pytanie: czy jesteście zadowoleni z rządów PiS (2005-07) i PO (2007-10), skoro znów dziś na nich głosowaliście? Czy wybaczyliście SLD kompromitujące lata 2001-05, skoro poparliście Napieralskiego, skreślając go na 13 % kart do głosowania? I wreszcie - czy już zawsze będziemy żyć w socjalizmie?

Nie wierzcie w nadchodzące debaty między Komorowskim i Kaczyńskim. Obaj będą unikać odpowiedzi na jakiekolwiek istotne pytania, rzucać obietnice bez pokrycia i licytować się na gładkie frazesy.

Dobrobyt wypracowują ludzie. Politycy w panującym obecnie ustroju tylko przeszkadzają w pracy. Pamiętajmy o tym, kiedy wreszcie Polskę dotknie kryzys gospodarczy. A to już niebawem.
 

ochocki
O mnie ochocki

. . . PRECZ Z KOMUNĄ !

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka