ochocki ochocki
357
BLOG

Służba nie drużba

ochocki ochocki Polityka Obserwuj notkę 1

Pani poseł Mucha z PO udzieliła wywiadu organowi partyjnemu POgłos. O dziwo, ktoś go przeczytał, i zrobiła się draka na temat hazardu moralnego w systemie ochrony zdrowia. (http://www.tinyurl.pl?KXzSQKEK)

Posłanka oskarża ludzi starszych o łażenie do lekarza  co dwa tygodnie w ramach rozrywki, co utrudnia wprowadzenie w Polsce tzw. systemu singapurskiego. Jest to niezwykle ciekawy eksperyment, nie wiadomo tylko czy udany. Wygląda to tak:

Świadczenia zdrowotne zostały uszeregowane od najtańszych do najdroższych i podzielone na tanie, wykonywane stosunkowo często i powszechnie, jak porady u lekarza pierwszego kontaktu, badania morfologiczne i drogie, które przydarzą się tylko niektórym, jak leczenie raka, zawału. Te drogie zostały zorganizowane na zasadzie zwykłych ubezpieczeń – pieniądze są wpłacane do wspólnej kasy i z niej finansowane są świadczenia. Tu nic szczególnego się nie dzieje. (...) Najciekawiej w systemie singapurskim rozwiązano problem tańszych świadczeń medycznych. Każdy z pacjentów ma w nim własne konto ubezpieczeniowe i określony limit rocznych wpłat. Jeżeli pacjent zaoszczędzi i nie "wychoruje" swoich pieniędzy, może w kolejnym roku nie płacić składek.

System taki nazywa się singapurskim prawdopodobnie dlatego, że Singapur kojarzony jest przez opinię publiczną jako kraj zamożny, więc ciemny lud chętnie to kupi, jak drugą Irlandię. Nic jednak nie mówi posłanka Mucha o tym, kto zajmie się organizacją tego systemu i naliczaniem składek, z czego wniosek, że weźmie się za to jak zwykle państwo, i będzie dalej tak jak dziś.

Problem ze służbą zdrowia polega na tym, że nazywamy ten rynek usług 'służbą' właśnie, co kojarzyć się ma ze służbami specjalnymi albo mundurowymi. Czasem zamiennie używa się terminu 'system' ochrony zdrowia. Immanentną cechą tego odwiecznego bałaganu jest jeden właściciel, który zupełnie nie potrafi zadbać o interes, a mianowicie państwo.

Przekazanie szpitali w ręce samorządów zmieniło sytuację własnościową tylko w świetle papierowych przepisów kalekiego prawa. W rzeczywistości szpitalowi jest obojętne, czy jego potencjał marnuje urzędnik ministerialny, czy powiatowy - każdy z nich pochodzi z demokratycznych wyborów, każdy ma do odsłużenia kadencję, i żaden nie zadba o placówkę zdrowotną tak, jak jej prywatny właściciel. Proszę sobie wyobrazić, że gminy przejmują wszystkie sklepy mięsne i zajmują się handlem wieprzowiną. Jeśli ktoś nie ma tak bujnej wyobraźni, wystarczy dobra pamięć - tak właśnie było za tzw. komuny.

Sprywatyzujmy więc szpitale - domagają się już prawie wszyscy, poza ich personelem, który boi się prywaciarzy, bo ci każą ciężko pracować i lubią dokonywać zwolnień grupowych. (Prywaciarz w powszechnym mniemaniu jest zły, ma chytre małe oczka, kochankę na boku, jeździ samochodem, którego nie da się uczciwie dorobić, a tylko ukraść, i ubiera się - jak każdy diabeł - u Prady). Władza postulat ten przewidziała - prędzej czy później komercjalizacja placówek ochrony zdrowia nastąpi. Szpitale i przychodnie zostaną sprzedane w ręce prywatne, co podreperuje na chwilę budżet państwa, ale problem lecznictwa wciąż pozostanie nierozwiązany.

Gabinet lekarski, do którego udajemy się leczyć prostatę, wysypkę lub katar, stanowi wierzchołek góry lodowej. Jest wyłącznie podwykonawcą wielkiej firmy ubezpieczeniowej o nazwie Narodowy Fundusz Zdrowia. To w jego ramach funkcjonować ma ów system singapurski posłanki Muchy. Chwała pomysłodawcom wszelkich systemów, choćby i marsjańskich, byle tylko działały. Ekonomia uczonym, zdrowy rozsądek zaś maluczkim podpowiada, że efektywna gospodarka jest możliwa wyłącznie w warunkach konkurencji, oczywiście nie skrępowanej interwencjonizmem państwa, czyli wolnej. Dopiero zatem prywatyzacja usługi nazywanej ubezpieczeniem zdrowotnym pozwoli normalnie funkcjonować firmom oferującym usługi z zakresu lecznictwa. Dochodzimy do punktu, w którym problematyka NFZ zbiega się co do złotówki, i co do etatu, z działalnością ZUS-u.

Zarówno NFZ jak i ZUS pozostają domeną państwa, które lubi dysponować pieniędzmi obywateli. W obu tych systemach pieniądze są ogromne, mnogość stanowisk do obsadzenia zatrważająca, więc gra idzie o sporą stawkę. Zainteresowani pozostawieniem ZUS-u i NFZet-u w obecnym kształcie są wszyscy obracający tymi pieniędzmi i obsadzający wspomniane urzędy. Od prezesa po specjalistę zatrudnionego w oddziale powiatowym - wszyscy, choćby mieli stanąć na głowie, i na tejże głowie postawić prawa ekonomii, będą pisać raporty i wyciągać z nich wnioski absurdalne, byle tylko dowieść, że likwidacja centralnych struktur emerytalnych i zdrowotnych jest szkodliwa. Większości spośród autorów tych analiz i prognoz jest obojętne, czy obie te firmy wywiążą się z powierzonych im zadań, byle tylko działały i ich zatrudniały. Żaden z nich nie będzie na emeryturze żył z tego, co wypłaci im ZUS, ani chorując nie utknie w kolejce do państwowej przychodni obok babci, którą trafnie zdiagnozowała nawet posłanka Mucha, i to bez badania fizykalnego.

Przekazanie przedmiotu działalności ZUS i NFZ w ręce komercyjnych firm ubezpieczeniowych i finansowych zapewni ludziom coś, co nie mieści się w głowach administratorom obecnego systemu, a mianowicie wolny wybór. Państwo głosi dzisiaj komunały o potrzebie zapewnienia każdemu prawa do bezpłatnego leczenia i emerytur, przymusowo pobiera stosowne składki, i zarządza nimi nieporadnie, przez co spada jakość leczenia i wysokość emerytur. Nikt już nawet nie usiłuje tuszować doniesień o zapaści, jaka dotyka obie te struktury, można zatem prognozować rychły krach i całkowitą niewypłacalność ZUS i NFZ w niedalekiej przyszłości.

Państwo zachowuje się więc tak, jakby wolało rewoltę wszystkich emerytów, którzy któregoś dnia nie otrzymają należnej im wypłaty, i zastaną pozamykane państwowe lecznice, aniżeli ciężki los i niezadowolenie nielicznych, którzy własne pieniądze w ramach wolnego wyboru źle ulokowali.

Tak już jest w demokracji, że doraźne interesy grupki beneficjentów systemu przeważają nad losem ludzi, w interesie których owa demokracja została rzekomo stworzona. Doprawdy, dziwny zwierz, ta demokracja...

ochocki
O mnie ochocki

. . . PRECZ Z KOMUNĄ !

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka