coryllus coryllus
7181
BLOG

O wiceministrach i doradcach J. Kaczyńskiego

coryllus coryllus Polityka Obserwuj notkę 57

 Wśród obecnych w blogosferze narracji dotyczących Ukrainy i jej historycznej roli, a także roli Polski oraz mocy wybieranych przez nią sojuszy, dwie są zdecydowanie najgorsze. Chodzi mi o teksty Piotra Piętaka i Włodzimierza Pańkowa. To jest coś strasznego po prostu. Ten poziom chciejstwa, niezrozumienia okoliczności i sam nie wiem jeszcze czego, a może wiem, ale nie chcę obydwu panów mocno obrażać i tego nie napiszę.

Wczoraj Piotr Piętak napisał tekst zatytułowany „Jarema”, oparty jest ów tekst na gruntowej niewiedzy Piotra Piętaka na temat okoliczności towarzyszących życiu i działalności Jeremiego Wiśniowieckiego. Autor powtarza wszystkie XIX wieczne i późniejsze kłamstwa, przeinaczenia, propagandowe zagrywki, czyniąc z Jeremiego Wiśniowieckiego potwora, przez którego Polska zaprzepaściła swoją dziejową szansę. Nie wiem dlaczego Piotr Piętak pisze takie rzeczy, prosta głupota jest oczywiście jakimś wyjaśnieniem, ale być może chodzi o coś jeszcze, o jakieś kompleksy wynikające z chłopskiego pochodzenia, które nie tylko jemu, ale innym frustratom ze wsi każą wartościować nieboszczyków pod względem dochodu netto na głowę. Im trup był za życia biedniejszy i głupszy tym większą ma wartość propagandową po śmierci. Stąd lamenty Piętaka nad krzywdą jakiej chłopom na Rusi narobił Jarem i całkowita obojętność na hekatombę szlachty i Żydów. Innego wytłumaczenia nie mam.

Wierzy Piotr Piętak w coś tak absurdalnego w dzisiejszych okolicznościach jak sojusz polsko-ukraiński. Takie rzeczy nie mogły mieć miejsca nawet w XVII wieku kiedy podmiotowość Polski była, jakby to rzec, nieco bardziej realna niż dziś. Wtedy także wszystkie sojusze lokalne zależały od dworów obcych i banków. Piętak tego nie dostrzega, bo on patrzy na te sprawy z okna obórki, w której go zamknęli rodzice za jakieś szkody, co to ich narobił w obejściu. Nie może być mowy o żadnej współpracy polsko-ukraińskiej, bo nie po to powołuje się do życia niezależną od Rosji Ukrainę, żeby współpracowała ona z Polską. I nie po to się ją próbowało powołać do życia w przeszłości. Ukraina ma do spełnienia ciągle tę samą funkcję, ma stać się przyczółkiem organizacji ponadnarodowych na wschodzie Europy, a jej niepodległość będzie ograniczona do piosenki i chorągiewki, jak to celnie ujął pewien wrocławski taksówkarz.

Ja nie wiem, czy taki chłopski syn jak Piętak zdaje sobie sprawę z tego, że kiedy człowiek w Polsce chce sprzedać kawałek gruntu większy niż 5 ha, musi najpierw powiadomić o tym Agencję Rolną Skarbu Państwa. Ta zaś ma prawo pierwokupu i cały miesiąc na decyzję czy chce czy też nie chce kupić ów grunt. Póki co nie ma mowy o dyktowaniu cen, ale i do tego dojdziemy, jeśli nie bezpośrednio to jakimiś ogródkami. Cóż to znaczy w praktyce? To mianowicie, że obrót większymi kawałkami ziemi uprawnej i każdej innej jest w Polsce kontrolowany. Oczywiste jest, że Agencja Rolna Skarbu Państwa nie kupuje ziemi dla siebie. Ona jest tylko pośrednikiem, czyli jest instytucją państwową z istoty wrogą obywatelom, bo ograniczającą ich podstawowe wolności, na rzecz obywateli innych państwa zainteresowanych kupnem ziemi w Polsce. I teraz niech się chłopski syn Piotr Piętak zastanowi mocno, co będzie jak zaczną zmieniać prawo dotyczące obrotu ziemią na Ukrainie, gdzie tej ziemi jest dużo więcej niż u nas i jest ona o niebo lepsza. Gdzie po tym wszystkim będą Ukraińcy? Na jakim szczeblu drabiny społecznej? Oni oczywiście rozumieją jeszcze mniej niż Piętak, więc cieszą się i będą walczyć do upadłego, żeby tę wolność odzyskać. Kiedy to już nastąpi, wszystkie ukraińskie terrorystyczne struktury, z Prawym Sektorem włącznie zostaną natychmiast przejęte, a ich funkcja polityczna na nowo zredagowana i wtedy nastąpi to co my tu nazywamy „przebudzeniem z ręka w nocniku”. Jeśli Polska i Polacy są na tyle głupi, że chcą teraz pchać Ukrainę w tym kierunku i dawać jej dobre rady, muszą liczyć się z tym, że po owym przebudzeniu Ukraina nam podziękuje. Nie UE, nie bankom, ale właśnie nam.

I teraz najważniejsze: Piotr Piętak to nie jest byle kto, to nie jest jakiś wsiowy przygłup posyłany do pasania gęsi ze względu na swój przyrodzony idiotyzm, to jest były wiceminister spraw wewnętrznych. Czy teraz już widzicie jaki horyzont zakreśla przed Wami obecna i była, a także przyszła elita polityczna?

Teraz Włodzimierz Pańków. On jest jeszcze gorszy niż Piętak, bo jak słyszałem doradza Jarosławowi Kaczyńskiemu w różnych sprawach. I to jest proszę Państwa straszne. Doradca Kaczyńskiego pisze tekst o tym, że światu potrzebny jest drugi Churchill, który powstrzyma nowego Hitlera – Putina. I końca tego obłędu nie widać. Putin nie jest żadnym nowym Hitlerem. Nowego Hitlera dopiero będziemy mieli, jak się Ukraina na dobre przyłączy do Europy, jak Putina wyślą na emeryturę i on się tam na daczy niespodziewanie zadławi ością jesiotra i umrze. Wtedy osłabiona Rosja zafunduje sobie nowego przywódcę i to dopiero będzie ten Hitler do którego wzdychają wszyscy salonowi „umieracze za Kijów”. Pan ów dostanie solidne wsparcie z Londynu, jak to już nie raz bywało i zacznie swoją działalność od gruntownego ograbienia własnych obywateli, potem zaś wywoła wojnę, nie wiadomo jeszcze z kim, ale przypuszczam, że nie z Chinami. No, ale nie wybiegajmy za bardzo w przyszłość, która jest tajemnicą. Istotne jest to, że Włodzimierz Pańków, doradca Jarosława Kaczyńskiego, który coś mu tam podpowiada w ważnych sprawach uważa, że potrzebny jest drugi Churchill. A po co? Trzeba lądować znów pod Archangielskiem? Jeszcze nie pora. Trzeba strzelać do irlandzkich dzieci? Też chyba nie? Po co więc panu Włodzimierzowi potrzebny jest ten cały Churchill?

Podstawowym jednak motywem bloga pana Pańkowa jest szyderstwo z postawy rządu polskiego i premiera Tuska, który kiedyś proszę – był przyjacielem Putina, a teraz stał się jego wrogiem. Postanowił więc Włodzimierz Pańków ową hipokryzję napiętnować i wyśmiać. I ja nie rozumiem tego mechanizmu. Oto człowiek, który ma jakieś, błędne z istoty, ale przecież traktujące go serio, przekonanie na temat Churchilla, zachowuje się jak przedszkolanka we wczesnym PRL. Mówi – patrzcie dzieci, a Krzysio się zeszczał ze strachu...To nie jest postawa, której ja oczekuję od doradców Jarosława Kaczyńskiego. Taka postawa kompromituje tych doradców i samego Jarosława Kaczyńskiego. No chyba, że o to właśnie chodzi.

Narracja Włodzimierza Pańkowa i nie tylko jego, ale też wielu „naszych” zmierza do tego, by przedstawić Tuska, Sikorskiego i Komorowskiego, jako sojuszników Putina, którzy wskutek jego agresywnej postawy „obudzili się z ręką w nocniku”. To jest niesamowite. Oto rząd składa najnormalniejszą w świecie deklarację lojalności wobec silniejszego, a doradcy Jarosława Kaczyńskiego i prawicowi dziennikarze uważają, że to jest powód do szyderstwa, do robienia zygu zygu paluszkami. Proszę Państwa oto na waszych oczach ujawnił się właśnie powód śmierci Lecha Kaczyńskiego, a wy udajecie, że go nie widzicie? Lech Kaczyński zginął, bo próbował prowadzić politykę samodzielną i podmiotową. A na to nie ma dziś na szczeblu państwa miejsca. Kto tego nie rozumie umiera. My tutaj na blogach, możemy poszpanować czasem jakąś głębszą dyskusją i to jest wszystko, co wolno, bo takie mamy czasy, że gadanie już nikogo nie interesuje. Tam na górze wieją wiatry i nie są to bynajmniej wiatry po grochówce, ale coś znacznie silniejszego. Ani Tusk, ani Sikorski, ani Komorowski nie mogą nawet przez moment pomyśleć o realizacji samodzielnej polityki. Jeśli tego nie wiecie to znaczy, że nie nadajecie się do niczego. A jeśli wam się zdaje, że PiS po dojściu do władzy, przy tym zapleczu jakie ma, będzie mógł coś więcej i wy w tym „czymś więcej” będziecie uczestniczyć twórczo i aktywnie, to znaczy, że trzeba was pozamykać już teraz. Bo potem może być za późno. Potem ktoś sprytny może zrobić Piętaka ministrem wojny, a Włodzimierzowi Pańkowowi dać sprawy zagraniczne i wtedy drzwi kosmosu otworzą się przed nami na oścież. I nic już nie będzie w stanie nas uratować.

Pa, na tym kończę, bo mam pilne zajęcia i nie będę komentował.

 

Na naszej stronie www.coryllus.pl pojawił się już regulamin konkursu na komiks według „Baśni jak niedźwiedź”. No więc jest tak, mamy trzy kategorie: bitwy, kresy, święci. Do każdej kategorii przyporządkowane jest jedno opowiadanie i można sobie wybrać co się chce rysować. Czy bitwę pod Żyrzynem według opowiadania „Żyrzyn 1863”, czy historię księcia Romana Sanguszki według opowiadania „Baśń kresowa”, czy może historię św. Ignacego de Loyola według opowiadania „Trzydniowa spowiedź kochanka królowej”. Nagrody są niekiepskie, w każdej kategorii po trzy. Za pierwszą 5 tysięcy minus podatek, który w takich razach koniecznie trzeba odprowadzić, za drugą 3 tysiące minus tenże podatek, a za trzecią 2 tysiące minus wspomniany podatek. Myślę, że warto się pokusić, tym bardziej, że z autorami najlepszych prac chciałbym potem podpisać umowy na stworzenie całych albumów, według mojego scenariusza. Aha, jeszcze jedno: na konkurs nie rysujemy całej historii, ale jedynie od 4 do 6 plansz formatu A 4 w pionie. Szczegóły są już na stroniewww.coryllus.pl w specjalnej zakładce „Konkurs”. Prace będzie można nadsyłać do 20 maja, a ogłoszenie wyników nastąpi 20 czerwca.

Ponieważ intensywnie zbieramy pieniądze na nagrody, które są dość poważne, umieściłem w sklepie kilka nowych tytułów, są to albumy z archiwalnymi zdjęciami, dość szczególne o tematyce raczej mało spopularyzowanej. Opisy znajdziecie przy zdjęciach okładek. Zysk z ich sprzedaży przeznaczamy w całości na nagrody konkursowe.


 

Na stronie www.coryllus.pl mamy nowe obrazy Agnieszki Słodkowskiej, ze słynnej już serii „japończyków” mamy też cztery portrety bohaterów naszego komiksu o bitwie pod Mohaczem. Można tam także kupić poradnik „100 smakołyków dla alergików” autorstwa Patrycji Wnorowskiej, żony naszego kolegi Juliusza. No i oczywiście inne książki i kwartalniki. Jeśli zaś ktoś nie lubi kupować przez internet może wybrać się do sklepu FOTO MAG przy stacji metra Stokłosy, do księgarni Tarabuk przy Browarnej 6 w Warszawie, albo do księgarni wojskowej w Łodzi przy Tuwima 33, lub do księgarni „Latarnik” w Częstochowie przy Łódzkiej 8. Nasze książki można także kupić w księgarni „Przy Agorze” mieszczącej się przy ulicy o tej samej nazwie pod numerem 11a. No i jeszcze jedna księgarnia ma nasze książki. Księgarnia Radia Wnet, która mieści się na parterze budynku, przy ulicy Koszykowej 8. 

coryllus
O mnie coryllus

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (57)

Inne tematy w dziale Polityka