Tuż za moim płotem, bo w Łaziskach, zmarł dwudziestolatek. Przed śmiercią mówił znajomym, że zażył substancję z asortymentu tzw. dopalaczy. Tego samego dnia w Zabrzu cztery osoby znalazły się z powodu dopalaczy w szpitalu. Jest im ciężko, ale stabilnie. No i się zaczęło.
W sobotę władze wyciągnęły z szafy (tej samej, w której trzyma się trupy) scenariusz pochodu MO z nocy 12/13 grudnia 1981 roku, bo tylko tak tłumaczyć można rozmach przeprowadzonego szaleństwa. Zamknięto 797 (słownie: osiemset bez trzech) sklepów sprzedających dopalacze. Gwoli sprawiedliwości należy dodać, że Sanepid skontrolował w sumie 1645 takich miejsc, a więc zamknięto ich mniej niż połowę. Akcja miała kryptonim Tajfun, od nazwy trującego dopalacza. W rezultacie akcji Tajfun 1645 kilkuosobowych bojówek Sanepidu odbierze dodatki za sobotnie nadgodziny, i dlatego akcję należy uznać za udaną.
26 września b.r. w wypadku autokaru na autostradzie pod Berlinem zginęło 13 osób. Do dziś nikt nie wspomniał o konieczności zamknięcia autostrad, czy też likwidacji autokarów, co oceniam jako groźne niedopatrzenie. Groźne dlatego, że kiedy sobie przypomną, to mogą naprawdę zamknąć i zlikwidować.
Jeżeli komuś analogia dopalaczy i autokaru nie przypadła do gustu, służę innym przykładem. 3 września w gminie Przechlewo (zachodniopomorskie) 7-letnia dziewczynka nie miała tyle szczęścia, co słynny Tomek, Który Zjadł Muchomora. Zmarła kilka dni po spożyciu trującego grzyba. Nikt nie zarządził z tego powodu zakazu wstępu do lasów, ani ich wykarczowania. W lutym b.r. natomiast, w Czeladzi, zmarła kobieta (39 lat) zatruta tlenkiem węgla z nieszczelnego piecyka gazowego. Nie rozpętała się wówczas dyskusja o konieczności zaprzestania wydobycia węgla, łączenia go z tlenem w procesie spalania, ani obowiązkowej wymiany piecyków na baterie słoneczne. Natomiast straż pożarna apelowała o rozsądek.
I tak oto rzecznikowi prasowemu straży pożarnej bezwiednie wyrwało się rozwiązanie wielu problemów, w tym dopalaczy. Koronnym dowodem nieszkodliwości tych szkalowanych wszędzie specyfików jest moja skromna osoba. Oto nie umarłem, choć sklepów, w których mogłem się zaopatrzyć w świetną rozrywkę, miałem do wyboru 1645.
* * *
Onet (za AFP) podał, że grupa japońskich i amerykańskich fizyków obliczyła, kiedy i jak dojdzie do sądu ostatecznego. Istnieje 50-procentowe prawdopodobieństwo, że czas się "zatrzyma" w ciągu następnych 3,7 mld lat i nastąpi "katastrofa", która doprowadzi do końca Wszechświata.
[http://wiadomosci.onet.pl/nauka/fizycy-czas-sie-zatrzyma-nastapi-katastrofa,1,3709086,wiadomosc.html]
Ja sam skreślam czasem 6 liczb z 49, które oferuje mi Totalizator Sportowy, licząc, że szansę na wygranie majątku wynoszą 50 procent. To znaczy: wygram albo nie wygram.
* * *
Co ma wspólnego nagonka na sieć smartszopów z teorią japońskich fizyków? Łączy je podobne, biegunowe oddalenie od idei bliskiej strażakom, tj. zdrowego rozsądku właśnie. O ileż łatwiej byłoby filozofom, gdyby wystarczałby im 50-procentowy dowód na istnienie boga, albo lekarzom, jeśli do otrzymania tytułu specjalisty wymagane byłoby stawianie co drugiego trafnego rozpoznania. O ile łatwiej rządziłoby się krajem, w którym dla bezpieczeństwa zakazane byłyby wszelkie używki, wliczając smalec i spacery po parku (zwłaszcza nocą niebezpieczne).
Natomiast przepis na wielokrotne zwiększenie wykrywalności przestępstw wygląda tak: należy znaleźć dowolny czyn dozwolony, ogłosić go szkodliwym społecznie, dokonać licznych zatrzymań i aktów wykrycia procederu, następnie wpisać ów czyn do kodeksu karnego jako zabroniony, i po wszystkim, awansem, przepisać zdobycze organów ścigania do statystyk na okres bieżący. Nie trzeba do tego zresztą nawet policji, wystarczy 1645 komisji byle Sanepidu.
I niech mi ktoś udowodni, że nie żyjemy w obłędzie.
791
BLOG




Komentarze
Pokaż komentarze (8)