124 obserwujących
836 notek
1089k odsłon
  3051   0

Kajko i Kokosz, Asterix i Obelix. Między globalną popkulturą a polityką historyczną

Kultowa seria wciąż jest wydawana. Kompozycja własna
Kultowa seria wciąż jest wydawana. Kompozycja własna

Żyjemy w ostatnich tygodniach polityką historyczną. Jest dość nerwowo, momentami podniośle, raczej gorzko. Ogólny wniosek jest taki, że wizerunek państwa, społeczeństwa, narodu to pewnego rodzaju towar, czy ściślej marka, który trzeba umiejętnie rozpropagować w świecie. Polityka historyczna jest też o tyle specyficzną dziedziną, że zdecydowanie najbliżej jej do kultury. I tylko nasycenie pewnego rodzaju subtelnością przekazu oddziela ją od propagandy. 

Polska kultura nie jest nieznana w świecie. Szczególnie dobrze radzi sobie nasz kultura wysoka. Polscy artyści i artystki mają również, pewnie niedoskonałe, wsparcie instytucjonalne. Między innymi Instytut Adama Mickiewicza prowadzi specjalny projekt „Kultura Polska na Świecie”, skierowany do artystów i artystek wszystkich dziedzin sztuki i przemysłów kreatywnych oraz osób, które zajmują się upowszechnianiem i promocją polskiej kultury. I tak jest dobrze, ponieważ kultura jest naturalnym nośnikiem idei, treści i skojarzeń, jakie budzi Polska w świecie. A ostatnie stulecia to właściwie czas Polski nadziemnej – kraju, który nie istniał na mapie, albo nie miał własnej suwerennej państwowości i przetrwał dzięki poezji, muzyce, malarstwu, rzeźbie, pracy naukowo-badawczej Polek i Polaków.

Zejdźmy kilka pięter niżej. Czas jakiś temu w księgarni na Saskiej Kępie trafiłem na kilka komiksów Janusza Christy, z kultowego cyklu „Kajko i Kokosz”. I kupiłem ulubione tomiki: „Kajko i Kokosz na wczasach”, „W krainie borostworów”, „Mirmił w opałach”. Daj pan spokój tej dziecinadzie – ktoś powie. Ale proszę sobie przypomnieć jeden z najbardziej kasowych i rozpoznawalnych na świecie francuskich cykli filmowych, poświęconych komiksowym bohaterom Asteriksowi i Obeliksowi. Tak, również w ten sposób  promuje się w szerokim świecie kulturę narodową, własne mity, a nawet własne stereotypy o innych. „Asteriks i Obeliks w służbie Jej Królewskiej Mości” opowiadają przecież niemal wszystkie francuskie złośliwości o Wyspiarzach. I tak też się walczy o własną przestrzeń w globalnej popkulturze. A to z jej pomocą dociera się do najszerszego grona najzwyklejszych globalnych odbiorców. I z tym chyba wciąż mamy w Polsce problem – nie udało się przez trzy dekady III RP stworzyć atrakcyjnego produktu na globalny popkulturowy rynek. Owszem, jest „Katedra” Bagińskiego, jest gra komputerowa „Wiedźmin”, ale w ich przypadku typowe polskie motywy są właściwie nieobecne w bezpośrednio skierowanym do odbiorców przekazie. 

Trudno uwierzyć, że brak nam zdolnych ludzi. Problemem jest chyba niezdolność koordynacji kilku czynników: naprawdę dużych pieniędzy, efektywnych instytucji, rodzimego show biznesu. Dlaczego Francuzi ze swojego komiksu mogli zrobić wielki kasowy hit, a my nie jesteśmy w stanie zrobić tego samego z „Kajkiem i Kokoszem”? Wbrew pozorom jest to problem głęboko polityczny – neokolonializm nie dotyczy przecież jedynie kwestii gospodarczych, neokolonializm to również wyzwanie głęboko kulturowe, również popkulturowe. Efekt jest taki, że czekamy na cudzy film o „Dywizjonie 303” i możemy tylko trzymać kciuki, żeby opowiedziana w nim historia była zrobiona jak najlepiej, jak najciekawiej, jak najprzyjaźniej dla Polski.

I jeszcze jedno: nie liczmy na to, że świat skupi się na dłużej na naszych łzach. Popkultura woli śmiech. I dlatego na koniec przypomnę Kajka, Kokosza i ich dalekich krewnych, Asterixa i Obeliksa, którym znacznie lepiej się powodzi.


To zapisana wersja mojego cotygodniowego felietonu dla Polskiego Radia 24. Wersja do odsłuchania pod linkiem.

Lubię to! Skomentuj31 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura