ochocki ochocki
217
BLOG

Trzy ziarenka

ochocki ochocki Polityka Obserwuj notkę 0

Rynek donosi, że chlebuś zdrożeje, więc trzeba będzie pójść za radą Marii Antoniny i jeść ciastka. Urban strawestował dawno temu ów bon mot zapewniając, że rząd sam się wyżywi, ale głowy mu nie ucięto, bo przez 200 lat lud zrozumiał, że to prawda.

Cena chleba akurat najmniej zależy od rządzących, winne są tu zwykle deszcze, susze, wołki zbożowe i inne żywioły. Pech prześladujący władzę chciał jednak, by do podwyżek VAT-u, akcyzy na papierosy i benzynę dołączyć zupełnie naturalny i niezależny od złej woli ludzkiej wzrost ceny mąki. Lud przywykł, że prąd, szlugi i wódka drożeje od czasu do czasu, ale wyższa cena chleba sprawi mu przykrość i wywoła w nim zrozumiałą złość. A tu zaraz wybierać trzeba wójtów i sołtysów.

Rada w radę: trzeba dać ludowi coś na pożarcie, zanim pożre on Platformę na niedzielne śniadanie wyborcze. Rozpuszczono przeto pogłoski o odejściu Palikota, który tym razem przyda się jako odszczepieniec. Człowiek, którego kochacie nienawidzić założy własne ugrupowanie, a Platforma ogłosi, że się go wreszcie pozbyła, by żyło się lepiej. OBOP w tajnym raporcie dla premiera doniósł jednakowoż o filmie sprzed ośmiu lat o niejakim Dyzmie, Nikosiu. Pada tam sakramentalne Nareszcie jakiś facet z jajami, bo od tych bladych chujów już mi się rzygać chce! - są zatem tacy, którzy Palikota mogą lubić, i jego rzucenie na pożarcie nie wystarczy, by lud udobruchać.

Czego lud nie lubi z rzeczy, które od nas zależą? - spytał premier na posiedzeniu - i nie ględzić mi tu o podatkach, same poważne propozycje. Są otóż w Polsce Ludowej osoby, które zapłaciły grzywnę, albo i odsiedziały parę tygodni za posiadanie. Co posiadały? - najczęściej dwie bibułki z marihuaną, albo resztki z już wypalonej. Rozsypuje się to po kieszeni, jak ktoś schował kiedyś do kieszeni papierosa, to wie, ile się z niego wysypuje. Trzy ziarenka znajduje policja, oddaje do analizy laboratoryjnej (godzina pracy kosztuje kilkaset złotych), wpisuje do statystyk w rubryce Sukcesy i pakuje delikwenta do ula, sąd nakłada grzywnę 1500 zł. Porcja marihuany kosztuje 20 zł.

Trzeba więc zrobić ustawę, która zdepenalizuje posiadanie paru ziarenek, czyli przywrócić stan prawny sprzed 2000 roku. Czy 10 lat wstecz to już konserwatyzm, czy jeszcze zwykły liberalizm? Wszystko jedno, młodzież doceni taki gest władz. Internet roi się od naukowych dzieł w formie tabelki, gdzie porównuje się nieszkodliwą marihuanę z zabójczymi papierosami. Przepis o zakazie posiadania jest fikcją, bo gdyby policja karała każdego, zabrakłoby miejsc w pudle i policjantów do obsługi winnych procederu. Statystyki wrzeszczą, że kontakt z zielskiem miał każdy, a kto nie miał, to należy do błędu statystycznego.

Nie mówi się tylko o jednym, najważniejszym. Chcącemu nie dzieje się krzywda - mówili starożytni Rzymianie, i choć rzymskie imperium upadło, to mogli mieć rację. Każdemu wolno się otruć czym chce. Codzienne popalanie marihuany szkodzi tak samo, jak codzienne picie alkoholu, dozwolonego przecież. Okazjonalne palenie trawy jest równie nieszkodliwe, jak okazjonalne wypicie choćby i wściekłego psa.

Gdyby ten aspekt depenalizacji tzw. narkotyków miękkich poruszyć, spadnie lawina kolejnych problemów. Lud zacznie domagać się licencjonowanych coffee-shopów. W końcu ktoś wpadnie na szokującą myśl, że - co do zasady - wolność do marihuany niczym się nie różni od wolności do heroiny. Ponieważ heroina szkodzi bardziej, i uzależnia prędzej, należy ostrzegać, pouczać, straszyć, ale nie można zakazać, bo przecież wolność to wolność. Człowiek ma rozum i wolną wolę - głosi Kościół od czasu Augustyna, świętego zresztą. Ja tam święty nie jestem, a rozumu mam akurat tyle, by pojąć, że heroiny brać nie należy. Choćby była w sklepie w cenie mąki, która właśnie poszła w górę.

Konsultacje społeczne poprzedzające prace nad ustawą o trzech ziarenkach marihuany zdominuje zgraja bab po resocjalizacji, pedagogice i psychologii. Przepraszam ogół wspaniałych niewiast za to określenie, ale nie moja wina, że te właśnie studia kończą i karierę w tych zawodach robią nie kobiety, ale właśnie baby. Trybunał bab zakrzyczy rozsądek argumentami o szkodliwości społecznej, ryzyku, spirali (od marihuany do Monaru), patologii i o tym, że nie można dopuścić. W roli straszydła wystąpi ćpun z Dworca Centralnego, który powie, że zaczynał od marihuany. Widzowie uwierzą we wszystko, co im pani dr opowie w TV. W końcu gówno wyjdzie z całej ustawy, która trafi do niszczarki marszałka Sejmu, a media zajmą się dla odmiany liberalizacją ustawy antyaborcyjnej, o której za rok napiszę identyczny felieton, wstawiając w miejsce "marihuany" słowo "aborcja".

I tu niespodzianka. Cała draka przysporzy Platformie sympatii, słupki jej wzrosną pomimo, że niczego nie zrobiła, a tylko gadała i konsultowała. Zwolennicy depenalizacji zielska zapamiętają, że Platforma chciała zdepenalizować, ale nie wyszło. Przeciwnicy docenią, że po konsultacjach uznała ich argumenty i tego nie zrobiła. Tutti contenti. Tusk obiecał cud i słowa dotrzymał.

Po przećwiczeniu demagogicznej operacji o kryptonimie Trzy ziarenka ruszą pomysły dotyczące zniesienia obowiązku jazdy na światłach w dzień przez cały rok, wprowadzenia dziedzicznej monarchii konstytucyjnej, wycięcia wszystkich lasów państwowych oraz nabycia kosztem tych drzew jakiejś zamorskiej kolonii. Tusk przejdzie do historii jako największy w dziejach reformator, który nie dokonał żadnej reformy, ale za to kazał o tym dużo gadać.

26.08.2010

ochocki
O mnie ochocki

. . . PRECZ Z KOMUNĄ !

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka