coryllus coryllus
4475
BLOG

Czym Stasiuk różni się od Jałowieckiego?

coryllus coryllus Polityka Obserwuj notkę 58

Dla wszystkich jest jasne od dawna, że tak zwanych popularnych pisarzy kreuje w Polsce milicja i wojsko. Nie sądzę, by to się zmieniło za mojego życia, tak więc nie spodziewam się zostać popularnym pisarzem. Funkcją pisarza wykreowanego przez wymienione instytucje jest wpływanie na umysły tak zwanych inteligentów, czyli biednych durniów wychowanych w kulcie byle jakiej książki, najlepiej zaś takiej która atakuje i obezwładnia ich młodzieńcze emocje. Innej funkcji pisarstwo takiego Stasiuka nie ma i mieć nie będzie, choćby się Stasiuk skichał. Jego popularność jest wypadkową wysokości dotacji, jakie państwo nasze wykłada na wydawanie jego prozy oraz kampanii promocyjnych, które co jakiś czas urządzają mu gazownia i telewizja. Jak zwykle uprzedzić muszę w tym miejscu, że jeśli ktoś napisze w komentarzu, że powoduje mną zazdrość o sławę Stasiuka, dostanie takiego kopa niżej krzyża, że mu się komunijna oranżada odbije.

Dziś z rana zaatakował mnie wywiad ze Stasiukiem zamieszczony w witrynie WP. Konwencja tego wywiadu jest taka jak zwykle, czyli mamy tu ucznia, miastowego gogusia po studiach dziennikarskich, który przybywa do jaskini prawdziwego mistrza. Po naukę przybywa i po doświadczenie. To jest konwencja, która jak się okazuje jeszcze kogoś uwodzi, choć w Ameryce dawno już ją przerobili na kreskówki. No, ale u nas jest inaczej, bo niby cóż mają robić ci wszyscy młodzi mężczyźni snujący się po opustoszałych miastach? Chlać? Nawet jak zaczną chlać i tak ktoś im w końcu podsunie tego Stasiuka do czytania i oni uznają, że to jest świetne i prawdziwe i Stasiuk będzie ich mistrzem.

Trzeba by teraz pomyśleć na czym ci młodzieńcy się znają? Co ich interesuje? Nic. Nie mają też żadnych planów, a widząc takiego Sasiuka myślą, sobie, że on też nic nie umie, na niczym się nie zna, planów nie ma, a proszę pisarzem został. No więc informuję wszystkich, że pisarstwo Stasiuka rodziło się w organizacji o nazwie Wolność i Pokój, gdzie prócz Stasiuka był także Jan Rokita. Nie dla was więc biedni durnie z prowincji jest droga, którą kroczył i kroczy nadal pan Andrzej udający beskidzkiego rozbójnika. To jest oszust żyjący z państwowych dotacji wynajęty do robienia propagandy. W wywiadzie, który dziś przeczytałem Stasiuk przedstawia się jako ten, który wkurza prawicę. Nie dość, że wkurza to jeszcze krytykuje jej literaturę. Autorzy prawicowi nie mają stylu. Może i nie mają, ale taki Ziemkiewicz jak go posadzić przy maszynie, będzie stukał i stukał, aż nastuka dziesięć stron litego tekstu. Stasiuk zaś wysiądzie po dwóch i proszę mi nie wmawiać, że to przez hemoroidy. Ostatnia książka Stasiuka, którą braliśmy mylnie za jego dzieło, to po prostu kolejny wywiad rzeka. Czyli on już nawet nie pisze, tylko pieprzy te farmazony o prawicy, którą wkurza. Ziemkiewicz wkurza salon i Stasiuk prawicę....fajnie by było, żeby to jeszcze kogoś interesowało, albo komuś podnosiło ciśnienie. Ktoś powie, że mi podnosi. Podnosi, ale akurat nie to. Stasiuk pisze o Polsce, że jest okropna, wredna, że jest kobietą fatalną i wciąga nas w pułapki, ale jednocześnie jest piękna i fascynująca i on ją kocha na swój sposób. Pan dziennikarz zaś robi z tego głupka jakiegoś takiego uwikłanego w polskie sprawy Wallenroda, który ani wejść ani wyjść z nich nie potrafi. Czytam te głupoty i myślę o Mieczysławie Jałowieckim, jedynym z najwybitniejszych polskich autorów, myślę o jego wyuczonym zawodzie, o talencie do języków, o karierze w dyplomacji i jego myślach, która krążyły wokół spraw dla Polski najistotniejszych. Myślę o tych wszystkich kwestiach, na których Jałowiecki znał się doskonale, tak doskonale, że imponował tym Brytyjczykom, co jak wiecie nie jest łatwe. I patrzę potem na tę siwą łajzę, która mówi, że prawica nie ma stylu, a on ma, na tego byłego menela, który wypowiada się w kwestiach, o których nie ma zielonego pojęcia, na tego drobnego cwaniaczka, który pozostawiony sam sobie musiałby zacząć żebrać, żeby przeżyć. Patrzę na to wszystko i nie mogę uwierzyć, że to co widzę jest prawdą. Nie ma Jałowieckiego w powszechnej świadomości, a Stasiuk jest. I sami zobaczcie gdzieśmy dojechali i jaką pulpę musimy łykać. Bo rozumiecie, że nie chodzi tylko o Stasiuka. Na naszych oczach strugają z banana polityka, pisarza, dziennikarza czy kogoś jeszcze innego i my musimy wierzyć w kompetencje tej małpy, choć wszystkie jej słowa i czyny świadczą o tym, że nie ma ona żadnych kompetencji. Musimy wierzyć, bo nawet jeśli nie uwierzymy to nasi sąsiedzi, koledzy z pracy, przypadkowi ludzie poznani w pociągu powiedzą nam – no wie pan, ale to jest przecież niemożliwe, żeby wszyscy tak łgali, ten Stasiuk ma przecież całkiem, całkiem te przemyślenia – i wtedy koniec, dyskusja się urywa, bo o czym tu gadać.

Myślę, że sprawdzanie czy ktoś jest czy nie jest pisarzem powinno się zaczynać od pytania o zawód. - Jaki ma pan zawód panie pisarzu? Ja na przykład jestem technikiem leśnictwa. Bułhakow był lekarzem, a Jałowiecki agronomem. Jeśli pisarz nie ma zawodu, to znaczy, że nie nadaje się do pisania. Jeśli kończył politologię, albo dziennikarstwo niech się zabierze za kopanie kartofli. Jeśli ma za sobą polonistykę jest jeszcze gorzej, nie może się nawet za te kartofle wziąć. Pytam więc: jaki pan ma zawód panie Stasiuk? Czego się pan nauczył praktycznie w szkole, poza oczywiście zatrzymywaniem samochodów „na stopa”, bo to trochę za mało.

Dylematy Stasiuka są dęte i fałszywe, podobnie jak jego książki. Nie można ich w żaden sposób porównywać do okoliczności, z którymi zmagał się Mieczysław Jałowiecki. Nie chcę tu wprost nazywać Stasiuka idiotą, ale sami popatrzcie na to co mówi i Jarosławie Kaczyńskim

 

Jego biografia to dramat szekspirowski. Spięcie emocji, szaleństwo, które gdzieś tam w nim buzuje. Naprawdę szkoda, że Szekspir nie żyje, bo by miał jedno arcydzieło więcej dzięki Kaczyńskiemu. Wysoce tragiczna postać. Ma dwie możliwości: albo grać swój dramat do końca, albo jak Wałęsa zamiast wielkiego finału wybrać emeryturę. Coś czuję, że wybierze pierwsze rozwiązanie. Trochę strach, ale ciekawość i szacunek dla sztuki w mym sercu przeważa. 
 

I to jest pisarz? Człowiek który buduje swoje wizje na podstawie braku jakiejkolwiek informacji, poza spreparowaną przez media. To tak, jakby Jałowiecki siedział w Wilnie i pisał o polityce mocarstw wobec Gdańska na podstawie doniesień prasy niemieckiej. Czy Stasiuk jest świadom oszustwa, w którym uczestniczy? Myślę, że nie, że on jest w tym obłędzie szczery. On nie wie nic na temat Jarosława Kaczyńskiego, a uważa za potrzebne zabieranie głosu w jego sprawie. Nie ma pojęcia o Polsce, w której przecież nie uczestniczy inaczej, jak przez jej okradanie, a musi o niej pisać. Po co on to robi? Stasiuk, żeby wkurzyć prawicę, nie pisze konkretnie kogo, nazwał swoją owcę Smoleńsk. I co? Wkurzyła się jakaś prawica? Nic nie słyszałem. Ziemkiewicz i reszta mają Stasiuka w najciemniejszym miejscu swoich trzewi, nic ich on nie obchodzi. Jedynie my tutaj czasem coś o nim napiszemy, a i to w chwili, kiedy już absolutnie nie ma o czym pisać. Dziś miałem pisać o Rymanowskim, ale zobaczyłem ten wywiad i pomyślałem, że Rymanowski może zaczekać. No i mamy Stasiuka. Ten zaś zabiera rzecz jasna głos w sprawie Kukiza, którego nie traktuje tak, jak to się Kukizowi należy, czyli przez pryzmat jego znajomości z oficerami, ale uważa, że Kukiz to samotny buntownik, który rozpieprzy układ. Do kogo są te komunikaty? Bo rozumiem, że nie do prawicy. Do młodzieży jak mniemam, Stasiuk, stary dziad, kokietuje młodzież, bo tylko nastolatki i studenci pierwszych lat są jeszcze w stanie uwierzyć w te jego brednie. Nie łudźcie się jednak, że Stasiuk zniknie, nie zniknie podobnie jak Kukiz, Petru i cała reszta. Oni będą istnieć zawsze, jak umrą podmieni się ich na kogoś podobnego, albo wystąpią jako hologramy. Ci ludzie to zamach na waszą inteligencję i na wasze serca, to jest podła dywersja, którą system infekuje dusze ludzi nieświadomych, w dodatku za nasze wspólne pieniądze. Póki więc jest jeszcze czas, porzućcie Stasiuka i weźcie do ręki książki Mieczysława Jałowieckiego, dyplomaty, agronoma, poligloty, człowieka który naprawdę miał do czynienia z Polską i który wierzył, że ma ona przyszłość. Wiem, wiem, Jałowieckiego nie ma bibliotekach, nie ma go w księgarniach, nie ma go praktycznie nigdzie, ale to nic. Musicie czytać jego książki, wszyscy musimy, przede wszystkim zaś nasze dzieci powinny je czytać. Stasiuk zaś do zsypu.

 

Zapraszam na stronęwww.coryllus.pl, do Sklepu FOTO MAG przy stacji metra Stokłosy, a także na kiermasze IPN, gdzie będę sprzedawał swoją nową Baśń i nowy album, odbędą się one 10 i 13 czerwca przy Marszałkowskiej, w dawnym lokalu kawiarni Budapeszt.

 

I jeszcze informacja o wystawie obrazów Agnieszki Słodkowskiej

 

Czynna jest ona do 1 lipca w Bibliotece Publicznej im. St. Staszica w Dzielnicy Bielany m.st. Warszawy, ul. Duracza 19, od poniedziałku do piątku w godzinach od 10-20, w soboty od 10-15, a w najbliższą środę (27 maja) z powodu odbywającego się tam szkolenia wystawę można oglądać między 16-19.

coryllus
O mnie coryllus

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (58)

Inne tematy w dziale Polityka