Prezes Kaczyński znów się zmienił. Z powrotem w starego Kaczyńskiego.
To zaprzysiężenie było wynikiem śmierci mojego brata - powiedział brat zmarłego prezydenta podczas konferencji prasowej w Sejmie, mając na myśli objęcie urzędu przez Komorowskiego. Przypomina się stara reklama prezerwatyw: Frau Hitler, Herr Hitler, mały Adolf, obrazki z obozów koncentracyjnych i podpis Gdyby używali prezerwatywy, nie doszłoby do tego.
To zaprzysiężenie było wynikiem śmierci mojego brata - czy tak brzmiałyby pierwsze słowa prezydenta Jarosława Kaczyńskiego, gdyby to on z Komorowskim wygrał wybory o Pałac? A przecież Kaczyński ma rację. Efekt motyla można demagogicznie zastosować do wszystkiego i do każdego. Skoro wszystkie żyjące dziś dwory królewskie spokrewnione są z jurnym Kazimierzem Jagiellończykiem, ja sam mogę śmiało ogłosić się za potomka Zawiszy Czarnego.
W wesołym filmie rozrywkowym Oszukać przeznaczenie ocaleni z wypadku lotniczego giną kolejno w barwnych okolicznościach, przecięci spadającą pionowo szybą albo ugotowani w wannie, w myśl zasady, że co ma być, to będzie. Trudno sobie zatem wyobrazić, że do katastrofy pod Smoleńskiem nie doszło. Oszukanie przeznaczenia sprawiłoby, że Tupolew prędzej czy później i tak by się rozleciał,jak każda ośmioletnia pralka albo półroczne buty z marketu za 29,90.
Przed czterema miesiącami, kiedy samolot prezydencki z powodu błędu pilota, presji załogi, mgły i kiepskiej jakości urządzeń na lotnisku spadł do lasu, wyrażałem pewność, że katastrofa zmieni życie polityczne w Polsce, i wątpliwość, czy owa zmiana potrwa dłużej niż żałoba po 96 ofiarach. Nie trzeba było Levi-Straussa, by przewidzieć, że prymitywni wodzowie plemion znad Wisły - szumnie zwani klasą polityczną - na długie lata zapadną na chorobę posmoleńską, choć gdyby nie media, choroba ta nie byłaby aż tak zakaźna. W kontekście reperkusji smoleńskiej katastrofy i jej wyjaśniania ostro rysuje się polska, być może ogólnoludzka, ale przede wszystkim typowa dla demokracji skłonność do produkowania tematów zastępczych i politycznego cyrku objazdowego.
Objazdowość nasila się podczas powodzi, mamy właśnie jedną w Worku Turoszowskim i tak kierują się aktualnie obiektywy TVN24. Dziennikarze brylują wśród zalanych błotem domów, co przyciągnie kolejny tysiąc maturzystów z nową maturą na stosowne kierunki studiów. Z TVN24 mogą się oni jeszcze przed immatrykulacją nauczyć techniki przesłuchiwania, pardon, przeprowadzania wywiadu z ludźmi zalanymi wodą, krwią i żółcią na widok rozmówcy. Będzie pan premier, bo przecież wybory samorządowe za pasem. Demokracja zmusza premierów do wizytowania kataklizmów, a dotkniętym tymże umożliwia zobaczenie premiera na żywo, czy to nie wspaniały, przyjazny prostym ludziom ustrój?
Piarowcy zauważyli kiedyś, nie wiem który z kolei finał Wielkiej Orkiestry Owsiaka naprowadził ich na tę myśl, że Polacy są narodem stworzonym do organizowania takich sterowanych zrywów, nazywanych dla żartu spontanicznymi i oddolnymi. Dziecko w szóstej klasie po krótkim kursie historii polskich powstań narodowych powinno tę ideę załapać. Będąc narodem szkolonym do pobożności nadajemy ponadto wszelkim takim akcjom znamiona mistyczności, stosowną symbolikę, i uwielbiamy myślenie magiczne. Rozwój internetu dołożył do wiary w horoskopy powszechną ufność w spiskowe teoryjki rozpowszechniane na Youtube za pomocą generowanych w programie Power Point filmów dla półinteligentów.
Dzięki temu słowa prezesa Kaczyńskiego o tym, że zaprzysiężenie Komorowskiego jest efektem śmierci poprzedniego prezydenta, można skierować do sporej grupy ludzi, która zinterpretuje je tak, jakby to Komorowski był winien śmierci Lecha Kaczyńskiego, choć Jarosław nie pozwoli sobie udowodnić, że to powiedział, bo przecież nie powiedział. Dzięki temu mamy hecę z krzyżem pod Pałacem Prezydenckim, gdzie stoją ludzie, którzy nie do końca pamiętają albo nie rozumieją, po co tam stoją, ale wiedzą, że tylko pod tym znakiem Polska jest Polską i tak dalej. Dzięki temu media mogą, bo ludzie to kupią, zajmować się komentowaniem tego typu niusów, choć ich realne znaczenie jest niewielkie, elegancko mówiąc.
Czy to się uda - pyta w reklamie ubezpieczeń zatroskany właściciel rozbitego samochodu przeznaczonego do naprawy. - Pewnie że się uda, ja udam że go wyklepię, a potem kolega będzie udawał, że go lakieruje - odpowiada fachowiec. Oto odpowiedź fachowca dla tych, którzy chcą spytać, dlaczego w Polsce kolejne ekipy rządzące postępują wbrew interesom ogółu, choć deklarują dbałość o ogół. Ten ostatni i tak ich wybierze prędzej czy później, bo demokracja właśnie na tym polega.
10.08.2010
82
BLOG




Komentarze
Pokaż komentarze