coryllus coryllus
12496
BLOG

Myślenie protoabsolutystyczne

coryllus coryllus Polityka Obserwuj notkę 71

 Wydaje się Wam, że nie ma takiego słowa, jak protoabsolutystyczne? Akurat. Oczywiście, że jest i ja je wczoraj znalazłem w bardzo dobrej, mądrej i potrzebnej książce, która w dodatku jest pracą naukową. Nosi ona tytuł „”Królewski kardynał. Studium Kariery Fryderyka Jagiellończyka”. Napisana została przez Natalię Nowakowską, związaną z uniwersytetem w Oxfordzie i przez tamtejsze fundacje sfinansowaną. Kiedy czytamy wstęp i podziękowania za pomoc, takie jakie zwyczajowo umieszcza się w książkach, pisanych w Anglii i USA, zaskakuje nas jedno – autorka została namówiona do pisania tej pracy przez jakiegoś Anglika, jakiegoś badacza brytyjskiego, który na co dzień zajmował się czymś innym, uznał jednak, że Fryderyk Jagiellończyk to jest temat. No i mamy tę książkę. Ona jest fantastyczna i widać to już od pierwszych stron. Jest całkowicie demaskatorska wbrew oczywiście intencjom autorki, która uważa politykę jagiellońską zorientowaną na Czechy i herezję za coś ważnego i nie widzi, ani katastrofalnych skutków tej polityki, ani degrengolady dworu, ani w ogóle nic. Tak jak dawniej wyrzucenie ludzi Zbigniewa Oleśnickiego z rady królewskiej i zastąpienie ich gangsterami z innych Małopolskich klanów, w większości przybyłych kilka wieków wcześniej z Czech nosi w tej pracy miano „wzmocnienia władzy królewskiej”. Podobnie jak odbieranie samodzielności finansowej regionom, takim jak choćby Warmia, to też jest wzmacnianie władzy. I kiedy przychodzi do omawiania kwestii Warmii pada w tej pracy zdanie następujące:

 

W lutym 1492 roku odpowiadając na petycję stanów warmińskich, ku wielkiemu przerażeniu obecnych na sali audiencyjnej posłów pruskich zagroził (król Kazimierz Jagiellończyk) spustoszeniem prowincji przez Tatarów, gdyby jego żądania nie zostały spełnione. Wiele wskazywało na to, że pod koniec ósmej dekady XV stulecia w sposobie sprawowania rządów pojawiły się elementy myślenia i działania protoabsolutystycznego , dla których dotąd nie było miejsca w polskim systemie politycznym.

 

Myślenie i działanie protoabsolutystyczne – tak autorka nazywa próbę wymuszenia haraczu na jednej z najbogatszych prowincji królestwa. Niestety nie postawiono w tej pracy pytania, z mojego punktu widzenia ważnego – ile Kazimierz Jagiellończyk zamierzał zapłacić Tatarom za splądrowanie domów i składów własnych, lojalnych poddanych.

No, ale zostawmy tę kwestię, bo różnica w ocenach panowania dynastii litewskiej w Polsce zawsze dotyka sprawy najważniejszej – doktryny. Po co istnieje państwo? Państwo Jagiellonów istniało po to, by członkowie rodziny panującej mogli realizować swoje polityczne obsesje na różnych tronach. Było to państwo opresyjne, w którym obywatele uzależnieni byli nie tylko od kaprysów króla, przeważnie im wrogiego, ale także od obcych banków, które król ten wpuszczał na lokalny rynek, by kredytowały jego idiotyczne i szkodliwe poczynania. Oczywiste jest, że żaden Jagiellon nie dysponował na tyle dużymi pieniędzmi, by móc prowadzić samodzielną politykę. Cesarz nawet nie dysponował takimi pieniędzmi, od tego miał Fuggera. Jagiellonowie zaś najpierw kredytowani byli przez bankierów żydowskich, a potem przez niemieckich. Władza pieniądza jest, jak wiemy przemożna i możemy się oczywiście oszukiwać długo, że jednak nie, ale w końcu i tak się o tym przekonamy. Polityka Jagiellońska była polityką skrycie wrogą wobec Kościoła. Autorka monografii już na wstępie pisze, że archiwa watykańskie zawierają mało informacji o Fryderyku Jagiellończyku, albowiem jego związki ze stolicą apostolską były luźne. No więc skoro tak, to z kim miewali ścisłe związki członkowie dynastii litewskiej? To jest oczywiste i dość proste. Czasem anegdotycznie o weselu w Landshut, albo o tym, jak to nieszczęśliwie wydano drugą córkę do Ansbach, gdzie zmarła wydając na świat to żmijowe plemię, w którym na plan pierwszy wysuwają się Georg i Albrecht Hohenzollernowie, wnuki Kazimierza Jagiellończyka. Jak pamiętamy o rękę Jadwigi córki Kazimierza i Elżebiety starał się Maciej Korwin, król Węgier, kandydatura ta została odrzucona, bo królowa Elżbieta uważała, że „Matyjasz chłop, kruczek, Wołoszyn, nie godzien jej, nie godzien...”. Władca najbogatszego wówczas królestwa na kontynencie, rezydujący stale w Wiedniu, który zdobył, nie był godny ręki Jagiellonki. Wydano ją za Fryderyka Hohenzollern von Ansbach, gangstera i czarownika, właściciela kopalń i różnych poważnych interesów, człowieka powiązanego z biznesem tureckim.

To są w mojej oczywiście ocenie sprawy szalenie istotne dla oceny panowania Jagiellonów, począwszy od Kazimierza na Zygmuncie kończąc.

Popatrzmy teraz na ten fenomen – oto brytyjski uniwersytet finansuje pracę dotyczącą Fryderyka Jagiellończyka. Dlaczego żaden polski uniwersytet tego nie sfinansował? Ja nie wiem. Autorka pisze, że Brytyjczycy słabo znają historię Polski, szczególnie zaś historię przełomu średniowiecza i doby nowożytnej. Ja zaś, po lekturze wstępu do jej pracy, myślę, że Brytyjczycy znają tę historię najlepiej i w dodatku interpretują ją tak jak trzeba, tyle że nikomu o tym nie opowiadają.

Jasne jest, że bez względu na to jakie rachuby biznesowo rodzinne miałyby poszczególne książęce i królewskie dynastie, sens polityczny mariaży istnieje tylko wtedy kiedy za pieniądzem stoi misja. Ja oczywiście nie wierzę w to, że ludzie w dawnych czasach nie rozumieli tych kwestii, że byli prymitywni, gamoniowaci i tępi, jak Elżbieta Rakuszanka żona polskiego króla. Na pewno rozumiał taki sprawy papież Pius II, autor napisanej po łacinie „Historii Czech”, która nie została jeszcze przetłumaczona na język polski, bo to za mało ciekawy temat dla polskich badaczy. No i żaden zachodni uniwersytet nie da na to stypendium. Można się więc w spokoju zajmować gender, albo krojem liter w przedwojennych neonach reklamowych.

Na pewno rozumieli te sprawy ludzi tacy jak Jakub Fugger, troszkę gorzej mogło być z cesarzem Maksymilianem, bo on wielokrotnie zdradzał objawy pewnego zagubienia. Z pewnością nie rozumieli tego Jagiellonowie, którzy po prostu szli za pieniądzem. To była i jest nadal droga prowadząca wprost do katastrofy. Ludzie pieniądza nie liczą się z nikim i z niczym, tylko realizują swoje plany i tak również było w przypadku szanownych małżonków obydwu królewien.

No, ale porzućmy te odległe sprawy i zajmijmy się współczesnością. Czy dziś misja państwa, czy jak kto woli doktryna ma się lepiej? Oczywiście, że nie. Ma się znacznie gorzej, bo nie ma nawet jawnego gangu, który dbałby o swoje legalne i nielegalne interesy. Dziś nikt nie będzie nas straszył Tatarami, tylko po prostu napuści ich na nas bez ostrzeżenia.

Wczoraj na przykład poseł Szejnfeld omawiał event, który określa się mianem dnia wychodzenia z szarej strefy. I to jest właśnie to napuszczanie Tatarów. Poseł Szejnfeld mówi nam, że jak nie wyjdziemy z szarej strefy, którą on i jemu podobni stworzyli, to przyjdą Tatarzy. On nie mówi tego wprost, żeby nas mocno nie denerwować, ale mówi ogródkami. Jak nie oddacie wszystkiego nam, to wezmą to inni i się z nami podzielą. I tak będziemy zarobieni. Mnie ten Szejnfeld denerwuje wprost niesamowicie, bo on reprezentuje typ oszusta entuzjasty. To zaś jest dla normalnych ludzi po prostu nie do wytrzymania.

Tak się dziś realizuje politykę wewnętrzną wobec zamożnych obywateli – dzień wyjścia z szarej strefy. Szejnfeld nie powiedział, czy przedsiębiorcy maja wychodzić z rękami w górze czy z założonymi na kark, ale może warto to doprecyzować.

Marek Magierowski z kolei pisze o tym, że Zachód przeszedł do ofensywy wobec Rosji i wymienia kilka punktów owej ofensywy. Niemcy na przykład zatrzymali budowę ośrodka szkoleniowego dla rosyjskich żołnierzy, Francuzi zastanawiają się czy sprzedać Putinowi Mistrale, a Brytyjczycy myślą intensywnie nad sensem kontraktów jakie mają podpisane z Moskwą. I to jest ta ofensywa. Ja tu nie chcę wzorem Warzechy i innych szydzić z Zachodu, bo to jest jeszcze gorsze niż postawa oszusta entuzjasty, ja mam tylko kilka pytań. Po pierwsze: czego mieli się uczyć rosyjscy żołnierze w tym niemieckim ośrodku? Ile Putin miał za to płacić Merkel? Do jakich zadań mieli być ci żołnierze przygotowywani? Bo rozumiem, że nie do walki z żołnierzami niemieckimi ani brytyjskimi, ani amerykańskimi? No to z jakimi? Po drugie: komu Francuzi sprzedadzą Mistrale jeśli nie weźmie ich Putin? Po trzecie: na ile opiewają kontrakty brytyjskie z Moskwą i czy brytyjskie zaangażowanie finansowe w Polsce jest większe niż sumy na tych kontraktach.

Ja to jeszcze raz powtórzę: negocjacje z Putinem toczą się nad naszymi głowami, nie bierzemy w nich udziału i jakiekolwiek objawy entuzjazmu w związku z tymi negocjacjami uważam za oznakę obłędu. Nie wierzę, by Putin wygrał, ale interesuje mnie jak będą przebiegały te negocjacje dalej, czy ktoś nie wpadnie na pomysł, by może wpuścić do Polski jakichś Tatarów znienacka, tak po prostu, żeby nadać wspomnianym układom nieco większą dynamikę i nowy koloryt. Potem wszystko wróci do normy oczywiście i Tatarzy wyjdą, ale co ze sobą zabiorą to ich. No i warto też zapytać czy my sami czasem tego najazdu nie będziemy musieli sfinansować, żeby odciążyć Amerykanów i poczuć iż sojusz to także odpowiedzialność. Szejnfeld przeznaczy na to z pewnością pieniądze tych ludzi, co wyszli z szarej strefy, z podniesionymi rzecz oczywista rękami.

 

Na naszej stronie jest już dostępna nowa książka Krzysztofa Osiejuka zatytułowana „Kto się boi angielskiego listonosza”. 31 marca Grzegorz Braun i ja mamy spotkanie we Wrocławiu w hotelu Tumskim, na wyspie Słodowej, początek o 18.00. W dniach 3-6 kwietnia odbywają się w Warszawie targi książki, na których będziemy z Toyahem, o ile dostanę na czas fakturę, bo jeszcze jej nie mam. W połowie miesiąca mamy targi książki w Białymstoku.

Jak zawsze zapraszam na stronę www.coryllus.pl Jeśli zaś ktoś nie lubi kupować przez internet może wybrać się do sklepu FOTO MAG przy stacji metra Stokłosy, do księgarni Tarabuk przy Browarnej 6 w Warszawie, albo do księgarni wojskowej w Łodzi przy Tuwima 33, lub do księgarni „Latarnik” w Częstochowie przy Łódzkiej 8. Nasze książki można także kupić w księgarni „Przy Agorze” mieszczącej się przy ulicy o tej samej nazwie pod numerem 11a.No i jeszcze jedna księgarnia ma nasze książki. Księgarnia Radia Wnet, która mieści się na parterze budynku, przy ulicy Koszykowej 8.

 

Na koniec mam jeszcze niespodziankę. Powstał trailer albumu komiksowego „Romowe”, który można kupić na naszej stronie. Jest to historia wyprawy jaką z polecenia Kazimierza Odnowiciela podjęli dwa ludzi, rycerz i mnich, w celu odzyskania relikwii wywiezionej z Gniezna w czasie najazdu Brzetysława – głowy świętego Wojciecha. Kazimierz Odnowiciel reaktywując państwo potrzebuje znaków, które podkreślą jego misję i charakter oraz związek ze światem chrześcijańskim. Głowa św. Wojciecha przechowywana jest w miejscu zwanym Romowe, głęboko w pruskich borach. Komiks ten jak pamiętacie został obłożony klątwą przez rodzime środowiska neopogańskie, co rzecz oczywista ucieszyło mnie niezmiernie, albowiem znacznie zwiększyło sprzedaż. Zapraszam. Www.coryllus.pl

Oto trailer:

 

http://vimeo.com/88819935

coryllus
O mnie coryllus

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (71)

Inne tematy w dziale Polityka