Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
212
BLOG

Nieludzkie niebo? Śmiech Boga bierze

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Religia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

 

To bardzo ciekawe, że niebo w mniemaniu niektórych jest tak Boskie, że aż nieludzkie. Cokolwiek to niebezpieczne marzyć o nieludzkim niebie, jeśli Bóg, jak śpiewamy – zresztą heterodoksyjnie – w jednej z kolęd, opuścił to śliczne niebo a obrał barłogi (Bosko-ludzki ortodoksyjny numer polega na tym, że nie opuścił nieba, a obrał ziemskie barłogi). Bóg stał się człowiekiem, ale niebo miałoby pozostać jedynie boskie? Tajemnica Wcielenia sięgnęłaby jedynie barłogów, ale już nie ślicznego nieba? Ależ właśnie we Wcieleniu niebo łączy się z ziemią. Nic dziwnego, że jakoś ludzie niechętnie wybierają się do takiego nieba, któremu daleko od ziemi.
Oczywiście niebo, jeśli ma być ludzkie, musi być jednocześnie Boskie; nie można sprowadzać ludzkiego nieba do poziomu cielesnego muzułmańskiego raju, przez który przepływa rzeka wina, a na łożach wyściełanych poduszkami hurysy usługują mężczyznom. Niebo, jeśli ma być Boskie, musi być ludzkie, ale jeśli ma być ludzkie, nie może być jednak Makaronowatym Niebem wyznawców Latającego Potwora Spaghetti (nie róbcie sobie żartów, powiedzcie, że o nich słyszeliście!), w którym tryskają piwne wulkany, pracują fabryki striptizerek (damskich i męskich – jakie czasy, taka wiara) i płynie szerokopasmowy Internet.
Niebo nie jest, powiedzmy za Y. Congarem, „jakimś wielkim kiermaszem przyjemności, gdzie bilet wstępu pozwalałby korzystać ze wszystkich stoisk. Odłóżmy na bok całe to mdłe obrazowanie, które nie jest nawet dziecięce, tylko infantylne”. Zgoda, jednak nie wylewajmy dziecięctwa z tą kąpielą oczyszczającą z infantylności. Apeluję uprzejmie, żeby pamiętać o tym, że Bóg bawi się – cytuję C. Tresmontanta – „ukazując bezradność mądrości mądrych i wiedzy filozofów, a pozwalając poznać i zrozumieć dzieciom to, czego nie rozumieli najwybitniejsi filozofowie”.
Być może największym przejawem Boskiego poczucia humoru jest już sam fakt, że Bóg stał się człowiekiem. Wydaje się rozsądne założyć, że Matkę Bożą cechowała podobna wrażliwość, bez której być może nie byłaby w stanie potraktować ze śmiertelną (czyt.: życiową) powagą zakrawającej na żart nowiny – zaproszenia do udziału we wszechdziejowym i wszechświatowym wydarzeniu rozgrywającym się w miejscu, o którym można by powiedzieć, że wrony tam zawracają. Warto pamiętać, że Abraham, który usłyszał od Boga „nowinkę” (uwzględniając proporcje wydarzeń i powołań) o poczęciu potomka w starości, roześmiał się w niedowierzaniu z tej obietnicy (por. Rdz 17,17); warto wiedzieć, że Bóg zareagował wtedy „grą słów”, której nie oddają nie znający się na Boskich żartach tłumacze: „Niech Bóg śmieje się z radości, uśmiechnij się!” (por. w. 19).
„Cicha noc, święta noc”, i radosna noc. „A u żłobka Matka Święta czuwa sama uśmiechnięta”. Bo Maryja musiała się uśmiechać, żeby nie zwątpić. A Bóg, który śmiał się przy poczęciu Izaaka, pewnie zaszedł się śmiechem na widok narodzin Syna Bożego w warunkach nie do śmiechu. Heca na cztery fajerki i trąby jerychońskie. Ubaw po pachy – bo Bóg, który stał się człowiekiem, ma pachy, i to na wieki, nawet jeśli po wniebowstąpieniu już się nie pocą. Bóg ma dystans do samego siebie, a zatem ten, kto nie nauczy się śmiać z samego siebie, ba! z Boga samego również, nie wejdzie do Królestwa Bożego. (Przy czym chodzi o śmiech religijny, a nie antyreligijne chachanie pastafarian, czcicieli Jego Makaronowatości). Jeśli ciało reaguje na łaskotki, to i dusza powinna dać się połaskotać duchowo. A w Ciele Chrystusa, w którym każdy odgrywa rolę innego członka, ktoś na pewno musi pełnić funkcję takiej na przykład pachy.
 Że to co piszę jest mało sieriozne? Ale kto powiedział, że humor lekce sobie waży powagę? Jeśli Bogu udało się postawić znak równości między sprawiedliwością a miłosierdziem – rzecz zupełnie niemożliwa dla ludzkiego sądu – należałoby może okazać odrobinę miłosierdzia dla tego, który nie sądzi, że skłonność do żartów musi kolidować z majestatem. Śmiertelnie życiowa powaga w jedności z nieśmiertelnym żartem („bez pomieszania i bez rozdzielenia”) – to wydaje się godne Boga. Być może w niebie będziemy pokładali się ze śmiechu; być może Bóg wyprawi na naszą cześć ucztę pełną salw śmiechu; być może będziemy płakali ze śmiechu, ku zgorszeniu fundamentalistów biblijnych, którzy będą ronić łzy nad obietnicą wytarcia wszystkich łez (por. Ap 21,4).
Słowo honoru, że niebo nie istnieje – powie nie zdający sobie sprawy ze swojej śmieszności ateista; słowo humoru, że jednak jest niebo – odpowiem poważnie takiemu. I to niebo ludzkie, a zatem nie pozbawione tego, co charakterystyczne dla człowieka. Jedną z pierwszych nabywanych w wieku niemowlęcym umiejętności, która oby nie zanikła do grobowej deski, jest właśnie śmianie się. Zwierzęta tego nie potrafią, nawet jeśli zdaniem niektórych właścicieli ich psy się do nich śmieją. Co zresztą nie znaczy, że jestem przeciwnikiem zwierząt; owszem wierzę w to, że znajdą się one razem z ich panami w niebie. Niebo byłoby nieludzkie bez śmiechu i zwierząt, które być może uda się wytresować do śmiechu, skoro na ziemskim łez padole wzdychają razem z całym stworzeniem.
Jeśli Ten, który będąc duchem stał się ciałem, a żyjąc w wieczności pozwolił sobie na śmierć w historii, nie ma okazać się irracjonalnym masochistą, nie wiedzieć po co zniżającym się do nieślicznej ziemi z wyżyn niebiańskich barłogów, musi naprawdę widzieć w nas swoje podobieństwo – partnerów, z którymi przez całą wieczność będzie mógł śmiać się do rozpuku. Pod warunkiem, że uda im się za czasu ziemskiego dojrzeć do Boskiego poczucia humoru. Dla dorosłych niedojrzałych przemądrzałków ratunkiem może okazać się czyściec, w którym Miłosierny pozwoli rozprasować pomięte zgorszeniem czoła ich właścicieli. Piekłem nie psuję Czytelnikom humoru, którego notabene akurat tam nie da się uświadczyć nawet w ilościach śladowych; za to dochodzą stamtąd małpie chichoty – skutki diabelskiego łaskotania.

Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo