ochocki ochocki
264
BLOG

Obywatel musi wiedzieć

ochocki ochocki Polityka Obserwuj notkę 0

Polska Agencja Prasowa pilnie opublikowała, że Biuro Ochrony Rządu odstępuje od ochraniania Ziobry i Kurskiego, rzekomo zagrożonych po zamachu na łódzkiego posła Marka Rosiaka w październiku b.r. Już sam fakt ogłaszania tego rodzaju informacji nie wymaga żadnego komentarza, ale w czasach, kiedy różne tajności muszą być wykradane przez WikiLeaks, by ujrzeć światło dzienne, sprawa BOR-owskiej ochrony trzeciorzędnych polityków nabiera symbolicznego znaczenia, które streścić można następująco: nam w Polsce żadne WikiLeaks nie zdoła zagrozić - my ich niecne szpiegowskie zakusy wyprzedzamy i kompromitujące informacje dla dobra ogólnego publikujemy sami.

Demokracja nieodłącznie wiąże się z wieczną budową tzw. społeczeństwa obywatelskiego. Wymyślili je pospołu Arystoteles, Rousseau, Locke i Popper (który nazywał je otwartym), przyjmując fikcję, że da się masy nauczyć prawa konstytucyjnego i postępowania administracyjnego. Każdy człowiek, zdaniem tych natchnionych myślicieli, potrafi zrozumieć swoje prawa, uczestniczyć czynnie w życiu publicznym i przekształcać świat na modłę obywatelską. Jest to typowa dla gabinetowych filozofów skłonność do mierzenia wszystkich swoją własną miarą. Skoro Rousseau rozumiał teorię umowy społecznej tak dobrze, że aż potrafił ją wymyślić, to wydało mu się naturalne, że wszyscy wokół rozumują tak jak on.

Ponieważ ludzi nie da się uczynić mądrzejszymi, ale można na tyle uprościć standardy edukacyjne, by dać im wszystkim dyplomy wyższych uczelni, w redakcjach (w tym PAP) urzędować zaczęli półinteligenci z napoczętymi doktoratami, przesiąknięci ideałami obywatelskości społeczeństw, i układać poczęli rozmaite kodeksy etyki dziennikarskiej. Dziennikarstwo jest zawodem służebnym wobec społeczeństwa - stanowi ów kodeks w pierwszych wersach. Skoro zaś demokratyczne państwo jest dobrem wspólnym wszystkich jego obywateli, każdy z nich ma prawo wiedzieć, co w tym państwie piszczy, co zaś zgrzyta.

Informacji o odwołaniu ochrony Ziobry i Kurskiego nikt nie musiał zdobywać, wypraszać, odkrywać ani wykradać. Została ona upubliczniona niejako z automatu, przez pion prasowy stosownych służb, z inicjatywy jakiegoś rzecznika prasowego, i to nie jako osoby pełniącej ową funkcję, ale jako instytucjonalnie wykreowanego urzędnika,który robi to, co przewiduje procedura, nie zaś to, co osoba piastująca tą funkcję uzna za rozsądne. Z biegiem lat człowieka, który wykonuje te czynności już bez konieczności podejmowania jakichkolwiek decyzji, zastąpi 64-bitowy program komputerowy, który będzie skuteczniejszy w wypełnianiu instrukcji, bo nigdy o niczym nie zapomni, ani nie dopadnie go choćby kac.

My, reakcyjni liberałowie, wrzeszczymy na socjalistów, że traktują ludzi jak bezmyślne bydlęta, które nie rozumieją, co dla nich dobre. Pozbawiają tym samym obywateli możliwości wyboru w podejmowaniu jakichkolwiek decyzji na temat ich własnego losu. Wszystko w socjalizmie odbywa się zgodnie w odpowiednim paragrafem, których są miliony, a będzie ich tym więcej, im liczniej rozwijać się będzie klasa urzędnicza, produkująca te instrukcje i rygory. Psychologiczny podział na my (rządzeni) i oni (rządzący) traci chyba jednak na aktualności. Dopóki oni potrafili suwerennie lawirować wśród przepisów i paragrafów, stosować je na różne - zależne od interpretacji - sposoby, panowała dyktatura rządzących, którzy decydowali o losie rządzonych. Mnogość przepisów i ich funkcjonalna samowystarczalność przekroczyła jednak pewien punkt krytyczny. Dziś przepisy potrafią rządzić same, bez pomocy ludzi, których rola ogranicza się już tylko do fizycznego adresowania kopert z korespondencją, której treść wynika wyłącznie z litery stosownego paragrafu.

Brak wyraźnie określonego ośrodka decyzyjnego, czyli demokratyczne rozmycie władzy i odpowiedzialności za jej sprawowanie, powoduje taki oto skutek, że niezależnie od tego, czy jakikolwiek zamach na życie i zdrowie Ziobry i Kurskiego nastąpi, czy też nie, każda z cegiełek - urzędników, którzy uczestniczyli w aferze ochrony BOR - zachowa czyste ręce i sumienie, bo społeczeństwo obywatelskie chce i musi wiedzieć o wszystkim, co dotyczy władzy i kulisów jej sprawowania. Jedyna osoba wymieniona wyraźnie z nazwiska - szef MSWiA Jerzy Miller - podjął decyzję o odwołaniu ochrony. Wszystko, co zdarzyło się później, tj. kuriozalne ogłoszenie tego wszystkim zainteresowanym w zastrzeleniu Ziobry i Kurskiego, wynika wyłącznie z absurdalnej, politycznie poprawnej skłonności państwa do samozagłady, tzn. do kreowania społeczeństwa obywatelskiego, które wie wszystko, i wie, co z tą swoją wiedzą zrobić.

Ponieważ nikt tak naprawdę nie ma i nie będzie miał ochoty strzelać akurat do Ziobry czy Kurskiego, cała sprawa - na szczęście - ma wymiar teoretyczny, ale bynajmniej nie rozrywkowy. Mechanizm, który sprawia, że człowiek wie, kogo i przed kim tajna służba państwowa ochrania, a kiedy ochraniać przestaje, natomiast nie ma pojęcia, kiedy otrzyma świadczenie emerytalne i w jakiej wysokości, jest niewesołym prognostykiem przed czasami, które lubimy uważać za świetlaną przyszłość, a które realistom jawią się coraz bardziej ponuro.

ochocki
O mnie ochocki

. . . PRECZ Z KOMUNĄ !

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka