coryllus coryllus
3733
BLOG

Patrioci wszystkich krajów łączcie się!

coryllus coryllus Polityka Obserwuj notkę 29

 Wczoraj w swojej nieopisanej naiwności zasugerowałem, że opisany przez KrzysztofaVargę film, gdzie agenci amerykańscy likwidują bandę o kryptonimie Szajka Pruszków, nie może istnieć w rzeczywistości. On jednak istnieje. Normalnie zrobili odcinek jakiegoś serialu gdzie polscy bandyci z wytatuowanymi na piersiach orłami porywają ludzi. Ich pseudonimy to: AK, Kraków i jakieś inne w tym stylu, żeby się każdy młody Żyd zorientował, że chodzi o Polskę i Polaków. Popatrzcie jak daleko odeszliśmy od Banaczka. W jego czasach kino amerykańskie kokietowało narody Europy wschodniej, powstawały filmy i detektywach z Polski, z Węgier i z innych państw. Dziś nikomu już na tym nie zależy. Europa wschodnia, bo jakże to inaczej interpretować, jest w orbicie wpływów amerykańskich, ma ten swój dobrobyt rodem z Biedronki, żołnierze jej służą gdzie im się każe, więc nie ma już żadnego powodu, żeby mieszkającym tu ludziom dawać cokolwiek. Można zrobić z nich ponurych gangsterów idiotów z wytatuowanymi orłami na klacie.

Te orły to rzecz jasna profanacja godła i ja nie rozumiem, dlaczego tak wychwalana tutaj Reduta Dobrego imienia nie złożyła jeszcze listu protestacyjnego w ambasadzie amerykańskiej, dlaczego Maciej Świrski wraz z Ziemkiewiczem nie stoją na samochodzie z platformą i nie wrzeszczą przez megafon – ręce precz od orła, ręce precz od orła...Ten film, z tego co mówią ludzie, jest znacznie gorszy niż „Nasze matki i nasi ojcowie”, bo tam polscy partyzanci, choć ukazani niezbyt chwalebnie, są jednak partyzantami, nie bandziorami. Rozumiem, że Reduta Dobrego Imienia, broni tego imienia jedynie przed Niemcami. Inni mogą szkalować nas bezkarnie i tatuować godło nawet na dupie, jeśli im przyjdzie ochota.

To nie koniec. Ponoć jest jeszcze film, w którym widać jak z małej, kupionej na wyprzedaży, tajemniczej skrzyneczki wyskakuje demon mówiący po polsku. Nie ma na niego siły. Dopiero rabin egzorcysta jakoś sobie z nim radzi, ale niestety ginie. Z polskimi demonami nie ma bowiem żartów. Wie to dokładnie Jan Tomasz Gross i ten drugi, taki mądry, jakże mu tam...O już wiem...Zygmunt Bauman....Oni doskonale wiedzą, że nie ma z tymi demonami żartów. No więc do dzieła Reduto Dobrego Imienia, obrończyni wszystkich naszych wartości najświętszych, nie ma na co czekać!!!!

Ponoć Owsiak postawił na baczność wszystkich tych utytłanych w błocie biedaków, co stoją pod sceną w Kostrzynie. Powstaniem Warszawskim ich do pionu postawił. Nie ma bowiem żartów, patriotyzm jest teraz najmodniejszym trendem. Ponoć, tak wczoraj napisał Toyah, reżyser filmu „Ladies” jest już patriotą, a do wytatuowania sobie orła na dupie szykuje się Olbrychski. Na klacie nie można sobie nic tatuować, bo to symbol Pruszkowa przecież. Tak to pokazali w tym serialu amerykańskim, który po polsku nazywa się „Wybrani”. „Wybrani”? Czy nam to czegoś nie przypomina? Czy nam to nie przypomina opisywanych tu kiedyś plemion z pogranicza Brazylii i Paragwaju, które uważały się za absolutną doskonałość, a w tajemnicy przed wszystkimi pożerały larwy wydłubywane z pni? No jasne, że tak. O to właśnie bowiem chodzi w tych serialach i w tym wybraństwie.

Nasz kolega Onyx wrzucił tu wczoraj link do zapowiedzi jeszcze jednego filmu. Oto znany policyjny reżyser Patryk Vega, który się tak przezwał, bo miał nadzieję, na karierę w Hollywood (o żesz, skąd się ci debile biorą), nakręcił film pod tytułem „Służby specjalne”, gdzie pokazana jest oczywiście sama prawda. Polega ona na tym, że mamy dwójkę młodych bohaterów i jednego starszego. Ten starszy jest oczywiście szlachetnym, byłym już oficerem SB. Nie wiemy czy to on akurat zakładał mafię pruszkowską, trzeba by sprawdzić czy nie ma gdzieś wytatuowanego orła, ale jest jest ten pan bohaterem pełną gębą. I na tych właśnie serialach wychowywać się będą kolejne pokolenia młodych Polaków. I jeszcze na Owsiaku. I będzie patriotyzm pełną gębą. Ponieważ my tutaj wiemy, że nie ma żadnego patriotyzmu od własności, zadajemy pytanie: a gdzie jest własność? Już wyjaśniam. Otóż własność jest w rękach kolegów tego pana z serialu Vegi. Oni bowiem, namnażając się od 25 lat w tempie wykładniczym, szukają po przejściu na emeryturę jakichś innych niż służba form aktywności. No i zapełniają różne nisze. Jest ich coraz więcej w biznesie, na wyższych uczelniach, w muzeach, w filmie, w mediach, na rynku książki. Biorą się także za pisanie, bo właściwie czemu nie. Są w końcu wybrani, a wybrani nie mogą się na emeryturze zajmować byle czym. Muszą pisać o miłości prawdziwej jak Wiśniewski, albo o swoich przygodach, jak inni. Wszystko zaś zmierza ku temu, żeby „cały naród stał się jednolicie partyjny” jak powiedział klasyk. Tylko kto wtedy będzie wrogiem? Pruszków nie, Wołomin nie, agenci amerykańscy nie, ich matki i ojcowie też nie. No to kto? No ci, którzy będą kwestionować to ich wybraństwo. To zaś jest niesłychanie proste i na razie niegroźne. Wystarczy napisać: panie Vega pański film jest nieprawdopodobnym gniotem, a grający w nim aktorzy lepiej by zrobili tatuując sobie orły na tyłkach. No i już, to tyle. Na razie jak powiadam, niczym to nie grozi, ale w miarę jak nasi bohaterowie wsławieni w akcjach niebezpiecznych wypełniać zaczną wszystkie nisze i zagarniać każdy pałętający się samopas grosz, jedynym wrogiem będziemy my, my ludzie kwestionujący ich pozazawodowe kompetencję i wrażliwość. Niestety nie mamy wyjścia i musimy to robić, miejsce jest bowiem ograniczone i my też chcemy żyć. No a do tego łatwo może się zdarzyć, ze jak jakiś dobry ubek nie sprawdzi się w filmie, w książce, na uniwersytecie czy w telewizji to zacznie malować obrazy, albo komponować muzykę, albo wręcz śpiewać. No i wtedy się dopiero zacznie.

Bo przecież koledzy mu od razu pomogą i okaże się, że jest świetny. Jak zrobi klapę to się jakiś budżet na tę jego płytę przewali i też będzie dobrze. Bo w końcu nie chodzi o sławę prawdziwą, tylko o potwierdzanie wybraństwa. Do tego zaś najlepiej nadają się pieniądze. Chodzi o to, by mieć do nich łatwy i bezpośredni dostęp. Wtedy człowiek ma pewność, że jest wybrany, nawet jak słabo śpiewa. Czy już wiecie dlaczego w Ameryce ludzie z taką łatwością dorabiają się majątku, a u nas idzie to tak ciężko? To proste, tam wszyscy są emerytowanymi funkcjonariuszami, od reżyserów po obsługę stacji benzynowych. Nie kapują tylko ci co biedniejsi Murzyni. U nas zaś mamy jeszcze trochę wolności. I trochę miejsca dla tak zwanych zwykłych ludzi. Nie wybranych na szczęście do niczego. I oni właśnie zamienią się w najbliższych latach w Murzynów. A kiedy spalą kilka samochodów z wściekłości, Owsiak zacznie lansować ich czarno-białą muzykę, muzykę gniewu. I znów sobie na tym trochę zarobi.

Zapraszam wszystkich na stronę www.coryllus.pl gdzie trwa wielka sierpniowa promocja. Dwie Baśni w cenie jednej. Zapraszam też do sklepu FOTO MAG przy stacji metra Stokłosy w Warszawie, gdzie promocji nie ma, ale można sobie kupić książki i nie płacić za przesyłkę.

coryllus
O mnie coryllus

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (29)

Inne tematy w dziale Polityka