coryllus coryllus
3545
BLOG

Komiksy, memiksy i książki

coryllus coryllus Polityka Obserwuj notkę 72

Pewien mój kolega, który ma za sobą burzliwą bardzo przeszłość, a dziś pracuje na etacie „starca z gór” i często podsuwa mi różne koncepty, wymyślił fantastyczną nazwę. Brzmi ona – memiks. Wymyślił tę nazwę dla naszego produktu, który póki co nazywany był albumem. Chodzi o ten niby komiks pod tytułem „Narodziny świata w 20 obrazach”. Za miesiąc będziemy mieli drugą część i w związku z tym warto już teraz ujawnić, jak ta nowa jakość na polskim rynku książki będzie się nazywać. No więc powtarzam:MEMIKS. Memiks, ponieważ zawiera ona graficznie wyobrażone memy dotyczące kultury i historii, z którymi czasem się rozprawiamy bez litości, a czasem je rozbudowujemy w kierunkach zbliżających nas do prawdy. Czasem zaś Tomek przedstawia nasze własne memy, które są komentarzem do tego co potocznie przyjęło się określać jako historię. Oczywiście nie oznacza to, że zrezygnujemy z wydawania komiksów. Po nowym roku ukaże się nowy album komiksowy, w którym zebrane będą dotychczasowe, drobne, kilkustronicowe prace Tomasza Bereźnickiego plus rzeczy nowe. Takie opera minora, czyli dzieła małe, termin wydania jeszcze nie jest znany, ale myślę, że będzie to styczeń.

Mam ważną wiadomość dla wszystkich czytelników. Otóż mija na nasze szczęście rok 2015, w którym, do czego starałem się nie przyznawać, o mało nie zbankrutowaliśmy. Niewiele brakowało i Klinika Języka musiałaby odłożyć łyżkę. Wszystko przez moje genialne zarządzanie produktem, przyznaję się bez bicia. Powody zasadnicze były dwa. Pierwszy to trzy dodruki w jednym roku. Jak wiecie wznowiliśmy tom I Baśni w twardej oprawie z ilustracjami, bo tego domagali się czytelnicy. Sprzedaż tego produktu okazała się niższa niż przypuszczałem, choć nie jest ona zła. No, ale nie na to liczyliśmy i nie tego się spodziewałem, zważywszy ilość głosów domagających się lepszej edycji. Potem dodrukowaliśmy książkę czeską, bo akurat skończył się nakład, a ona się znakomicie sprzedawała, a na koniec wznowiliśmy III tom Baśni, kiedy jasne się stało, że dźwigniemy reedycji w twardej oprawie wszystkich trzech polskich tomów w jednym roku. Przy tym wszystkim wydaliśmy tylko jedną nowość, czyli Kredyt i wojnę oraz zbawienne dwa numery Szkoły Nawigatorów, które uratowały nas od katastrofy, bo bardzo dobrze się sprzedawały. Wiadomo, że dodruk nie sprzedaje się tak dobrze jak nowość, nawet jeśli jest to lubiana przez wszystkich książka czeska. Tak więc książka o heretykach i dwa numery nawigatora musiały ciągnąć za sobą trzy potężne nakłady Baśni.

Jakby tego było mało mój infantylny optymizm doprowadził mnie do pomysłu tragicznego w skutkach, czyli do obniżenia ceny wszystkich Baśni o 10 złotych. Liczyłem, że wyrównane to zostanie ze sprzedaży nowej edycji I tomu. Pomyliłem się, nie będzie tak różowo jak mi się zdawało. Kolejne Baśnie będą oczywiście ukazywać się w oprawach twardych z ilustracjami, ale na reedcyję wszystkich tomów trzeba będzie trochę poczekać. Jak pamiętacie w cenie 30 zł za egzemplarz sprzedawany był cztery lata temu tylko I tom Baśni w miękkiej oprawie, potem – wraz z ukazaniem się II tomu, cena wzrosła do 40 złotych za egzemplarz i na tym poziomie utrzymywana była przez dwa lata. Ponieważ staram się dbać o czytelnika postanowiłem, że nowa Baśń w twardej oprawie z 10 ilustracjami nadal będzie kosztować 40 złotych, a ceny książek w oprawach miękkich będą obniżone. To był poważny błąd. Musimy skończyć z tą praktyką. Powodów jest kilka. Książki drożeją i nawet te bardzo nędzne jeśli idzie o treść i szatę edytorską sprzedawane są w cenach zbliżonych do 30 złotych po promocji. Książki o podobnej objętości napisane przez innych autorów nie mogą być tańsze niż 40 złotych. I to jest mam nadzieję zrozumiałe. Tak więc od dnia 21 października, czyli przed targami w Krakowie wracamy do starej ceny Baśni w miękkiej oprawie, będą one kosztować 40 złotych za egzemplarz plus koszta wysyłki. Baśń w oprawie twardej zaś kosztować będzie 46 złotych za egzemplarz. Jest to książka warta tej ceny jak wiecie. Ja zaś przekonałem się w tym roku, że zaniżanie cen to duża ekstrawagancja i nawet wielkie wydawnictwa sobie na to nie pozwalają. Książki w oprawach twardych, z autorskimi ilustracjami i fotografiami kosztują zwykle około 70 złotych. Przyznam, że liczyłem na to iż niska cena przyciągnie czytelników spoza naszego stałego kręgu odbiorców. Pomyliłem się. Nie zrezygnuję jednak z luksusowej edycji, ponieważ nie chcę by ten blog i całe moje przedsięwzięcie służyło jedynie lansowaniu jednego autora – czyli mnie. A do tego dojdziemy jeśli będziemy ograniczać się wyłącznie do promocji oryginalnych treści, najlepiej w broszurowej oprawie, przy minimalizacji kosztów. Nie mogę poza tym patrzeć na brzydkie książki, z nędznymi okładkami, które zawierają jakieś rzekomo rewelacyjne treści. Po prostu mnie to brzydzi. Nie jest mi ani trochę przykro z tego powodu, że cena wraca do poprzedniej wysokości, tak więc nie przyjmuję żadnych uwag ani krytyki. To dobre książki i są warte tej ceny, wszyscy pracujemy ciężko na to, by były jak najlepsze: moja żona Lucyna, która to wszystko czyta, łamacz, czyli Kasia, grafik, czyli Tomek, i ja, czyli autor.

Tak więc jeśli chcecie kupić Baśń jak niedźwiedź w miękkiej oprawie po 30 złotych za egzemplarz, możecie zrobić to jeszcze przez tydzień. Potem cena wraca do stanu sprzed wiosny roku 2015. Cena zaś Baśni w oprawie twardej wynosić będzie 46 zł. Nowa książka Toyaha kosztować będzie 40 zł, a książka Joli Gancarz o Bereccim 25 zł, za egzemplarz, tyle ile kosztuje egzemplarz Szkoły Nawigatorów.

 

Nie mogę dziś niestety komentować, bo wyłączają mi prąd. Zapraszam na stronę www.coryllus.pl

coryllus
O mnie coryllus

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (72)

Inne tematy w dziale Polityka