Bo nie widzą zagrożenia. To jest jedyna odpowiedź. Idźmy dalej. Dlaczego nie widzą zagrożenia? Bo wszystkie działania oddolne, wszystkie marsze i kontrmarsze, śpiewy patriotyczne i śpiewy po rosie są pod kontrolą tajniaków. Każda ruchawka, która idzie protestować przeciwko Tuskowi jest ustawiona. Tusk ma w nosie to wszystko i nie reaguje. Ktoś jednak reaguje na takie rzeczy. Kto? Różni cyngle, którzy zostali wydelegowani do prasy i internetu po to, by obrzydzać tak zwanym „zwyczajnym obywatelom” całe absolutnie uniwersum z wyjątkiem gołej baby i golonki z chrzanem. Czynią to ci ludzie nader skutecznie. Do tego stopnia skutecznie, że zarzucili wszelkie twardsze niż pieprzenie głupot formy nacisku. Tak się rozbestwili, taką miękkość poczuli przed sobą, że dopiero pojawienie się Marysi Sokołowskiej przywróciło ich do przytomności. I teraz zastanawiają się skąd się ta Marysia wzięła. Kto ją nasłał? Jak zauważycie zastanawiają się głównie nasi, bo ona robi im konkurencję na tak zwanym rynku patriotycznym, gdzie zostali oddelegowani, celem rozmiękczania mózgów i formułowanie misji, nie skomplikowanej wcale, bo polegającej na tupaniu w rytm. Gazownia i cała reszta nie interesuje się Marysią, mają ją w nosie. Dlaczego? Otóż, jak sądzę, doskonale wiedzą, skąd i dlaczego pojawiła się nagle taka dziwna dziewczyna. Spróbujmy się zastanowić co takiego się wydarzyło ostatnio, że uruchomiło lawinę dziwnych zdarzeń. Ostatnio była u nas niejaka Obama i powiedziała, że jesteśmy jej najlepszym przyjacielem i pojechała dalej. Ktoś tam szydził, że Obama mówiła to wszędzie gdzie tylko zajechała, ale u nas jak widać ma to pewne, dość delikatne, ale jednak, konsekwencje. Oczywiście, można nie łączyć Obamy z Marysią i jej wystąpieniem, ani z tymi taśmami, które wczoraj ktoś przyniósł Latkowskiemu. No, ale ja, znany bajkopisarz i fantasta jednak je połączę. Gdybym tego nie zrobił, musiałbym uwierzyć, że najważniejszą postacią w polityce Europy Środkowej jest pan Kwaśniewski Olek. I właśnie dla niego zamyka się sejm przed dziennikarzami. Po co zamykać sejm przed dziennikarzami? Wszyscy są przecież kupieni. Jak im się powie, żeby byli cicho to będą. No po to przecież, że wśród tych dziennikarzy i pewnie posłów też są jacyś znajomi kolegów Obamy. Ona zaś, ta Obama, postanowiła najwyraźniej, z jakichś przyczyn przegrupować trochę siły na naszym terenie. O cóż może chodzić? Z Kwaśniewskim pewnie o to, żeby nie angażował się w znajomości z ludźmi starego reżimu na Ukrainie, a może też o to, żeby coś tam oddał, co wziął, a co z istoty nie było jego. Nie będę zgadywał. Z Tuskiem zaś i jego ludźmi chodzi o to, żeby miss Merkel wyznaczyć jakieś wreszcie granice zaufania, żeby pomyślała kobiecina trochę nad tym przysłowiem – sky is the limit i zrozumiała, że ono nie jest skierowane do niej. Bo nawet kogoś tak bardzo zdeprawowanego jak Tusk można wymienić. Nie będzie to proste, ale od czegóż mamy polskich patriotów, od czegóż?
Dokładnie pamiętam wystąpienia doktora Przywary, czyli FYM-a, wystąpienia sprzed lat, w których pojawiało się bez przerwy zdanie: w zasadzie nie ma państwa. I pamiętam jak Krysztopa i reszta zgrai szydziła z FYM-a, że chrzani głupoty. Pamiętam też oczywiście jego obrońców. A w związku z tym nie mogę ekscytować się rewelacjami nagranymi przez kogoś tam w restauracji „Pod ślepą sową”, bo i czym się tu podniecać. Wyszedł Sienkiewicz i powiedział, że państwo jest fikcją. No i co z tego? Od 5 lat blogerzy piszą, że państwo jest fikcją. Ktoś miał co do tego jakieś wątpliwości? Piszą to blogerzy wstawieni w blogosferę – tacy jak FYM i dziadki prawdziwki ulepione z pierwotnej materii chaosu, które się tu pojawiają co jakiś czas, błyszczą jak gwiazda szeryfa na piersi przedszkolaka i znikają, bo nie mają ani żadnego oparcia, ani wytrwałości. My wszyscy już jesteśmy przyzwyczajeni do tego komunikatu. Teraz zapewne chodzi o to, by przyzwyczaić doń tak zwanych „zwyczajnych obywateli”. Na głosiciela złej nowiny wytypowano człowieka, który miał i ma za uszami najwięcej i głośno się cieszył, że „teraz wreszcie będzie można robić interesy z Rosją”, czyli ministra Sienkiewicza. No i cóż tu rzec? Idź se Sienkiewicz zrób interes z Ruskim...chyba tylko tyle, bo co więcej. Do kogo Sienkiewicz przemawiał pod tą „Ślepą sową”? Do Marka Belki, wszyscy słyszeliśmy. Skoro tak, to może warto przypomnieć kim jest Marek Belka. Ja słyszałem dawno temu, że to jest pan z pierwszego garnituru ruskich agentów przerobionych na agentów amerykańskich. To nie musi być prawda, ale załóżmy, że tak jest. I co? Czy jakieś nieprzyjemności spotkają Marka Belkę w związku z tymi taśmami? Nie sądzę. Myślę, że tu chodzi wyłącznie o Sienkiewicza i Tuska. Poznaję to po entuzjazmie z jakim „nasi” reagują na pojawienie się tych taśm. Wreszcie coś normalnego – myśli Warzecha. Wreszcie coś co rozumiemy i pojmujemy sercem i umysłem – cieszy się Mazurek.....Mediaworkera, który to nagrał zapraszają do telewizji republika, a on opowiada o szczegółach swojego mediaworkerskiego warsztatu szpiegowskiego i jest fantastycznie. Wreszcie jest szansa, że coś się zmieni....taka myśl też się pojawia. Czy ma ona jakieś podstawy? Myślę, że nie. A myślę tak dlatego, że nie wiemy i oni też nie wiedzą, co Obama mówiła po cichu to Komorowskiego i różnych innych ludzi z jego otoczenia. Nie ma ani jednej przesłanki bowiem, by rokować na poważną zmianę. „Nasi” zaś, którzy się tak cieszą są po prostu pastuchami trzód, sami się w tej roli obsadzili, bo im się zdawało, że to jest dobry punkt do rozpoczęcia kariery. Nie jest, my to wiemy. A wiemy to stąd, że jednakowoż nie jesteśmy bydłem, choć w tej roli nas obsadzono. Nikt nie negocjuje z pastuchami, no chyba, że mają oni imiona takie jak Dawid, Saul, albo podobne. Cóż za zmiana więc nas czeka? Trudno ją nawet określić, na pewno nie będzie to zmiana jakościowa. Nie można jej też nazwać ilościową, a jeśli już to w niewielkim stopniu, bo nie wiadomo ilu nowych darmozjadów dorwie się do żłobu. Może okazać się po prostu, że nowym premierem zostanie Marek Belka. No, a co z „naszymi”. Nie zostaną zwolnieni, o nie, będą nadal podgrzewać nastroje patriotyczne i tupać, tupać, tupać....
Dziś o 15.00 mamy wraz z Grzegorzem Braunem pogadankę w Białymstoku, w kinie „Ton” nieopodal katedry. 23 czerwca zaś w Hotelu Europejskim w Krakowie odbędzie się mój wieczór autorski, początek o 17.30. Zapraszam. No i zapraszam oczywiście na stronę www.coryllus.pl



Komentarze
Pokaż komentarze (34)