401 obserwujących
2903 notki
12260k odsłon
6059 odsłon

O naśladowaniu Zbiga Pełczyńskiego

Wykop Skomentuj37

 Ktoś wczoraj podrzucił na stronie coryllus.pl taki oto link

 

http://prawy.pl/z-kraju/6837-w-skierniewicach-powstala-akademia-ksztalcaca-przyszla-elite-polski - See more at: http://coryllus.pl/?p=1643#sthash.qQKf194p.dpuf

 

Chodzi jak widzicie o to, żeby powstała w Polsce kolejna szkoła liderów, która wykształci elity. Tylko wiecie, teraz to już takie prawdziwe elity, nie oszukane, elity z Bogiem, honorem i ojczyzną w klapie. Ja może nie powinienem tak szydzić, bo w tym przedsięwzięciu uczestniczy przecież Grzegorz Braun, ale jest tam też Janusz Korwin Mikke, więc sobie troszkę poszydzę, a co mi tam. Zacznijmy od początku czyli od zwrotu „tworzenie elit”. To jest brednia wykrystalizowana jak saletrzana szczotka na słonych skałach północnego Maroka. Nie ma czegoś takiego jak „tworzenie elit”. Nie może być z istoty, bo oznacza to, że ta tworzona elita nie jest żadną elitą, ale zbiorowiskiem oszukanych gamoni. Prawdziwą zaś elitą są ci, którzy ją tworzą. Jakie mają zamiary w związku z tym tworzeniem? Ponure i zbrodnicze w najgorszym razie, a nieuczciwe w najlepszym. Mogą być też po prostu głupi. W tym przypadku obstawiam mutację opcji drugiej i trzeciej. Poznaję, że twórcy ten przyszłej, skierniewickiej elity mają zamiar na tworzeniu jej trafić parę groszy, a że nie są zbyt rozgarnięci to zaczynają od razu z grubej rury, do Pana Boga. Po czym poznaję, że tak jest? Po przykładzie z gruszkami. Pan profesor przyniósł na inauguracyjny wykład parę gruszek, jedne były duże i ładne, a drugie małe i parszywe. Te drugie to obecna, dzika elita Polski, a te pierwsze to ta przyszła, zaszczepiona, szlachetna, która odmieni oblicze kraju.

Mam nadzieję, że wszyscy widzą jak idiotyczna jest ta formuła i nie muszę już nic więcej dodawać. Kiedy popatrzymy na fotografie pomieszczone w tym tekście uderzy nas od razu pewna ich teatralizacja, wyglądają jakby były zaaranżowane, szczególnie zaś te, gdzie widać adeptów nowej akademii, którzy, wszyscy jak jeden, wyglądają niczym młody Korwin-Mikke.

Ponieważ każdy z tych ludzi am, tak sądzę, parcie na szybki sukces, a wzorem człowieka sukcesu jest dla nich Korwin-Mikke, rzecz skończy się najdalej na drugim roku, kiedy okaże się, że muszka własnoręcznie wiązana to jednak za mało, żeby utrzymać się w awangardzie postępu konserwatywnego. O to, bowiem w tym wszystkim chodzi, żeby kroczyć w awangardzie postępu, a jednocześnie być konserwatystą. Taki paradoks proszę Państwa.

To jest, jak widzimy, któraś z kolei szkoła elit, one wszystkie zaczynają tak samo i tak samo kończą – w zapomnieniu. Dlaczego? Bo nikt tam nie rozumie, po co kształci się elity państwa i jak się to robi. Otóż te tak zwane elity państwa kształci się wtedy kiedy państwo wybiera się na podbój. Ludzie ci zaś będą mieli za zadanie administrować podbitymi terenami i manifestować wobec krajowców wyższość swojego państwa i swoją własną. No, a na jaki podbój szykują się ci chłopcy ze Skierniewic? Na podbój Polski jak rozumiem. Ich miny zaś, ich muszki i krawaty służyć mają, tak jak muszki i krawaty innych absolwentów szkół elitarnych do manifestowania wyższości wobec krajowców, krajowców czyli nas. Tak zwane elity w państwach idących na podbój kształci się szybko i po łebkach, bo ludzi ci są potrzebni do określonych zadań „na już”. W XVI wieku elity Wielkiej Brytanii to byli nawigatorzy ze szkół zakładanych przez Johna Dee, potem zaś urzędnicy korony, którzy nie kształcili się w żadnych szkołach liderów czy czymś podobnym, ale normalnie w Eaton. Studiowali zaś w Oksfordzie i Cambridge.

Do czego i komu są potrzebni ci chłopcy ze zdjęć? Do tego, żeby kadra tej niby uczelni mogła sobie trochę zarobić. Nic więcej nie wchodzi w grę.

Nową formą kształcenia elity była szkoła Zbigniewa Pełczyńskiego w Londynie, która wykształciła przywódców państw uwolnionych z komunizmu. Urzędników korony zarządzających terenami podbitymi i manifestujących strojem i zachowaniem swoją wyższość wobec krajowców wykształciła ta szkoła, a nie żadnych przywódców. To jest oczywiste i widoczne. Nie widzą tego tylko idioci tworzący polskiej, malutkie odpowiedniki takich szkół, którym się zdaje, że ratują w ten sposób ojczyznę. To są brednie.

Prześledźmy jak to było z tymi elitami na Wyspie, tak po łebkach. Do czasów Henryka VII elitą byli baronowie i Kościół. Dynastia Lancaster osłabiła baronów za pomocą zagrabionych po świecie pieniędzy na tyle, że Tudorowie rozprawili się z nimi łatwo. Gorzej było z Kościołem, trwało to ładnych parę dekad, zanim został unieważniony. Majątki rozkradziono, ziemię zabrano, miał być sukces, a przyszła niestety nędza. Nędzę tę zasłaniano rabunkiem odległych ziem, jak w czasach Lancasterów oraz propagandą produkowaną przez niejakiego Szekspira. Kiedy okazało się, że nie ma już kogo rabować, bo wszyscy oprzytomnieli i rozumieją po co przypływają do nich Anglicy, miejscowe gangi postanowiły obrabować króla. Następnie zaś odrąbać mu głowę. Nic to nie pomogło, bieda panowała nadal, i szefowie syndykatów, w tym tego udającego Kościół Powszechny postanowili sprowadzić na wyspę Żydów. W nadziei, że oni używając swoich sposobów przyciągną tam kapitał. Żydzi nie chcieli o tym słyszeć, bo bali się, że Londyn ich wykorzysta, a następnie wszystkich wrzuci się do Tamizy, jak to już drzewiej bywało. Negocjacje trwały długo i zakończyły się nie za Cromwella bynajmniej, jak to się powszechnie kłamie, ale za Karola II Stuarta. Obecność Żydów na Wyspie rozpoczęła nowy okres w historii kraju. Jego symbolem był podbój jeszcze odleglejszych krain, głównie Indii i Ameryki, ale nie tylko.

Wykop Skomentuj37
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale